Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 września 2018

WRÓCIŁAM:)

W całej mojej historii blogowania nie miałam jeszcze tak długiej przerwy, niestety nie planowałam jej aż tak długiej, a kilka niezależnych ode mnie spraw na nią się nałożyło... Głównie zdrowie, kilka pogrzebów w rodzinie i nie tylko, niesprawny komputer, bez którego niestety pisanie bloga nie jest możliwe i kilka jeszcze innych, o których chwilowo nie chcę tu pisać, a może kiedyś jeszcze do nich na blogu wrócę...
Szczerze mówiąc, to dziwnie się w tej chwili czuję pisząc tego posta, bo nie wiem czy jeszcze ktoś tu zagląda, a to uczucie towarzyszyło mi dokładnie wtedy, gdy pisałam swojego pierwszego posta na blogu:)
Jak wcześniej wspomniałam okres wiosenny i letni był w tym roku dla mnie wyjątkowo intensywny, nie tylko musiałam przekwalifikować swoje plany życiowe ale też pozmieniałam swoją domową przestrzeń... Zaczęła przytłaczać mnie ilość rzeczy, które posiadam w swoim małym domu i sukcesywnie się ich pozbywam, część sprzedałam, dużą część rozdałam rodzinie i znajomym, zostawiam tylko rzeczy, które są dla mnie ważne i mam do nich sentyment. Choć na zdjęciach może tego nie widać, to mam świadomość, że w moim domu zaczyna panować ład i porządek, a może też i w mojej głowie?! Nie wiem, chciałabym żeby to tak działało aby z niepotrzebnymi rzeczami pozbyć się też niepotrzebnych myśli, jednak ta droga jest dużo trudniejsza i zdecydowanie więcej czasu mi to zajmie...
W dzisiejszym poście zamieściłam zdjęcia  kuchni bo jak wiecie to moje najukochańsze miejsce w całym domu, wbrew pozorom to tu spędzam najwięcej czasu i najczęściej się relaksuję gotując lub po prostu sprzątając. Tu przy stole w jadalni spisuję listę rzeczy do zrobienia i listę z zakupami. Tu pomagam Filipowi w nauce i zazwyczaj w deszczową pogodę piję z Pawłem ulubioną kawę, tu przyrządzam obiad dla  rodziny i przyjaciół i rozmyślam nad sprawami ważnymi i tymi błahymi, tu mi najlepiej tak zwyczajnie najlepiej:)






 Właśnie trwa sezon na jarmuż, w tym roku  mam go mnóstwo, dostałam od pewnej pani, u której już nie raz robiłam sezonowe zakupy a która ma najsmaczniejsze ogórki na świecie i wszystko ekologiczne :)
Na pierwszy rzut poszła sałatka z jarmużem, gruszką też od wspomnianej pani, oliwkami i figami. A wszystko skropione pysznym miodowo musztardowym sosem. To mój eksperyment, jednak uważam, że bardzo udany:)


Ze względów głównie zdrowotnych wróciłam też do regularnego pieczenia chleba i dobrze mi z tym, chlebki zawsze mam świeże a i uwielbiamy je wszyscy:)


Od początku września przerabiam też jabłka na kompoty musy i soki, jabłonki mamy stare jeszcze poniemieckie, które owocują co dwa lata a w tym roku mamy ich zatrzęsienie, 10 drzew aż ugina się pod ich ciężarem, więc trzeba korzystać:)


Pozdrawiam Was cieplutko i za kilka dni znów coś naskrobię, bo mam do napisania kilka{naście} postów:)
Spokojnego wieczorku buziaki
ila:)

wtorek, 21 lutego 2017

TROSZKĘ STAROCI...

