Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje gotowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje gotowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 października 2018

PASTA Z DYNI NA JESIENNE SMUTKI;)

Sezon dyniowy trwa u mnie już od początku września, rozsmakowałam się w dyni w zeszłym roku ale wtedy ostrożnie robiłam tylko zupy. W tym roku poszłam o krok dalej i powstała dyniowa pasta do kanapek, i na pewno jeszcze nie raz ją zrobię. Mam jeszcze trochę planów co do tego warzywka, jednak najpierw muszę znaleźć jakieś ciekawe przepisy.
Bazą pod pastę jest ciecierzyca ale wiem, że można tą  pastę zrobić też z samej dyni jednak ja podam dziś przepis na pastę właśnie z ciecierzycą:)
Uwielbiam mój chlebek z tą pastą, do tego plaster pomidora i ...nie ma nic lepszego na jesienne smutki

DYNIOWA PASTA DO CHLEBA
składniki:
0.5 kg dyni hokaido może być też inna ale wg, mnie ta ma najlepszy smak
1 szkl ugotowanej ciecierzycy
2 ząbki czosnku
kilka łyżek oliwy z oliwek
sól
pieprz
czosnek granulowany
pół szkl nasion słonecznika

wykonanie:
dynię kroimy w kostkę, doprawiamy solą, pieprzem, czosnkiem granulowanym i skrapiamy oliwą z oliwek. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy do miękkości
ciecierzycę gotujemy do miękkości w osolonej wodzie
słonecznik prażymy na suchej patelni aż nabierze koloru.
Następnie wszystkie składniki ze sobą łączymy, dodajemy 2 ząbki czosnku, doprawiamy jeszcze do smaku i blendujemy na gładką masę.
Dziecinnie proste a jakie smaczne:)
Jeśli pasta wyda się Wam mdła, można dodać troszeczkę ostrej papryki lub czarnuszki, ze wszystkim świetnie smakuje

SMACZNEGO!





Cudownych jesiennych dni, takich ze słońcem i grzybami w lesie Wam życzę
ila:)

niedziela, 16 września 2018

WRÓCIŁAM:)

W całej mojej historii blogowania nie miałam jeszcze tak długiej przerwy, niestety nie planowałam jej aż tak długiej, a kilka niezależnych ode mnie spraw na nią się nałożyło... Głównie zdrowie, kilka pogrzebów w rodzinie i nie tylko, niesprawny komputer, bez którego niestety pisanie bloga nie jest możliwe i kilka jeszcze innych, o których chwilowo nie chcę tu pisać, a może kiedyś jeszcze do nich na blogu wrócę...
Szczerze mówiąc, to dziwnie się w tej chwili czuję pisząc tego posta, bo nie wiem czy jeszcze ktoś tu zagląda, a to uczucie towarzyszyło mi dokładnie wtedy, gdy pisałam swojego pierwszego posta na blogu:)
Jak wcześniej wspomniałam okres wiosenny i letni był w tym roku dla mnie wyjątkowo intensywny, nie tylko musiałam przekwalifikować swoje plany życiowe ale też pozmieniałam swoją domową przestrzeń... Zaczęła przytłaczać mnie ilość rzeczy, które posiadam w swoim małym domu i sukcesywnie się ich pozbywam, część sprzedałam, dużą część rozdałam rodzinie i znajomym, zostawiam tylko rzeczy, które są dla mnie ważne i mam do nich sentyment. Choć na zdjęciach może tego nie widać, to mam świadomość, że w moim domu zaczyna panować ład i porządek, a może też i w mojej głowie?! Nie wiem, chciałabym żeby to tak działało aby z niepotrzebnymi rzeczami pozbyć się też niepotrzebnych myśli, jednak ta droga jest dużo trudniejsza i zdecydowanie więcej czasu mi to zajmie...
W dzisiejszym poście zamieściłam zdjęcia  kuchni bo jak wiecie to moje najukochańsze miejsce w całym domu, wbrew pozorom to tu spędzam najwięcej czasu i najczęściej się relaksuję gotując lub po prostu sprzątając. Tu przy stole w jadalni spisuję listę rzeczy do zrobienia i listę z zakupami. Tu pomagam Filipowi w nauce i zazwyczaj w deszczową pogodę piję z Pawłem ulubioną kawę, tu przyrządzam obiad dla  rodziny i przyjaciół i rozmyślam nad sprawami ważnymi i tymi błahymi, tu mi najlepiej tak zwyczajnie najlepiej:)






