Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 września 2017

DOMOWE KADRY

Witajcie:)
Mam dziś dla Was domowe kadry, prosiłyście abym na bloga kilka zdjęć domowych wkleiła z instaramu, więc to czynię:)
Zdjęcia już sporo czasu temu zrobione zostały i domek dosyć często swoje szaty zmienia, jak to u mnie, ale lubię tak i nie wyobrażam sobie inaczej...

Przedpokój wygląda w końcu tak, że nie kusi mnie do zmian i kolorystyka bardzo mi odpowiada, w Boczowie na gratach kupiłam plecione kapelusze za grosze, ale cały klimat robi według mnie owca, którą od pierwszego wejrzenia pokochałam miłością wielką i uwielbiam się na nią tak po prostu gapić:). Tablica w drewnianej ramce, to dosyć nowy, przypadkowy zakup, kupiłam trzy, nie mogłam przejść obojętnie:)


 Całe lato zamiast bluz na wieszakach wisiały moje ulubione torby, i za każdym razem gdy szłam do sklepu miałam problem z wyborem, szczęście, że tylko trzy mam :)




Uwielbiam kuchnię z tej perspektywy, emaliowane miski w doskonałym stanie też za grosze kupiłam w lumpie. Czasem mam szczęście i uda mi się wyszperać perełki...
Minimalistką chyba nigdy nie będę, ale też nie wyobrażam sobie mojego domku bez tych wszystkich  rzeczy, niektóre są mi potrzebne inne mniej ale lubię klimat jaki wszystkie razem tworzą:)


I ogródek nasz uwielbiam... teraz jest zimno i dni coraz krótsze, i już nie spędzam w nim tak dużo czasu jak latem, ale już nie wyobrażam sobie naszego domku bez ogrodu, a ten jest w sam raz na miarę naszych potrzeb... I mogę go ogarnąć w ciągu jednego dnia:)


Pozdrawiam Was cieplutko ila:)

środa, 8 czerwca 2016

PORANEK W OGRODZIE:)

W końcu mam swój wymarzony wyczekany ogród, a raczej ogródeczek:). Ogród żyje dopiero drugi sezon i jeszcze mnóstwo pracy muszę w nim wykonać aby było tak jak sobie wymarzyłam, ale cieszę się, że w końcu mam miejsce tylko moje...
Kwiaty posiane w zeszłym roku cudownie już kwitną, ostróżka moja duma przepięknie się rozrosła i codziennie cieszy moje oczy. 
Od zawsze marzyłam o ogrodach pełnych malw, słoneczników, brodatych goździków i ostróżek... w tym roku wszystkie je mam, na niektóre czekam jeszcze aż zakwitną ale już cieszę się jak dziecko.
Płot bardzo prowizoryczny na razie ale jest, oczywiście zrobiony przesz mojego małżonka:))
Jeszcze czekamy na stół i krzesła i będzie można w pełni biesiadować. Na tą chwilę tylko fotel wiklinowy zaprasza i czasem koc:)
Z drzew to posadziłam dwie brzozy i śliwę wiśniową, resztę musze przemyśleć, bo nie mam zbyt dużo miejsca, a drzewa się rozrastają.
W tym roku kwitną u mnie tylko kwiaty i zioła których używam na bieżąco, w przyszłym roku planuje założyć warzywnik na podwyższonych rabatach, zobaczymy czy się uda.
Zdjęcia przedstawiają ogród przy szopie i garażu, ogólnie jest w miejscu bardzo zacisznym i zarośniętym z każdej strony więc kwiatom powinno być dobrze:)


Za płotem drewno na zimę czeka na pocięcie, lubię ten widok...męczyć z cięciem będzie się Paweł :)


To chyba moje ulubione miejsce:))




W tym miejscu w przyszłym roku palnuję dosiać więcej goździków brodatych, w tej chwili jest mały misz-masz kwiatowy


Tu widoczna szopa na drewno a w tle pole sąsiadów...


Przesmykiem pomiedzy garażem i szopą chwilowo wchodzi sie do ogródka, w przyszłosci planujemy taras:)




I moja duma:), w zeszłym roku ledwo kwitła a teraz musze ją podpierać, ależ uwielbiam te kwiaty...


I moje zioła, przesadzałam je już chyba tysiące razy, ale w końcu są na stałym miejscu, odwdzięczyły się bujnym wzrostem.
Dokładnie nie widać ale mam wszystkie mozliwe zioła...uwielbiam, miętę na bieżąco uzywamy do lemoniady.




Pod domem posadziłam żurawki i lawendę - przepięknie się rozrosły, zdjęcia drugiej strony kiedyś jeszcze pokażę:)


a na "ślepej" ścianie pną się herbaciane róże...