Po tak długiej przerwie jaką sobie i Wam zafundowałam, trudno mi wrócić na właściwe tory blogowania, czas szalenie mknie do przodu umyka ostatnio mi wiele spraw ale i wiele spraw spowodowało, że moje życie przewróciło się do góry nogami i pewne rzeczy przyszło mi zaakceptować, jednak mam z tym jeszcze duży problem. Mam nadzieję, że kiedyś łatwiej przyjdzie mi o tym pisać i mówić... na tą chwilę to bardzo trudne i nie będę chwilowo drążyć tematu. 
Na poprawę humoru wybrałam się z Pawłem do Boczowa, na małe zakupy i stałam się posiadaczką kilku zbędnych ale także i niezbędnych rzeczy do domu:)
Dokupiłam sobie kolejną szklaną butlę w kolorze miętowym, i razem tworzą zgrany duet, wiosną będą w niej bazie i gałązki...nie mogę się doczekać


Do kolekcji przybyły mi kolejne drewniane świeczniki i w tej chwili mam ich już 20, stary drewniany młynek na korbkę-moja perełka, noże z drewnianymi rączkami (uwielbiam drewniane rączki:))!, kilka a jakże potrzebnych wieszaków i wałek, kupiony ze względu na ozdobne raczki, już mam dwie takie perełki i chyba zacznę powiększać moją wałkową kolekcję:).
Zawsze cieszę się z takich zakupów jak dziecko, które dostało nową zabawkę, i wolę kupować zdecydowanie takie rzeczy nadgryzione zębem czasu aniżeli ciuchy, tak jakoś mam:)


Na facebooku jakiś czas temu zamieściłam zdjęcie chleba, który zrobił furorę i prosiłyście o przepis, no oczywiście jak to ja zrobiłam go "na oko" jak zawsze i będę miała problem z podaniem właściwych proporcji ale bardzo się postaram

PSZENNY CHLEB DROŻDŻOWY WYRABIANY

składniki
0,75 kg mąki pszennej
pół kostki drożdży
dwie płaskie łyżeczki soli
600 m,l wody w temp. pokojowej

wykonanie
z drożdży i wody robimy zaczyn, odstawiamy w ciepłe miejsce aby pojawiły się pęcherzyki powietrza, następnie do zaczynu po trosze dosypujemy mąkę pszenną i dodajemy sól, wyrabiamy delikatnie ciasto, dosypujemy mąkę i wyrabiamy ciasto aż zacznie nam odchodzić od palców, opruszając mąką stolnicę. Ciasto powinno byc gładkie i sprężyste. Formujemy dowolny kształt, jaki chcemy uzyskać,(ja zrobiłam chleb okrągły) i odkładamy ciasto na blachę do wyrośnięcia. Mój chleb wyrastał 1 godzinę.
Pieczemy w temp 180 st 50 min

SMACZNEGO!


Następnym razem postaram się szybciej coś napisać:)
Ps. Dziękuję,że jesteście i zostawiacie po sobie ślad
Cudownego wieczoru Wam życzę
ila:)

poniedziałek, 16 stycznia 2017

ORKISZOWE CEBULAKI

Nie wiem czy oryginalne cebulaki tak wyglądają ale moje drożdżowe placki orkiszowe z cebulą tak właśnie nazwałam.
Uwielbiam je, są bardzo proste w wykonaniu a smakują niebiańsko, jeszcze jakby dodać czarnuszkę, której akurat teraz nie miałam to już niebo w gębie:)

Z przepisem zawsze u mnie kulawo bo robię ciasto na oko a później mam problem, żeby podać dokładne proporcje, ale bardzo się postaram:)

Składniki
 pół kostki drożdży
2 szkl mleka
mąka orkiszowa 3 szkl lub mniej ( ciasto powinno być jak na placek drożdżowy:))
szczypta soli
pieprz i sól do przyprawienia cebuli
czarnuszka lub tymianek
3 duże cebule
2 łyżki oleju do wysmarowania blachy

drożdże i mleko podgrzewamy, dodajemy  mąkę orkiszową i sól i delikatnie wszystko mieszamy, odstawiamy do wyrośnięcia
gdy ciasto wyrasta możemy pokroić cebule w pióra i delikatnie zeszklić na patelni, następnie przyprawiamy i dodajemy tymianek lub czarnuszkę.
Gdy ciasto mamy już wyrośnięte urywamy z niego po kawałeczku robiąc cieniutkie małe placuszki, na każdy nakładamy cebulę, dodatkowo możemy jeszcze obsypać je czarnuszką ( ja tak robię, bo ją uwielbiam). Cebulaki układamy na wysmarowanej olejem blaszce i pieczemy 20 min w temp 180 st , lub do zarumienienia ciasta.