 Właśnie trwa sezon na jarmuż, w tym roku  mam go mnóstwo, dostałam od pewnej pani, u której już nie raz robiłam sezonowe zakupy a która ma najsmaczniejsze ogórki na świecie i wszystko ekologiczne :)
Na pierwszy rzut poszła sałatka z jarmużem, gruszką też od wspomnianej pani, oliwkami i figami. A wszystko skropione pysznym miodowo musztardowym sosem. To mój eksperyment, jednak uważam, że bardzo udany:)


Ze względów głównie zdrowotnych wróciłam też do regularnego pieczenia chleba i dobrze mi z tym, chlebki zawsze mam świeże a i uwielbiamy je wszyscy:)


Od początku września przerabiam też jabłka na kompoty musy i soki, jabłonki mamy stare jeszcze poniemieckie, które owocują co dwa lata a w tym roku mamy ich zatrzęsienie, 10 drzew aż ugina się pod ich ciężarem, więc trzeba korzystać:)


Pozdrawiam Was cieplutko i za kilka dni znów coś naskrobię, bo mam do napisania kilka{naście} postów:)
Spokojnego wieczorku buziaki
ila:)

piątek, 26 stycznia 2018

POST KULINARNY...

Witajcie kolejny raz w styczniu:))
Pomyślałam sobie, że długo nie było na blogu nic o moich kulinarnych wyczynach a, że ostatnio udało mi się zrobić przepyszną tartę, to dla chętnych dziś zamieszczam przepis.
Przepyszna na ciepło jak i na zimno.
Nie jestem kulinarną  mistrzynią ale uwielbiam gotować, lubię spędzać czas w kuchni i sprawia mi to dużo frajdy a jeszcze jak coś smakuje to tym bardziej się cieszę.
Bardzo lubię przepisy szybkie i ze składników, które mogę w każdym sklepie czy na bazarze dostać a przy okazji nie rujnują mojego portfela, taka jest też ta tarta.

TARTA Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI NA KRUCHYM ORKISZOWYM SPODZIE

Składniki na ciasto:
250 gr mąki orkiszowej
1jajko
125 gr margaryny zimnej
szczypta soli
ulubione zioła{opcjonalnie}
pół łyżeczki proszku do pieczenia
łyżka masła do wysmarowania blaszki lub kilka kropel oleju

Składniki na farsz:
filet z kurczaka 400 gr
250 gr pieczarek
papryka czerwona i żółta
150 gr szpinaku lub dwie graście
3 cebule w  tym 1 czerwona {dla koloru}
3 ząbki czosnku 
Sos
3 jajka
100 gr sera zółtego
150 ml śmietany 18%
Przyprawy:
łyżeczka kurkumy
łyżka curry
sól
pieprz
czubryca zielona {w każdym sklepie ze zdrową żywnością}
łyżka oregano

