sobota, 21 sierpnia 2010

CO Z TEGO BEDZIE...

Witam Was serdecznie moje drogie:) Wpadłam na chwileczkę bo remont nadal trwa, lecz jest już zdecydowanie bliżej końca. W sumie to pozostały jeszcze sprawy kosmetyczne, ale nie będę się rozpisywać, po weekendzie pokaże Wam wszystko na zdjęciach. Jeśli chodzi o mnie to jestem z efektu końcowego bardzo zadowolona:)! Miała być odświeżona tylko kuchnia a skończyło się na pokoju, co mnie bardzo ucieszyło, bo małżonek mój bardzo nie lubi remontów i wszelkiego rodzaju prac domowych. W sumie myślałam, że sama będę wszystko musiała zrobić ale Paweł kolejny raz udowodnił, że można na niego liczyć:). Już mi nawet zapowiedział, że w przyszłym roku wymieniamy podłogi, wiec chyba mu się spodobało to całe remontowanie:)

Chciałam Wam szybciutko też pokazać pewną ramę okienną. Znalazłam ją u nas, była sobie oparta o szopę, teście moi bardzo lubią chomikować rzeczy wiec można tu znaleźć wiele"skarbów",z ramy planuje zrobić coś bardzo przydatnego, i mam nadzieję, że wszystko się uda tak jak zaplanowałam. Efekt końcowy też niebawem Wam zaprezentuję:)

Zauroczyła mnie ta zardzewiała klamka, zresztą ramy nie będę specjalnie szorować i przemalowywać, z takim wyglądem jak dla mnie prezentuje się całkiem nieźle!






Pozdrawiam Was cieplutko i życzę Wam słonecznej niedzieli ila!

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

DYLEMATY...

Witajcie, dziś wyjątkowo bez zdjęć za to pytanie i prośba. Dzisiaj podjęłam decyzje w sprawie remontu kuchni, jak wiecie jest zielona- kiedyś pokazywałam w poście zatytułowanym"Zapraszam do siebie" i chciałam ją przemalować na biało, łącznie ze wszystkimi półkami, no z wyjątkiem półeczek na pierwszym zdjęciu:). Kuchenka jest mała i wydaje mi się, że kolor biały by ją rozświetlił. Ostatnio często podglądam skandynawskie blogi i zachciało mi się białości.
Proszę Was bardzo pomóżcie mi w podjęciu ważnej dla mnie decyzji bo w najbliższym czasie nie przeprowadzę kolejnego remontu. Zastanawiałam się też nad pomalowaniem na biało drewnianych harmonijkowych drzwi do łazienki bo będziemy nowe wstawiać, i nie wiem czy nie będzie się to wszystko zlewać w jedną całość. Za harmonijkowymi drzwiami nie przepadam ale mam maleńką łazienkę i kuchnie wąską więc to jedyna alternatywa bo gdyby były inne to nie mozna by było wejść do łazienki ani kuchni:(.
Kobietki moje kochane wiem, że mogę na Was liczyć w sprawie remontów i wystroju wnętrza dlatego proszę Was o pomoc i ewentualne propozycje. Mi wydaje się ,że odcień starej wikliny i suszone kwiaty będą dobrze wyglądać ale chciałabym poznać też Wasze opinie na ten temat:)

Pozdrawiam jak zawsze cieplutko ila:)!!

sobota, 14 sierpnia 2010

MORSKIE OPOWIEŚCI...

Witajcie, wróciłam i muszę się pochwalić, że spędziłam dwa cudowne dni w towarzystwie dwóch wspaniałych kobitek. Mimo iż pogoda nie była wymarzona to i tak miło spędziłyśmy czas. Najważniejsze to oderwać się od codzienności i zapomnieć na chwilę o otaczającym nas świecie... tak też zrobiłyśmy! Dziś jeszcze dochodzimy do siebie:)


Uwielbiam spacerki brzegiem morza, jednak zdecydowanie lepiej się spaceruje gdy nie trzeba szerokim łukiem omijać wylegujących się na piasku ludzi, a w Miedzyzdrojach było ich od groma. Chyba pierwszy raz w życiu widziałam na plaży taką ilość ludzi, co zdecydowanie mi nie odpowiadało, jednak w tym wszystkim potrafiłam znaleźć sobie swoje miejsce i rzeczy, które mnie interesowały:)


Cudowny kolor morskich glonów "wylegujących się" na brzegu


Patyczki zbierane z zamiarem zrobienia morskiej dekoracji, jednak zbyt mało ich i chyba powstaną z nich kolejne łódeczki:)


W tej chwili są dekoracją w słoiczku i jak narazie tam sobie poleżą!