SMACZNEGO!!




wtorek, 3 listopada 2015

Z ORZECHEM WŁOSKIM...

Upiekłam chleb z orzechami włoskimi, już drugi bo pierwszy zniknął w okamgnieniu, oba są tak samo pyszne i szybko znikają.

Nie od dziś wiadomo, że orzechy włoskie są doskonałym źródłem kwasów tłuszczowych z grupy omega-3, są bogate w błonnik i witaminy z grupy B, magnez, przeciwutleniacze (witaminę E) Co korzystanie wpływa na nasze zdrowie. 
Orzechy włoskie w porównaniu też z  innymi orzechami zawierają znacznie większe ilości kwasów tłuszczowych omega-3. 

Piszę o tym nie bez powodu otóż od pewnego już czasu zwracam większą uwagę na to co jem i ile jem... zdecydowanie stawiam na jakość a nie na ilość. Chleby piekę już kilka lat, ale teraz dopiero zaczęłam je piec z większą regularnością i są to chleby tylko i wyłącznie żytnie na zakwasie, bez domieszki mąki pszennej, czasem z orkiszem i gryczane. 
Dziś dużo mówi się o jedzeniu źle, i tak naprawdę już nie wiadomo co jeść, żeby było dobrze...że sól zabija, że cukier zły, że mięso rakotwórcze?!
I tak mi się wydaje, że jeśli będziemy jeść bardziej świadomie i żyć bardziej świadomie to nie będzie tak źle jak to wszyscy przedstawiają, najważniejsze, żeby samemu chcieć to zmieniać.

A teraz mała prywata z mojej strony... Kto mnie zna ten wie jak wyglądam i czym się zajmuję, ale od pewnego czasu dużo się zmieniło we mnie... zaczęłam regularnie biegać i ćwiczyć, udało mi się zrzucić już 11 kg, ale jeszcze przede mną długa droga by wyglądać tak jak sobie wymarzyłam:), jednak dziś jestem bardziej świadoma i wiem, że to zależeć będzie tylko ode mnie. Mam cudownego małżonka, który mnie wspiera, biega ze mną i rozpisuje ćwiczenia, kiedy trzeba wesprze dobrym słowem...Także wiem, że wszystko da się zrobić, i nawet wysiłek fizyczny da się pokochać ale to wszystko zależy od nas samych i wszystko mamy w głowie!

No,miałam Wam tylko podać przepis na chleb a się rozpisałam:)

\CHLEB ŻYTNI Z ORZECHAMI WŁOSKIMI
składniki:
4 łyżki żytniego aktywnego zakwasu
3 szklanki mąki żytniej
pół szklanki orzechów włoskich
łyżeczka soli
1 szklanka wody
Składniki wszystkie łączymy ze sobą, dodajemy orzechy włoskie (mogą być podprażone na suchej patelni)
Ciasto na chleb powinno być bardzo gęste...
Przekładamy nasz chlebek do formy i odstawiamy pod przykryciem w ciepłe miejsce na 6 do 7 godzin, aby wyrosło. 
Pieczemy 1 godzinę w 200 st.
Po upieczeniu studzimy na kratce

SMACZNEGO!











Cudownego dnia Wam życzę
ila:)