Wykonanie
Z mąki i reszty składników zagnieść szybko ciasto i wstawić  do lodówki na 30 min,
Filety z kurczaka pokroić w drobną kostkę i przyprawić curry kurkumą solą i pieprzem,  odstawić na chwilę aby mięso przeszło przyprawami.
Papryki i cebule pokroić w paski i podsmażyć na oleju doprawiając delikatnie solą i pieprzem, gdy papryka zmięknie dodać czosnek pokrojony w plasterki i chwilkę jeszcze poddusić aby uwolnił aromat. Przełożyć do miseczki.
W tym samym garnku {nie myć go} podsmażyć pieczarki, doprawić delikatnie solą i pieprzem i przełożyć do naczynia
Dalej w tym  samym garnku przesmażyć kurczaka i następnie przełożyć do naczynia.
Wyjąć ciasto z lodówki, rozwałkować lub wygnieść nim cały spód naczynia i delikatnie brzegi, nakłuć spód widelcem i podpiec 20 min w temp 180 st C
Na podpieczony spód wyłożyć  warzywa i mięso, przekładając wszystko liśćmi szpinaku, na górę dodać jeszcze kilka liści i wszystko zalać sosem śmietanowo-jajeczno-serowym.(jaja rozmieszać, ser zetrzeć na tarce i dodać do masy śmietanę}
Zapiec w piekarniku przez 30 min w temp. 180 st C
Wiem, że dużo pisania i czytania ale tarte naprawdę szybko się robi:)

SMACZNEGO!




Cudownego weekendu dla Was
Pozdrawiam cieplutko ila:)

środa, 6 kwietnia 2016

SZYBKIE ŚNIADANIE Z GRANOLĄ W TLE:)

Ależ mamy piękną wiosnę! Od kilku dni intensywnie działam w ogrodzie więc pierwsze śniadanie musi być pożywne i pełne energii, i też takie sobie wymodziłam:)))
Jeśli również macie chęć smacznie zacząć dzień to zapraszam po przepis:)...
Od jakiegoś czasu sama robię granolę, jest to świetna alternatywa dla płatków kukurydzianych czy owsianych, które same w sobie już mi się trochę przejadły.
do mojej granoli używam oprócz płatków dodatkowo jeszcze nasion i cynamonu, co powoduje,że ma niesamowity smak, w połączeniu z musem jabłkowym (niesłodzonym) i jogurtem naturalnym daje niesamowitego kopa.
Odzwyczaiłam się do owocowych jogurtów, zrobiły się dla mnie zbyt słodkie, teraz czerpie radość z naturalnego smaku owocu, on ma wystarczającą ilość cukru w sobie

CYNAMONOWA GRANOLA
Podaję proporcje na 7 dni dla 3 osobowej rodziny (czyli ilość jaka ja robię:))))

2 paczki płatków owsianych górskich
szklanka nasion dyni
szklanka nasion słonecznika
2/3 szklanki orzechów włoskich
2 płaskie łyżki cynamonu
pół szklanki rodzynek lub żurawiny 
podane składniki (z wyjątkiem rodzynków i żurawiny) mieszamy z miodem aby masa się połączyła, wkładamy do piekarnika i zapiekamy 20 min w 180 st, na końcu dodajemy żurawinę lub rodzynki, czekamy aż wystygnie i przekładamy do słoika.
Smacznego:)!

Ostatnio też pokusiłam się o zakup nasion chia (mała fanaberia), co prawda w jogurtach i deserach wyglądają pięknie, nie mają smaku  a i cena też nie jest niska, z kolei ich skład, jest bardzo podobny do składu siemienia lnianego- naszego rodzimego, wiec czy warto przepłacać:)?

A w skład mojego energetycznego słoiczka wchodzi: granola, pół banana, mus jabłkowy niesłodzony 2 łyżki, jogurt naturalny z nasionami chia 4 łyżki




A tu w innej wersji - granola, mus ananasowy i jogurt naturalny:)


Cudownego słonecznego dnia Wam życzę i dziękuje bardzo za komentarze pod ostatnim postem:)))
ila:)

piątek, 4 marca 2016

-15 kg. ZA MNĄ:))

