Nosi mnie i to po całości, ciągle coś przestawiam, dokładam, przemalowuję i "remontuję". Wczoraj padło na łazienkę. Nie mam w niej dużego pola do popisu bo jest maleńka 1 m na 2,5 m, ale mam tam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. . Czasem jak czytam w gazecie..."jak urządzić małą łazienkę" i podany jest metraż 2 m x 3 m to uśmiecham się pod nosem. Co mam o mojej powiedzieć:).
Ze starych wieszaków, z plastikowymi końcówkami wymodziłam, bardziej pasujące do wnętrza, pozbierałam do kupy wszystkie klamerki i zamknęłam w wekach. Z metalowych szufelek, zakupionych u Marty, w końcu zrobiłam użytek, służą teraz do porcjowania proszku.
Muszę jeszcze zaopatrzyć się w porządne słoje na proszek...
Cudowną ceramiczną tabliczkę wygrałam u Dagmarki...
W łazience na najwęższej ścianie, jedynym możliwym kilka lat temu dla mnie rozwiązaniem były półeczki (identyczne jak mam w całym domu), na których stawiam wszystkie potrzebne rzeczy. W brązowych dzbanach stoją płyny, zawsze to ładniej wygląda aniżeli plastikowe butle:).
Pewnie nie raz półki zmienią swoją zawartość, no ale na dzień dzisiejszy wygląda to tak, nic specjalnego, ale przynajmniej plastikami nie razi po oczach:)
I jedyny akcent kolorystyczny, w beżowo-kremowej łazience, moje ukochane korale.:))
Zawsze marzyła mi się duża łazienka i ogromna kuchnia, tych dwóch marzeń nie udało mi się do końca spełnić, ale nie ma tego złego:))
Pozdrawiam Was cieplutko i zasyłam popołudniowe słoneczko
ila