niedziela, 23 lutego 2014

MINI PIZZE

Filip nadal chory więc w sobotę na polepszenie nastroju upiekłam mu  maleńkie pizzerki, które zniknęły w oka mgnieniu, a tak apetytu nie miał.
Mistrzem w robieniu domowej pizzy jest Paweł, ja się tego nawet nie tykam ale ten jeden jedyny raz zrobiłam wyjątek.
W sumie to planowałam zrobić cebulaki, ale Filip mi pomagał i co chwile coś nowego wyciągał z lodówki żeby dołożyć, bo niby biednie wyglądają.
Jak na pierwszy raz wyszły całkiem smaczne, dziś zrobiłam kolejną porcję, ale tym razem z samymi pieczarkami i też nawet wyszły:) 
Jeśli chodzi o samo ciasto, to robiłam na oko, jak zawsze:). Mąka, drożdże, sól i woda, wymieszałam zagniotłam odstawiłam do wyrośnięcia. Wyrabiałam na blacie posmarowanym delikatnie oliwą. 
Na placki wyłożyłam wcześniej pokrojoną w piórka i podsmażoną cebulę, suszony tymianek, troszkę tuńczyka i ser żółty. Wierzch posypałam ziołami prowansalskimi i ozdobiłam obficie świeżą bazylią.
W piekarniku piekły się 15 min. Lubię takie szybkie posiłki, bo nie spędzam połowy dnia przy garach a smakuje wszystkim. Sos czosnkowy jak stwierdził Filip jest konieczny więc zrobiliśmy go razem na bazie jogurtu naturalnego, ze świeżym czosnkiem i ziołami prowansalskimi.
Ale sobie narobiłam ochoty tym wpisem, a przyjdzie mi iść spać z pustym żołądkiem. Życie!


Były cztery ale zanim zdążyłam wrócić z aparatem to zostały już tylko dwie:)




A jak tam wiosna, widziałyście już ją? U mnie w ogrodzie rozsiadła się na całego, ptaki od rana tak  śpiewały, że nawet budzik niepotrzebny.
Pozdrawiam Was wiosennie
ila:)

środa, 17 kwietnia 2013

DOMOWE HAMBURGERY I CHLEB PSZENNO-ŻYTNI NA ZAKWASIE...

"Nie reklamuj niezdrowego jedzenia na blogu"! To słowa mojego małżonka, a ja jeszcze do tego zamierzam podać przepis na te "pyszności":)). Tylko nie pomyślcie sobie, że u nas tak tak zawsze, bo to nieprawda.
Pierwszy raz robiłam hamburgery w domu i nieskromnie napiszę, że wszystkim bardzo smakowały. Na weekendy serwujemy zdecydowanie inne jedzenie aniżeli w tygodniu. W sobotę i niedzielę, owsianka idzie w odstawkę na rzecz kanapek...
Hamburgery począwszy od bułek a skończywszy na kotlecie zrobiłam w domu, więc tylko troszkę były niezdrowe:)))
Dla chętnych podaję przepis.

DOMOWE HAMBURGERY

składniki na bułki do hamburgerów:
2 łyżeczki suszonych drożdży
4 łyżki ciepłego mleka
2 łyżeczki cukru
450 g. mąki pszennej
1  łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
2/3 szklanki mleka
2/3 szklanki jogurtu naturalnego ( jogurt można zastąpić śmietaną)
1 jajko lekko roztrzepane
2 łyżki stopionego masła
sezam do posypania

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą łączymy, nie ma znaczenia kolejność. Wyrabiamy lekko ciasto i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Z tej ilości ciasta wyjdzie 9 bułeczek. Po wyrośnięciu ciasto dzielimy na mniejsze porcje i formujemy z nich bułeczki. Gdy bułki nam wyrosną, smarujemy je wodą i posypujemy sezamem. Koniecznie smarujemy wodą, nie mlekiem ani jajkiem bo przez wodę tylko się zarumienią, a jajko czy mleko spowoduje, że będą chrupiące, a nie o to w tym przypadku nam chodzi.
Bułeczki są bardzo delikatne i puszyste w środku, doskonale nadają się też na śniadanie, z twarożkiem i konfiturą.

Składniki na kotlety:
400 g. mięsa mielonego, może być dowolne (szynka, karkówka, łopatka) ja miałam mieszane. Mielone w domu, wtedy jest najlepsze
sól, pieprz
pół cebuli posiekanej w drobniutką kosteczkę
kawałek 3 cm korzenia imbiru
1 łyżka musztardy
1 jajko
odrobina wody

Mięso dokładnie mieszamy z cebulą, solą, pieprzem i jajkiem, dodajemy musztardę i starty korzeń imbiru. Dolewamy odrobinkę wody. Wyrabiamy  tak długo aż mięso będzie odchodzić od dłoni.
Formujemy cieniutkie okrągłe hamburgery i smażymy na patelni, tylko delikatnie przetartej tłuszczem, lub pieczemy w piekarniku.
Należy pamiętać aby kotleciki nasze były jak najbardziej płaskie, wtedy po wysmażeniu nie stracą kształtu.
Dodatkowo potrzebujemy: 
Sałatę, pomidory, ogórki, czerwoną cebulę pokrojoną w krążki, ketchup i majonez. Ja użyłam takich dodatków, ale jeśli macie ochotę to możecie poszaleć z sosami:))

SMACZNEGO!