Bardzo długo zabierałam się do napisania tego posta, i chyba nadszedł ten dzień:)).
Jakiś czas temu wspominałam na blogu, że jestem na diecie i zaczęłam ćwiczyć... w sumie to powiedzenie, że jestem na diecie to nie tak całkiem jest prawdziwe. Zmieniłam zupełnie tryb życia, łącznie z jedzeniem i sportem. Zdecydowanie ograniczyłam ilość jedzenia ale nie częstość i regularnie zaczęłam się ruszać... 
Już nie raz podejmowałam  próbę aby schudnąć, i ile to ja diet nie wypróbowałam ale wszystko to było na chwilę, w chwilach zwątpienia stwierdzałam,że chyba nie dam rady i muszę siebie zaakceptować, próbowałam czasem nawet to jak wyglądam obracać w żart, ale też to nie pomagało!
Doszło do tego,że niechętnie robiłam sobie zdjęcia, i zazwyczaj na wakacjach to robiłam zdjęcia tylko moim chłopakom, bowiem nie mogłam na nich na siebie patrzeć. Małżonek mój od zawsze ćwiczył, dużo jeździł na rowerze i biegał, wiec jest bardzo wysportowany, nie raz rozpisywał mi na kartce ćwiczenia (muszę wspomnieć, że jest trenerem sportów siłowych), inni mi zazdrościli, że mam trenera personalnego w domu i nie korzystam...no nie korzystałam, zawsze bowiem miałam jakąś wymówkę. Także od pewnego czasu temat mojego wyglądu, wagi i mojego ruchu był w domu tematem tabu. Z czasem jednak coraz bardziej mi to przeszkadzało, ciuchy, które kupowałam , nie czułam się w nich dobrze i nie ważne czy były kupione w lumpeksie czy w drogim sklepie, przestałam zupełnie akceptować to jak wyglądam, że już nie wspomnę o poczuciu własnej wartości, które było coraz mniejsze. Na stres często reagowałam płaczem albo rozdrażnieniem i frustracje wyładowywałam na rodzinie. Dziś stres i frustracje wyładowuje podczas biegania i wracam do domu jak nowo narodzona:)  
Gdy jeździłam z Pawłem na biegi w roli kibica, to coś we mnie wzdrygało,że fajnie byłoby tak zacząć...Więc zaczęłam:)

A drygnęło coś w sierpniu zeszłego roku, kiedy przez tydzień byliśmy w górach i tam intensywnie chodziliśmy.
Po powrocie do domu weszłam na wagę i ubyło mi 4 kg. byłam przeszczęśliwa i postanowiłam od dnia następnego ostro wziąć się do pracy, i co najważniejsze, robię to teraz dla siebie, nie dla Pawła czy znajomych, żeby widzieli, że potrafię, ale wyłącznie dla siebie i dla własnego zdrowia!
Całkiem zrezygnowałam ze słodyczy, i na szczęście nie ciągnie mnie do nich...  ale jak najdzie mnie ochota, to zjem sobie cukierka czy kawałek ciasta, nie szaleje na tym punkcie, nie liczę kalorii, po prostu po zjedzeniu czegoś słodkiego idę sobie poćwiczyć:))).
Czytam mnóstwo artykułów na temat łączenia zdrowych składników w diecie i dużo oglądam różnych programów z tym związanych...
Motywację mam ogromną chyba jeszcze w życiu  niczym nie byłam tak zmotywowana, jak teraz. 
Mam to szczęście,że mam ogromne wsparcie w małżonku, który biega ze mną i mnie motywuje. Kilka dni temu nawet zaliczyliśmy nasz pierwszy wspólny bieg rodzinny, i zdobyłam swój pierwszy medal w życiu, z czego jestem bardzo zadowolona:)

Jak wspominałam nie jestem na diecie, która nazywa się"bycie na diecie", po prostu jem teraz regularnie 5 posiłków dziennie, przynajmniej się staram, rano zawsze piję szklankę wody z cytryną na rozruszanie... Jeśli mam ochotę to robię kotlety schabowe z panierką smażone na patelni, jem dużo warzyw i owoców. Ograniczyłam spożycie cukru i mąki pszennej, a zaczęłam jeść ciemne pieczywo i ciemny ryż, pogodziłam się z kaszą, ale nie zrezygnowałam z ziemniaków, nie umiem...ziemniaki zawsze pozostaną moim najukochańszym warzywem:))
 Polubiłam się nawet bardzo z avocado, kiedyś służyło mi tylko do wyhodowania roślinki z pestki a dziś dodaje je prawie do każdej sałatki i koktajlu.

