Jakiś czas temu przyniosłam sobie patyczki sosnowe z lasu, przetarłam je papierem ściernym i włożyłam do słoja, musiały swoje odleżeć aż w końcu powstały z nich łódeczki. Widziałam podobne na blogu Ateny ale jej były bardziej kolorowe- marynistyczne, ja niestety takiego materiału nie posiadam i zrobiłam sobie żagle z białego płócienka, też mają swój urok:)Zrobiłam je w ciągu kilkunastu minut, pomiędzy zaległymi rzeczami dla Was i innymi do galerii.
Po skończeniu ich, jakoś tak zatęskniłam za morzem, im dłużej się im przyglądałam tym bardziej chciałam się nad nim znaleźć. I stało się- dostałam zaproszenie do wyjazdu nad morze na 2 dni, zastanawiam się na razie ale chyba skorzystam, zwłaszcza, że mężuś bardzo mnie do tego namawia. Zobaczymy:)
A zaraz wybieram się na siłownię troszkę się poruszać, muszę zgubić kilka niechcianych kilogramów:) Dziś małżonek pokarze mi kolejne ćwiczenia, już doczekać się nie mogę, ale będzie się działo:). Dobrze jest mieć w domu prywatnego instruktora sportów siłowych:)