I jeszcze podaję przepis na chleb pszenno-żytni.
Natalio przepis jest dla Ciebie:))
W internecie można znaleźć mnóstwo przepisów na ten właśnie chleb, ja sama kiedyś z wielu korzystałam ale teraz mam mój sprawdzony.

CHLEB PSZENNO-ŻYTNI ZE SŁONECZNIKIEM NA ŻYTNIM ZAKWASIE...
Składniki:
5 łyżek  zakwasu żytniego, dokarmionego 12 godzin wcześniej
400 g mąki żytniej razowej lub żytniej chlebowej
300 g mąki pszennej
1 płaska łyżka soli
5 łyżek słonecznika i troszkę do posypania chleba
350 ml. wody przegotowanej w pokojowej temperaturze.
Wykonanie"
Mąki mieszamy ze sobą dodajemy sól i zakwas, ponownie wszystko mieszamy i dodajemy ziarna słonecznika. Dolewamy wodę, powolutku i dokładnie mieszamy. W razie potrzeby dolać jeszcze wody, ciasto powinno być gęste i nie kleić się do dłoni. Przekładamy ciasto do foremki uprzednio wysypanej mąką lub wyłożonej papierem do pieczenia, w której będzie nam chlebek wyrastać, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 6 do 8 godzin.
Pieczemy w temperaturze 200 st 45 do 55 min.

SMACZNEGO!!!


Widziałam, że wiele z Was już działa w ogródku, no w końcu mamy pogodę i piękne słoneczko, aż nie chce się w domu siedzieć, ja właśnie zaraz zmykam do ogrodu :)
Pozdrawiam Was cieplutko
ila

czwartek, 14 lutego 2013

OBIECANY PRZEPIS NA CHLEBEK:)))

Żeby nie być gołosłowną, podaję przepis na chleb RAZOWY ŻYTNI Z SIEMIENIEM LNIANYM NA ZAKWASIE.
Na jeden bochenek potrzebujemy:
3 łyżki aktywnego zakwasu żytniego
400 g. mąki żytniej razowej
100 g. mąki pszennej chlebowej ( czasem zastępuje ją mąką pszenną razową)
1 łyżka lekko zaokrąglona soli
2 łyżki siemienia lnianego
400 ml. wody.

Chleb ten jest bardzo prosty do wykonania, nie wymaga wyrabiania, wystarczy tylko połączyć ze sobą składniki, przełożyć do foremki, w której będziemy go piec i dać mu czas na spokojne wyrośnięcie.
Mój wyrasta 6 godzin w ciepłym miejscu przy kominku lub na ciepłym kaloryferze. Po przełożeniu ciasta do formy podsypuję je mąką żytnią, przykrywam wilgotną, nie mokrą ściereczką, lub folią aluminiową.
Pieczemy w temperaturze 200 st. przez 45-50 min
SMACZNEGO!!!





Dziękuję Wam za tak wielki odzew odnośnie uchwytów, jestem zdecydowana na białe:). Jak już wszystko będzie gotowe to na pewno się pochwalę, bo straszna ze mnie chwalipięta:)))
A na jutro przygotowałam dla Was pewien kursik, aby zaprosić do siebie wiosenkę w postaci pewnych maleństw:)))))

Jeszcze raz wielkie dzięki za wsparcie:)
Pozdrawiam cieplutko ila

czwartek, 7 lutego 2013

RÓŻYCZKI...


Jak co roku, tłusty czwartek w moim domu obfituje w domowe wypieki. Tradycją  naszą stało się już to, że wstaję wcześnie rano, wyrabiam ciasto i smażę złote kuleczki, tak aby małżonek przed wyjściem do pracy mógł sobie choć jednego pączka schrupać:)
W tym roku oprócz tradycyjnych pączków upiekłam jeszcze różyczki, nadziewane różaną konfiturą.