Dziś chyba pierwszy raz się tak bardzo prywatnie otwarłam przed Wami, ale prosiłyście w mailach abym coś więcej napisała na temat mojego trybu życia teraz, wiec proszę bardzo:)

A dziś na drugie śniadanie zaserwowałam sobie sałatkę z avocado na rukoli z dodatkiem sera bałkańskiego i czarnych oliwek. Polałam wszystko łyżką oliwy z oliwek i posypałam grubo mielonym pieprzem. Było pyszne:)))

Ciekawa jestem jakie Wy macie doświadczenia z walką o siebie?:)




Pozdrawiam Was cieplutko i miłego dnia życzę ila:)

czwartek, 22 października 2015

JESIENNA ZUPA DYNIOWA


Witajcie:)
Na wstępnie chcę Wam podziękować za doradzenie w sprawie lampionu... wygrał lampion szklany:). Przestawiałam je kilka razy aż się zdecydowałam:)

A dziś, w sumie to wczoraj była u mnie na tapecie zupa dyniowa, dziś dojadałam bo w domu moim nie było na nią chętnych.
Zupę dyniową jadłam trzy razy w życiu, dwa razy robiłam ją sama i nieskromnie napiszę że moje wersje zdecydowanie bardziej mi odpowiadają.
Może to kwestia dodatków a może przypraw, nie wiem. Ja zdecydowanie wolę bardziej pikantne.
Zupa dyniowa w mojej wersji jest bezmięsna, tylko na wywarze warzywnym.
Podzielę się z Wami przepisem bo może akurat najdzie Was ochota na zrobienie rozgrzewającej zupy dyniowej:).

JESIENNA ZUPA DYNIOWA
Składniki: 1 średnia dynia
2 marchewki
3 małe ziemniaki
kawałek pora
1 mała cebula
sól( ja dałam morską), grubo mielony pieprz, łyżeczka curry
pestki dyni i orzechy włoskie do posypania
łyżka oliwy do skropienia dyni
Wykonanie: Dynię obieramy i wybieramy pestki,kroimy na małe kawałki i układamy na blasze. Skrapiamy oliwą,posypujemy solą i pieprzem,pieczemy w piekarniku 40 min, w temp 180 st.
Resztę warzyw obieramy i kroimy w kostkę, zalewamy wodą i gotujemy z nich wywar, doprawiamy także do smaku. Upieczoną dynię dodajemy do wywaru, dotujemy jeszcze 5 min. i blenderujemy na gładką masę, można dodać odrobinkę wody aby zupę rozrzedzić, ale ja tego nie zrobiłam.
Na suchej patelni prażymy pestki dyni i orzechy, dodajemy je razem do zupy

SMACZNEGO!!! 

Październikowa pogoda chwilowo nas nie rozpieszcza więc taka zupka na chłodny dzień pod kocykiem jest w sam raz:)








No i posprzątane:))))...


Pozdrawiam Was cieplutko!

wtorek, 8 października 2013

NA DRUGIE ŚNIADANIE...