Cudownej środy Wam życzę i dziękuję za odwiedziny :)
Pozdrawiam ila

piątek, 26 czerwca 2015

MOJE KWIATY:)

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku będę miała swój wymarzony ogródek, wcześniej już próbowałam coś tam ogrodowego tworzyć ale prędzej czy później zjadały mi wszystko ślimaki albo nic nie wyrastało, nie wspominając o tym, że od dwóch lat Paweł dokumentnie ścinał mi kosą mój winobluszcz. W tym roku go ostrzegłam, że jeśli go ruszy, to ja we śnie zetnę mu brodę, jak na razie to działa:)))). A winobluszcz pięknie pnie się po szopie.
Zaszalałam z kwiatami bo je uwielbiam, a okazyjnie po hurtowych cenach je kupiłam w pewnym  miejscu i mam nadzieję, że będą bujnie rosnąć.
Głównie stawiałam na kwiaty wieloletnie, takie jak Ostróżka, przetacznik Weronika, szałwia ogrodowa, lawenda i inne, których nazw niestety nie pamiętam a które zawsze chciałam mieć w swoim ogrodzie. Wiosną Paweł przekopał mi kawałek ziemi pod oknami, po oczku wodnym  nie ma już śladu bo było zbyt płytkie, teraz na jego miejscu rosną piękne kolorowe żurawki, posialiśmy też trawkę a wczoraj odbyło się jej pierwsze koszenie, cieszę się z tego jak dziecko:) ale już tak mam, że cieszy mnie nawet najmniejszy skrawek zielonej trawki:)) Mam też pierwsze po trzech latach czerwone porzeczki i truskawki, oregano pięknie wybujało i melisa rośnie. A w tym wszystkim  najlepsze,jest to, że ślimaki mi niczego nie zjadają bo, w końcu udało mi się kupić na nie działającą trutkę!. Próbowałam wszystkiego i nic nie pomagało, aż do momentu kiedy kupiłam SNACOL firmy Bros, na ślimaki.
Poleciła mi go pewna Pani, której ogrodem się zachwyciłam a żaliłam się na mój, że mam wszystko zjedzone przez te paskudztwa.
Przy okazji zrobiłam małą reklamę produktowi ale uwierzcie mi to naprawdę działa!!!!
I muszę Wam powiedzieć, że od dzisiaj ja również mam wakacje i mam zamiar częściej tu bywać:))))
Chłopcy planują już wakacyjne wyjazdy, bo mamy całe dwa miesiące laby, w sumie to oni mają ja nie planuję już iść na etat i zamierzam pracować w domu.
Od jutra czeka mnie przenoszenie mebli i zorganizowanie się w tym wszystkim,oby do przodu!

Przetacznik Weronika i ostróżka- którą uwielbiam za wygląd i niesamowite kolory

Szałwia i bluszcz...

Tu tylko fragment moich kwiatów,jak już będzie piękna trawka i płotek to szerzej pokażę:)))

Nie mogło zabraknąć ukochanych cynii, zapomniałam nazwę fioletowych kwiatów obok,może Wy znacie?:)

Znów Weronika, czyż nie jest to piękny kwiat?:)

Poluję jeszcze na błękitną ostróżkę...

żurawki i kwiaty, których nazw niestety nie pamiętam, a od zawsze chciałam mieć je w swoim ogrodzie bo przypominają mi wiejskie ogrody i cudowne wakacje







No a na oknach dla odmiany kwiaty białe, w pokoju surfinie a przed domem pelargonie i million dzwonków...



Million dzwonków odmiana pełna, pięknie się rozrastają

Wszystkim moim czytelniczkom i czytelnikom, życzę wspaniałych i słonecznych wakacji, wypoczywajcie jak najwięcej.
Do następnego, pozdrawiam Was ila:)

sobota, 17 maja 2014

OGRÓDKOWA HISTORIA I... POWÓD MOJEJ NIEOBECNOŚCI:))))

Prawie cały czas wolny spędzam ostatnio w ogrodzie, który jak co roku porządkuję i jak co roku nie widzę efektów mojej pracy :(. Zeszłoroczne oczko wodne obrosło szlamem i musiałam je zlikwidować, a w jego miejscu powstaje skalniak. Na razie bardzo biedny, z czasem jak roślinki się rozrosną będzie wyglądać lepiej. Zapomniałam przyciąć czerwoną porzeczkę więc w tym roku owoców będzie mało, za to truskawki i poziomki kwitną jak szalone więc czekam na obfite zbiory.


W ogródku ziołowym szaleje oregano, lubczyk i melisa, w tym roku pierwszy raz posiałam rukole i już pięknie wschodzi. Nie mam wiele w ogrodzie, bo i czasu niestety będę miała mało, posiałam tylko tyle ile zdołam sama oporządzić, bo chwilowo małżonka boję się wprowadzać do ogródka...Kosą przez przypadek skosił mi pnącą różę, na szczęście już odbija .