A jak tam Wasze wypieki, wolicie pączki z piekarni czy same pieczecie:)??


Pozdrawiam Was cieplutko  SMACZNEGO!:))))
ila

piątek, 25 stycznia 2013

CHLEB RAZOWY ŻYTNI Z SIEMIENIEM LNIANYM NA ZAKWASIE...


Znika w okamgnieniu:). Uwielbiamy go! Ma chrupiącą skórkę i cudownie wilgotny miąższ.
Dziś mija równo rok od nastawienia mojego własnego zakwasu... Chleby mają niepowtarzalny smak i zapach. W końcu piekę żytnie chleby bez problemu i obawy, że wyjdzie zakalec. Kto był od początku ze mną i wspierał mnie w domowym pieczeniu chleba, ten wie o czym mówię:). Dziś jest zdecydowanie dużo lepiej, jeszcze nie idealnie ale lepiej z pieczeniem chleba. Zdarzają mi się oczywiście wpadki, np. zapomnę posolić, czy doleję zbyt dużo wody bo źle odmierzę proporcje, ale na szczęście to zdarza się bardzo rzadko.
Jeszcze nie całkiem radzę sobie z wyrabianiem chleba, nie wychodzi mi to tak jakbym chciała ale ciągle się uczę:) Chleb potrzebuje uwagi i delikatności, czasu na odpoczynek i ciepła... Te dwa ostatnie nie zawsze mu zaoferuję i wtedy zdarzają się przykre niespodzianki.


Internet jest skarbnicą wspaniałych przepisów traktujących o wypieku chleba, można znaleźć w nim wiele naczyń i urządzeń pomocnych w pieczeniu. Ja mam tylko dwie blaszki, wiklinowy koszyczek i piekarnik:). I jestem szczęśliwa, że chleby mi wychodzą i, że smakują wszystkim, których nimi obdarowuję.
Jedni twierdzą, że chleb bez specjalnej maszyny do wypieku chleba się nie uda, a inni, że ten z piekarnika jest najlepszy. Ja należę do tej drugiej grupy. Nasze babcie piekły chleby w piekarniku i w specjalnych kuchniach i to były chleby najlepsze na świecie. Osobiście należę do ludzi, którzy żeby  upiec chleb nie potrzebują mnóstwa rzeczy do jego upieczenia, ja za wszelkimi maszynami i robotami "piekącymi" nie przepadam i się raczej nie przekonam, bo uważam, że żeby piec smaczny chleb liczą się chęci i dużo czasu, a chleb  odwdzięczy nam się wspaniałym smakiem.


Przepis dla  chętnych podam następnym razem:).

Dziewczyny dowiedziałam się, że moje komentarze przez blogera traktowane są jako spam, nie mam pojęcia jak to naprawić, może byłyście kiedyś w podobnej sytuacji? Bo produkuję się, piszę i wszystko na marne, znowu:(.

Miłego piątku!
ila

poniedziałek, 2 lipca 2012

DZIŚ POST 2 w 1

Witajcie:)
Ja dziś tylko na chwileczkę... ostatnio mam bardzo napięty grafik, jednak znalazłam troszkę czasu aby podać Wam długo oczekiwany przepis na dżem truskawkowo-rabarbarowy. Upiekłam też chleb pszenno- żytni na zakwasie z żurawiną, składany- bardzo smaczny, lekko słono-słodki.
Na chleb podam przepis innym razem bo dużo pisania, a jestem troszkę zajęta. Dziś tylko dżem bo truskawki się już kończą, a chcę abyście sobie zrobiły, tak nawet na spróbowanie:)
DŻEM TRUSKWAKOWO - RABARBAROWY
SKŁADNIKI:
0, 5 kg. truskawek
0,5 kg. rabarbaru
sok z połowy cytryny
0,5 kg białego cukru lub opakowanie żelfiksu.Ja z barku czasu dodałam żelfiks i też jest dobry:)
PRZYGOTOWANIE:
Owoce myjemy i obieramy, rabarbar kroimy na drobne kawałki, truskawki wystarczy przekroić na pół.
W pierwszej kolejności smażymy na małym ogniu rabarbar, dodajemy cukier lub żelfiks i sok z cytryny. Smażymy tak długo aż owoce delikatnie zmiękną, dodajemy wtedy truskawki i mieszamy energicznie, aby puściły sok. Smażymy do momentu aż truskawki delikatnie się rozpadną, ale nadal będą widoczne w dżemie. Jeśli dodajemy cukier, należy zlać sok, bo mimo, że rabarbar ma tendencje do szybkiego zastygania, z truskawkami będzie lejący. Jeśli dodamy żelfiks, to możemy dżem przełożyć od razu do wypażonych słoiczków, szczelnie zamknąć i postawić do góry dnem. Jeśli dżem będzie z cukrem to należy postąpić z nim j/w ale dodatkowo zagotować słoiczki.
Wydaje się pracochłonne ale nie jest, natomiast smak jest wspaniały.
POLECAM GORĄCO!