Zdrowe owsiane ciasteczka, zamiast kanapki. 
Do szkoły jak znalazł! Filip bardzo je lubi bo są pożywne i syte i co najważniejsze długo zachowują świeżość.
Uwielbiamy je!
Często własnie tradycyjną,  już troszkę znudzoną przez nas owsiankę zastępujemy tymi ciasteczkami lub plackiem owsianym, koniecznie z dodatkiem świeżych lub suszonych owoców.
Dla chętnych mam podaje przepis:)

Ciasteczka owsiane na drugie śniadanie
składniki:
2 szklanki płatków owsianych ja używam  górskie)
pół szklanki mąki owsianej
3 łyżki miodu
1 jajo
garść rodzynek
3 łyżki płatków słonecznika podprażonych na suchej patelni
3 łyżki płatków migdałowych (można je zastąpić orzechami włoskimi lub innymi)
kilka łyżek wrzątku.

Płatki łączymy z rodzynkami i zalewamy wrzątkiem, odstawiamy do namoknięcia, dodajemy mąkę  miód i jajo, całość mieszamy i dodajemy pozostałe składniki.
Z gotowej masy formujemy małe kuleczki i rozpłaszczamy w dłoniach, odkładamy na papier do pieczenia.
Pieczemy w temp 170 st. 20-25 min.
Z tej ilości wyszło mi 20 ciasteczek.





Mam nadzieję, że już następnym razem będę mogła Wam pokazać zdjęcia pokoju:)
Pozdrawiam Was cieplutko w te jesienne dni
ila

środa, 29 maja 2013

SÓL ZIOŁOWA.

W niedziele miałam przyjemność być na Komunii siostrzeńca mojego małżonka, a tam jadłam najlepszy rosół na świecie! Doskonale doprawiony, nie za ostry i nie za mdły, proporcje warzyw i przypraw doskonale wyważone. Wydawało mi się, że ja też robię dobry rosół ale po zjedzeniu tego, wiem , że jeszcze muszę się dużo nauczyć, aby zrobić dobry rosół:)).
Od  jakiegoś już czasu staram się nie używać w mojej  kuchni gotowych mieszanek warzywnych typu wegeta, a od kilku lat nie stosuję żadnych gotowych sosów, które do przygotowania wymagają tylko oleju. Nie używam, bo po prostu pachną dla mnie chemią... Będąc w Świebodzinie znalazłam na rynku, mały niepozorny sklepik ze zdrową żywnością i ogromnym wyborem mąk do pieczenia chleba. Od teraz to mój ulubiony sklep! Zaopatrzyłam się w kilka rodzajów mąk, m in. do zrobienia zakwasu pszennego, w suszone warzywa do sporządzenia własnej wegety i sól morską, z której dziś przyrządziłam swoje własne zdrowe ziołowe przyprawy.
Do aromatyzowania soli nadają się wszystkie zioła, i niekoniecznie musi być to sól morska, może być też sól kamienna..
Zrobiłam kilka rodzajów soli: do zup, mięs, sałatek, i ziemniaków. W sumie do wszystkiego się przydadzą:)))
Na przyprawę do mięs i ziemniaków potrzebujemy: szklankę soli morskiej lub kamiennej, duży pęczek  rozmarynu. Rozmaryn drobno siekamy, wkładamy do moździerza, dosypujemy sól i dokładnie ucieramy...



 Uwielbiam kotlety mielone z majerankiem, więc nie mogło zabraknąć u mnie soli majerankowej:
Obieramy łodygi z liści, wkładamy do moździerza, dosypujemy sól i rozcieramy dokładnie.



I sól z pietruszką i lubczykiem do zup, wykonanie takie jak wyżej:). sól można uzupełniać nawet samymi ziołami, wtedy aromat będzie miała intensywniejszy.