Pozdrawiam Was cieplutko i życzę udanej niedzieli ila!:)





wtorek, 10 sierpnia 2010

W MIĘDZYCZASIE...

Jakiś czas temu przyniosłam sobie patyczki sosnowe z lasu, przetarłam je papierem ściernym i włożyłam do słoja, musiały swoje odleżeć aż w końcu powstały z nich łódeczki. Widziałam podobne na blogu Ateny ale jej były bardziej kolorowe- marynistyczne, ja niestety takiego materiału nie posiadam i zrobiłam sobie żagle z białego płócienka, też mają swój urok:)
Zrobiłam je w ciągu kilkunastu minut, pomiędzy zaległymi rzeczami dla Was i innymi do galerii.
Po skończeniu ich, jakoś tak zatęskniłam za morzem, im dłużej się im przyglądałam tym bardziej chciałam się nad nim znaleźć. I stało się- dostałam zaproszenie do wyjazdu nad morze na 2 dni, zastanawiam się na razie ale chyba skorzystam, zwłaszcza, że mężuś bardzo mnie do tego namawia. Zobaczymy:)

A zaraz wybieram się na siłownię troszkę się poruszać, muszę zgubić kilka niechcianych kilogramów:) Dziś małżonek pokarze mi kolejne ćwiczenia, już doczekać się nie mogę, ale będzie się działo:). Dobrze jest mieć w domu prywatnego instruktora sportów siłowych:)










Pozdrawiam Was słonecznie ila!

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

SŁONECZNIE...

U mnie dziś wyjątkowo słonecznie, a to za sprawą pewnego kwiatu, którego z pewnością nie muszę przestawiać:). Na dworze, chociaż temperatura mi odpowiada to zdecydowanie przeszkadza mi brak słoneczka, wiec przechodząc dziś koło ulubionej kawiarenki wstąpiłam po słoneczko dla siebie.
Słoneczniki jak większość kwiatów uwielbiam, co roku z siostrami Pawła wybierałyśmy się na pola niedaleko Łagowa na "zbiory":) W tym roku, w okolicy nie posiano słoneczników i musiałam zadowolić się kupnym, ale mu też niczego nie brakuje.

Choć kwiat piękny, to wyjątkowo przypomina mi o nadchodzącej jesieni, krótszych dniach, zimniejszych wieczorach. I jeszcze jeden zwiastun nieuchronnie zbliżającej się jesieni zakupiłam- wrzos, wspaniały o różowo- białych kwiatach!




Uwielbiam go za jego gąszcz drobniutkich kwiatuszków, wspaniale wygląda w glinianych doniczkach w towarzystwie ozdobnych dyni, których w tym roku również u mnie brak. Niestety nie posiałam, i sama nie wiem dlaczego, w przyszłym roku to nadrobię:)


Bardzo lubię gliniane donice naturalnie "niszczone" przez wodę i kamień, ta ma wyjątkowo ciekawe kształty, którym często się przyglądam, nie wiem może ze mną coś jest nie tak ale uwielbiam się wpatrywać w te maleńkie wzorki:)








I jeszcze chciałam się pochwalić bo udało mi się sprzedać już dwie moje prace, bardzo się z tego cieszę bo nie sądziłam, że tak szybko to pójdzie.
Pozdrawiam Was cieplutko i słoneczko zasyłam:) ila!