Skalniaczki pięknie płożą się na kamieniach, dobrze im w słoneczku nie mogę doczekać się kiedy zakwitną-lubię ich maleńkie żółte kwiatuszki


Na drewnianej ścianie szopy przybyło mi kilka starych narzędzi, zawiesiłam też surfinie w wiklinowych koszach, fajnie dopełniają całości:)


maszynki do zbierania jagód, teraz w roli dekoracji bo zbieranie jagód tym urządzeniem już dawno jest zabronione.




Widok z okna mojego salonu,  pod płotem już jakoś wygląda ale przede mną jeszcze ogrom pracy, to miejsce składowania drewna na zimę, więc tak naprawdę nigdy nie będzie tu porządku no ale chwilowo niech jest chociaż tak.
Za tydzień Filip idzie do I Komunii Świętej, więc sprzątam wszędzie i wszystko co tylko się da, zobaczymy na jak długo:). W przyszłym roku planujemy też zrobić okno tarasowe z wyjściem do ogródka, nie mogę się już doczekać, w końcu będę miała swój maleńki przydomowy ogródek pełen kwiatów i ziół, oczywiście jak wszystko wypali:)))




surfinie...









No i w końcu POWÓD MOJEJ CZĘSTEJ NIEOBECNOŚCI NA BLOGU:)))))
Zdjęcie chyba mówi wszystko za siebie:). W czerwcu zaczynam, trzymajcie więc kciuki  bo mam małego pietra:).
Na bieżąco (oczywiście jak czas pozwoli) będę Was informować co i jak:)))

Wymarzony drewniany szyld wykonał zaprzyjaźniony artysta, cudowny skromny człowiek, którego prace na pewno w mojej galerii się pojawią:).
Dziś już czas mi nie pozwala, żeby coś więcej na ten temat napisać, ale następnym razem się postaram:)


Pozdrawiam Was cieplutko i uśmiech ciepły zasyłam:)
ila

piątek, 24 maja 2013

RAPORT Z "POLA BITWY" :))

Obiecałam na bieżąco zdawać relację z mojego prywatnego "pola bitwy":). Ściernisko bardzo powoli zamienia się w skrawek ogrodu, a właściwie już się zmieniło w mały skalniaczek z oczkiem wodnym. Sukcesywnie będę uzupełniać go roślinkami, chcę, żeby było pięknie i kolorowo, bo chwilowo efekt mnie nie zadowala. Jak planowałam, że powstanie oczko wodne, to w głowie zdecydowanie ładniejszy obraz całości mi się rysował, a to co jest teraz to chwilowo jest tylko 1/ 10-tą  tego, co rzeczywiście zaplanowałam, mam jednak świadomość, że na efekt dla mnie zadowalający przyjdzie mi jeszcze długo poczekać.
Z czasem pojawi się więcej roślinek i będzie wyglądać to lepiej.

Tymczasem w inspektach truskawki i poziomki kwitną jak szalone, jeśli wszystkie kwiaty, jakie są w tej chwili na krzaczkach zmienią się w owoce to zbiory będą w tym roku bardzo bogate:)


Tegoroczny eksperyment - sadzonka winobluszczu, jedna z wielu, listki pięknie rosną więc powinno coś z tego być. Marzy mi się aby winobluszcz obrósł całą szopę.


Krzaczek aronii, znalazł miejsce pod domem koło skalniaka...


i rzut oka na całość, oczko wodne wygląda raczej jak duża kałuża:))


Spód  oczka wyłożyłam kamieniami, Paweł obiecał, że do doniczki przyniesie mi wodną roślinkę. Nie mogę się doczekać, taki grzybień wodny pięknie by wyglądał:)


Przez lata kupowałam roślinki do ogrodu teściowej, bo nie miałam swojego, teraz zewsząd zbieram je i sadzę u siebie. W końcu.
Kory u mnie pod dostatkiem, bo kupiliśmy opał na zimę więc korę zbieram wiadrami:)


Goździki dostałam w prezencie, rosną na honorowym miejscu...




Mięta też znalazła miejsce przy skalniaku...


Pozbierałam chyba wszystkie okoliczne kamienie, planuję jeszcze wybrać się na pobliskie pola po otoczaki, ale to już z cięższym sprzętem, muszę tylko załatwić od sąsiada przyczepę...


Winobluszcz przy szopie, tu widać jaki jest jeszcze maleńki:)




Uciekam do ogrodu przekopać ziemię, jeszcze przede mną ogrom pracy, ale cieszę się, że mogę w końcu mieć tak jak chcę:)
Pozdrawiam Was cieplutko
ila:)