Mam dla Was jeszcze kilka  postów, które powstały  dużo wcześniej, jednak nie miałam kiedy ich zamieścić. Mam nadzieję, że znajdziecie dla siebie coś miłego:)
Pozdrawiam i  zasyłam Wam dużo słoneczka:)
ila

środa, 9 maja 2012

CHLEBY NA ZAKWASIE...

 Pierwszy chleb, to chleb żytni na zakwasie, już kiedyś go pokazywałam ale nie zamieściłam przepisu, bo pierwszy raz go wtedy piekłam i do końca nie byłam pewna czy znowu się uda. Udał się, wiec podam przepis. Większość przepisów na chleb, które piekę  pochodzi z bloga Pracownia wypieków. Inne zaczerpnięte z internetu zmieniam według własnych potrzeb.
Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że tylko przy kilku chlebach trzymałam się ściśle przepisu, inne to moje eksperymenty:)
CHLEB  ŻYTNI  NA  ZAKWASIE...
ZACZYN;
3 łyżki dokarmionego 12 godzin wcześniej zakwasu
150 g mąki żytniej
50 ml. wody
Całość mieszamy i odstawiamy na 12 godzin w ciepłe miejsce
CIASTO WŁAŚCIWE...
cały zaczyn
400 g mąki żytniej
3 łyżeczki soli
300 ml. wody.
WYKONANIE...
Całość dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej masy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić objętość
Przekładamy do blaszek uprzednio wysmarowanych oliwą i wysypanych bułką tartą lub mąką. Ponownie odstawiamy do wyrośnięcia na 12 godzin  lub więcej. Mój chleb pod przykryciem wyrastał całą noc. Pieczemy w temp 200 st. przez 1 godzinę.


CHLEB PSZENNY NA ZAKWASIE ŻYTNIM, WYRASTAJĄCY W KOSZYCZKU...
O wyrastaniu chleba w koszyczku też kiedyś napiszę i zamieszczę kilka zdjęć na ten temat, bo chwilowo brak na to czasu.
ZACZYN...
3 łyżki aktywnego żytniego zakwasu
100 g mąki pszennej chlebowej
50ml. wody
wyrabiamy i odstawiamy na 12 godzin
CIASTO WŁAŚCIWE...
400 g mąki pszennej chlebowej (do kupienia w internecie)
cały zaczyn
3 łyżeczki soli
250 ml wody.
WYKONANIE...
Składniki połączyć. Ciasto powinno być jednolite i sprężyste. Po wyrobieniu układamy je w wysypanym mąką koszyczku i odstawiamy do wyrośnięcia, najlepiej na całą noc. Rankiem pieczemy w temp 180st. przez 1 godzinę.
Ja podaję mój czas pieczenia chleba, bo piekarnik mam dosyć specyficzny:).
SMACZNEGO!