Zioła w kuchni mam okrągły rok, zimą zazwyczaj pietruszkę i mrożone zapasy z lata, a wczesną wiosną i latem to posiadam chyba wszystkie możliwe:). Jestem zdania, że w kuchni bez ładnego garnka się obejdę ale bez dobrych ziół to na pewno nie.
W zeszłym roku na parapetach okiennych miałam białe pelargonie, które latem spaliło słońce, bo okna usytuowane mam od strony południowej, teraz na parapetach stoją ogromne donice z ziołami. Jest zielono i pachnąco:)
Zdjęcia ziółek są  robione  z domu, w tle moja drewniana szopka:)))

piątek, 11 stycznia 2013

SMAK DZIECIŃSTWA

Pamiętacie zapiekanki z pieczarkami, na dłuuugaśnych bułkach sprzedawane na każdym dworcu kolejowym i autobusowym?:)
Ja pamiętam doskonale, i ich smak pamiętam. Dziś zrobiłam sobie taki mój powrót do przeszłości... Kilka dni wcześniej Ewa z Minty House zabrała nas z sobą w podróż do jej smaków z dzieciństwa, a dziś ja zapraszam Was w moją podróż:).
Gdy jeszcze mieszkałam na śląsku, to w Gliwicach, na Placu Piastów, w metalowej budce na przystanku autobusowym Pani sprzedawała najlepsze zapiekanki, zawsze po szkole chodziłam tam z koleżankami i jadłyśmy te pyszności. Później już nie jadłam lepszych, i nie były to mrożone bułki z mieloną papką, która miała przypominać pieczarki, były to najprawdziwsze pieczarki i ser, wszystko zapieczone i posypane szczypiorkiem. Pyszności:)!
Dziś na śniadanko zrobiłam szybkie zapiekaneczki na bułkach własnego wypieku, z razowej mąki. Były równie pyszne jak wspomniane:) To też fajne śniadanko na wspólne weekendowe poranki, zwłaszcza jak za oknem mróz.


Podawanie przepisu na te zapiekanki było by śmieszne, bo za pewne każda z Was miała okazje już kiedyś je zrobić...Ja moje zrobiłam z dwoma rodzajami sera, z serem gouda i mozarellą i szczerze powiem, że ser żółty zdecydowanie bardziej  pasuje.


Dziś u nas zaczynają się ferie zimowe, wczoraj spadł długo wyczekiwany śnieg, więc planujemy z wolnego czasu wycisnąć dla siebie jak najwięcej:)
Życzę Wam smacznego piątku i udanych ferii:)
ila

wtorek, 25 września 2012

MÓJ CZERWONY...

ANNE  wymyśliła bardzo fajną zabawę, do której nie musiałam się długo przekonywać:). Oto mój kolor czerwony...Ostatnie maliny, z plackiem owsianym i jogurtem naturalnym, podane na czerwonym talerzu- moje dzisiejsze śniadanko:)
Przepis na placka owsianego już kiedyś pokazywałam na blogu, ale ta wersja jest prostsza i szybsza w wykonaniu. Paweł ją uprościł na własną potrzebę i powiem szczerze,że mi bardziej przypadła do gustu
Do zrobienia placuszka potrzebujemy:
Szklankę płatków owsianych
2 jaja
łyżeczka miodu lub brązowego cukru
2 łyżki oleju do smażenia, lub piekarnik-wersja dietetyczna
Wykonanie:
Płatki owsiane mieszamy z jajami, dodajemy cukier i zostawiamy na 10 min aby składniki się "przegryzły"
Płatki powinny być przesiąknięte jajkiem.
Smażymy z dwóch stron, jak naleśniki lub pieczemy w piekarniku.
Podajemy z jogurtem naturalnym i świeżymi owocami, lub z serem białym i dżemem. Ze wszystkim spakuje bajecznie.
SMACZNEGO!!!

Pozdrawiam Was jesiennie:)
ila

poniedziałek, 25 czerwca 2012

MAŁOSOLNE PYSZNOŚCI

Sezon ogórkowy czas zacząć!