sobota, 7 sierpnia 2010

LAWENDOWE PYSZNOŚCI

Sierpień u mnie zaczął się bardzo lawendowo, wczoraj saszetki i serduszka z lawendą a dziś przepyszne lawendowe ciasteczka. Przepis znalazłam w internecie już jakiś czas temu ale nie miałam okazji go wypróbować, ciągle coś innego ważniejszego trzeba było zrobić, aż w końcu udało się wygospodarować troszkę czasu na małe przyjemności.
Sierpniowa pogoda w przeciwieństwie do lipcowej nas nie rozpieszcza, czuje się już jesień w powietrzu, dni są krótsze, wieczory chłodniejsze. Mi to jednak odpowiada, bo to dobry czas dla moich robótek ręcznych:) Bardzo wtedy lubię zaparzyć sobie herbatkę w czajniczku, wziąć igłę i szyć wszystko co mi przyjdzie na myśl. Jednak w tym roku nie będę miała już tyle wolnego czasu co w zeszłych latach bo Filo idzie do przedszkola a ja zamierzam szukać pracy. Wystarczy już tego siedzenia w domu:)
Ciasteczka te mają pyszny maślano-lawendowy smak, doskonale nadają się do herbatki lub kawy. Ja miałam okazje pić do nich pyszną lawendową herbatkę, którą dostałam od Lavande:)
A jak to u mnie na blogu bywa, jeśli mi coś smakuje to chcę się tym z Wami podzielić i podaję przepis na te ciasteczka:)
LAWENDOWE CIASTECZKA:
210g. masła w pokojowej temperaturze
3/4 szklanki cukru pudru (można dać mniej)
1 żółtko
szczypta soli
1 czubata łyżka kwiatów lawendy
1 łyżka soku z cytryny
1,5 szklanki mąki
3 łyżki maki ziemniaczanej
WYKONANIE:
Wszystkie składniki zagnieść, podzielić na dwie części, z każdej uformować wałek grubości 3 cm, owinąć folią, włożyć do lodówki na 2 h. Schłodzone ciasto pokroić na 5mm plasterki. Piec ok 12-14 min w temp. 170 st.
Ja te ciasteczka robiłam według przepisu i nie miały idealnie okrągłych kształtów, jednak nadrobiły to smakiem ale wydaje mi się, że możnaby też z ciasta wykrawać różne kształty foremkami.




Podczas pieczenia lawenda nieziemsko pachniała i musiałam się opanować aby ich wszystkich od razu nie zjeść, na szczęście z przepisu wyszło dużo ciasteczek, które przesypałam dodatkowo kwiatami lawendy i
zostawiłam na szczególną okazję


Życzę Wam dziś miłego dnia ila!



piątek, 6 sierpnia 2010

LAWENDOWE SKRZYDŁA...

Troszkę mnie nie było i dużo się ostatnio działo, więcej tych kiepskich rzeczy niż dobrych ale nie będę o tym pisać, po prostu wolę o tym zapomnieć. Blog ma mi służyć tylko i wyłącznie do pisania rzeczy, które sprawiają mi radość, wiec dziś o tym.
Kilka dni temu dostałam zaproszenie do nowej galerii internetowej założonej przez Moniczkę z Pokój z kominkiem , bardzo mnie to ucieszyło bo robię to co lubię, podoba się to innym i teraz mam jeszcze okazję to sprzedawać, więc zobaczymy co z tego wyjdzie:).
Powstały już pierwsze prace z myślą o sprzedaży. W sumie prace te miały być sprzedawane na Jarmarku Joannitów, który co roku odbywa się w Łagowie ale niestety okazało się, że jest już zbyt późno a jeszcze sprawy formalne, o których wcześniej nikt mi nie powiedział, nie zostały załatwione i okazja przeszła mi koło nosa. Jednak nie ma tego złego...
W przyszłym roku może się uda, a te rzeczy postaram się wystawić w tej galerii już jutro i zainteresowanych serdecznie zapraszam:)http://www.artstacja.pl/

Postawiłam na urok prostoty i takie rzeczy mojego autorstwa będziecie mogli tam znaleźć:)

Anielinka ma lawendowe skrzydełka, które pod najmniejszym dotykiem uwalniają zapach lawendy

serduszko i saszetka, wypełnione w całości kwiatem lawendy




Ten piękny materiał dostałam kiedyś od Llooki, troszkę sobie zostawiłam ale też chciałam się nim z Wami podzielić:).
Dziś mam jeszcze troszkę spraw na głowie więc moje tworki dopiero jutro zamieszczę w galerii, więc zapraszam jutro najserdeczniej.
Dziękuję Wam dziewczyny bardzo, że zaglądacie na bloga nawet jak niczego nie piszę, bardzo to miłe:)
Pozdrawiam cieplutko ila!