Pozdrawiam i zasyłam Wam promyczki majowego słoneczka ila:)

środa, 18 kwietnia 2012

CHLEB WYRASTAJĄCY W KOSZYCZKU:)

 Ciągle pogłębiam  wiedzę na temat wypieku chleba, wiem już trochę jednak jeszcze zbyt mało... Na przykład od teściów dowiedziałam się, że kiedyś pieczono chleb na liściach kapusty, i podobno miał niezwykły smak i kształt...
W internecie natknęłam się też na koszyki do wyrastania chleba, ciekawa byłam czy to jakieś specjalne kosze itd. ale okazało się, że to proste kosze z wikliny czy naturalnej trawy morskiej. Po wyjęciu z takiego koszyka chleb miał piękny wzór... Jest też wiele garnków żeliwnych i glinianych, jednak te cenowo troszkę odstraszają, ale ja uparta postanowiłam spróbować takiego chleba, który w koszyku wyrasta, a że takich koszyków wiklinowych mam dużo to upiekłam... Jak na pierwszy raz nie jest idealny ale wyszedł smaczny i wygląda jak  prawdziwy domowy chleb:)
Szalenie też podobają mi się  pęknięcia na chlebie, próbowałam nacinać ostrym nożem ale nie było pożądanego przeze mnie efektu aż doczytałam, że należy nacięcie zrobić żyletką, więc tak zrobiłam. W końcu mam wzór o jaki mi chodziło:)
 Dziś na śniadanko był chlebuś i pieczony ser z pomidorami... pyyycha!

Słoneczko zasyłam:) ila

niedziela, 26 lutego 2012

DOPIĘŁAM SWEGO!

 Po wielu nieudanych próbach pieczenia chleba żytniego, w końcu się udał. Jestem szczęśliwa! Mało tego, dodatkowo upiekłam żytnie bułeczki na zakwasie z otrębami:). Były pyszne, bo już znaku po nich nie ma. Paweł stwierdził, że to najlepszy chleb jaki do tej pory upiekłam. A upiekłam ich  już całkiem sporo. Bardzo mnie to podbudowało, bo średnio co trzy dni piekę chleb, a teraz jeszcze bardziej zmotywowana jestem do działania.
Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się cudowny jabłkowy zapach zakwasu...
 Gdy postanowiłam wyprodukować swój zakwas, nie do końca jeszcze wiedziałam jak ten cały mechanizm pieczenia działa. Do teraz nie wiem , ale się uczę... Ciągle szukam nowych przepisów na chleb i zapisuję w  kajeciku, i wydaje mi się, że już niedługo ONE wszystkie powstaną:) Wszak do zdeterminowanych świat należy!:)
 Dziś nie podam przepisu na bułeczki ani na chleb, spróbuję jeszcze raz upiec i wtedy gdy będę miała już 100% pewność, że się udaje właśnie taki, to Wam go przedstawię:).
A tu On w pełnej krasie... piękne dziury i wilgotny miąższ:)
Dziękuję Wam bardzo za komentarze pod poprzednim postem,  i miłego twórczego tygodnia Wam życzę
ila

czwartek, 23 lutego 2012

O WYPIEKU CHLEBA...

 Witajcie:), ja dziś szybciutko, na prośbę p. Ani  napisze i pokarzę, jak robię mój chlebuś  ze słonecznikiem.
Piekę od niedawna  i nie jestem najlepszą osobą do naśladowania jeśli chodzi o wypiekanie chleba, ale skoro taka była pani prośba to proszę bardzo:) Przepis na ten chleb zamieszczałam już na blogu, jest to domowy chleb z ziarnami...
Więc po kolei...
Na jeden bochenek chleba odważam 450g mąki, następnie przesypuję do miski, w której będę wyrabiać ciasto...
 pozostałe 50g. to słonecznik...wsypujemy go do mąki...
 drożdże, do tej ilości mąki dodaje 1/3 paczki drożdży. Nie używam sypkich.
 rozrabiam je w 300 ml letniej (nie gorącej ) wody i całość wlewam do mąki. Solę dwiema płaskimi łyżeczkami soli i dodatkowo dosypuję odrobinę cukru...
 całość dokładnie mieszam, mieszankę łatwo wymieszać łyżką, nie jest konieczny robot...
 Odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 min.
Później już nie wyrabiam... blaszkę dokładnie smaruje oliwą lub olejem
 ciasto bez wyrabiania przekładam do formy i odstawiam znowu na 20 min. w ciepłe miejsce...
 wyrośnięte wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 st. na jedną godzinę...
Życzę smacznego:)!

A wszystkim odwiedzającym mojego bloga życzę miłego i spokojnego wieczoru!
ila