 Uwielbiam robić małosolne ogórki...kojarzą mi się z ciepłym latem i słoneczkiem, są smaczne i pasują do wszystkiego. Latem nie może ich zabraknąć na moim stole, co kilka dni robię nowe, bo bardzo szybko znikają. Uwielbiam już takie po kilku godzinach od zaprawienia ale i takie, gdy staną się kiszone. Najfajniejsze jest  to, że banalnie szybko i prosto się je robi.
Mam sprawdzony od kilku lat przepis i zawsze są smaczne, choć wydaje mi się, że nie da się ich zepsuć:)
Najważniejsze to porządne gliniane lub szklane naczynie, sól kamienna i koper.
Do moich ogórków używam  tylko kwiatów kopru, bo one nadają całego aromatu.
 Pewnie wiele z Was ma identyczny przepis, ale dla chcących podaję:)
Podaję moje proporcje, na dwa litrowe słoiki.
1 litr wody
1 kg. ogórków
płaska łyżka soli kamiennej
kwiaty kopru
8 ząbków czosnku
kilka ziarenek ziela angielskiego
kilka listków laurowych
Do  wrzącej wody wsypujemy sól i mieszamy aż się rozpuści. W słoiku ciasno układamy ogórki, przekładamy koprem. Po zapełnieniu słoika ogórkami dodajemy ziele, czosnek i listek laurowy. Zalewamy wszystko wodą i szczelnie zamykamy. Po kilku godzinach ogórki są gotowe.
SMACZNEGO!





W następnym poście  przepis na dżem truskawkowo-rabarbarowy:)
Pozdrawiam Was cieplutko
ila

wtorek, 12 czerwca 2012

SEZONOWE PYSZNOŚCI

 Poziomki to dla mnie owoce zapowiadające nadejście lata. Uwielbiam je, szkoda tylko, że tak trudno dostępne.Dziś wczesnym rankiem wybrałam się w pewne tajemnicze miejsce i nazbierałam sobie kilka pachnących okazów.
Nie było ich na tyle dużo aby powstała konfitura, ale odpowiednia ilość nadawała się aby zrobić ciasto.
Od jakiegoś czasu chodziło za mną ciasto z owocami i zrobiłam. Jednak to nie tradycyjne ciasto, raczej deser bo to owoce zapiekane w kruszonce. Pyszne pachnące owoce najlepiej nadają się do łączenia z kruszonką
Robiłam kruszonkę już z kilkoma rodzajami owoców, wspaniale smakuje z truskawkami i rabarbarem, samym rabarbarem, z rabarbarem i jabłkami, i z rabarbarem z leśnymi poziomkami. Wszystkie wypróbowałam i wszystkie polecam:)
Kruszonka też nie jest tradycyjnie robiona, jest to połączenie mąki, oleju i cukru.
SEZONOWE OWOCE POD KRUSZONKĄ:
składniki
1kg. owoców sezonowych
300g mąki pszennej
kilka łyżek oleju
pół szklanki cukru białego lub brązowego
cukier puder do posypania
wykonanie:
Owoce( w moim przypadku poziomki i rabarbar) myjemy dokładnie i rabarbar kroimy.
Następnie owoce zasypujemy kilkoma łyżkami cukru i mieszamy delikatnie aby się nie rozpadły a puściły sok.
Mąkę wsypujemy do miski dodajemy pozostały cukier i wlewamy olej. Mieszamy tak długo aż ciasto zrobi się delikatnie wilgotne ale nadal pozostanie sypkie. Najlepiej wszystko mieszać dłońmi i grudki spłaszczać palcami. Część ciasta przekładamy do naczyń, w których będziemy zapiekać, na to układamy owoce wraz z sokiem, który puściły i przykrywamy porcją ciasta. Wkładamy do piekarnika na 30 min. do temp 180 st.
SMACZNEGO!


 Z lewej strony ciasto przykryte kruszonką, z prawej już gotowe.
 Posypujemy cukrem pudrem...

 Rozpływające się owoce, ależ pachniały te poziomki:)
Pozdrawiam Was ila