Witajcie w Nowym Roku:))), nie zapomniałam o Was, ale aparatu nadal niestety nie mam więc posty będą jak narazie tylko wspomnieniowe:)
Wieczorem usiedliśmy z Pawłem na kanapie i zaczęliśmy wspominać miejsca, w których w zeszłym roku byliśmy, to taki nasz rytuał - na chandrę i niepogodę. Siadamy sobie pod kocykiem i wspominamy wakacyjne wyjazdy. Bardzo to lubię, bo często wracając do wspomnień, układamy też w głowie plany do kolejnych wojaży. Dziś padło na Lanckoronę, w której oboje z Pawłem się zakochaliśmy i w tym roku pewnie też odwiedzimy to urokliwe miejsce...
Już dwa razy miałam przyjemność być w tym wyjątkowym miejscu, ale dopiero za drugim razem pogoda pozwoliła nam zobaczyć jak położona jest Lanckorona, i to dodało jej jeszcze więcej uroku. Paweł nawet zaczął szukać biegów w okolicy, wiec na pewno jeszcze tam pojadę.
Na ryneczku mogłabym siedzieć i cały dzień, zresztą zdjęcie zrobiłam leżąc na trawie i podziwiając widoki:)
Przepiękny drewniany stary dom przykuł moją uwagę już za pierwszym razem, a okazało się, że i wnętrze skrywa tak samo piękne (do zobaczenia w jednym z numerów Werandy)
Tak widzę i wspominam Lanckoronę, obserwując ludzi, za pewne mają mnóstwo do opowiedzenia o tym miejscu, gdyby ich zapytać.
Starodrzew...lipy, kasztany, same dobrodziejstwa
Panie rozmawiające, pani zorientowała się, że robię zdjęcie, bo przy kolejnym jedna się zasłoniła a druga patrzyła spod byka:))
Z tej Galerii mam swojego ukochanego anioła, którego dostałam od Pawła, tym razem była zamknięta więc, nie dokupiłam kolejnego, ale mam taki zamiar...
Cudownego weekendu Wam życzę ila:)




















































