piątek, 11 stycznia 2013

SMAK DZIECIŃSTWA

Pamiętacie zapiekanki z pieczarkami, na dłuuugaśnych bułkach sprzedawane na każdym dworcu kolejowym i autobusowym?:)
Ja pamiętam doskonale, i ich smak pamiętam. Dziś zrobiłam sobie taki mój powrót do przeszłości... Kilka dni wcześniej Ewa z Minty House zabrała nas z sobą w podróż do jej smaków z dzieciństwa, a dziś ja zapraszam Was w moją podróż:).
Gdy jeszcze mieszkałam na śląsku, to w Gliwicach, na Placu Piastów, w metalowej budce na przystanku autobusowym Pani sprzedawała najlepsze zapiekanki, zawsze po szkole chodziłam tam z koleżankami i jadłyśmy te pyszności. Później już nie jadłam lepszych, i nie były to mrożone bułki z mieloną papką, która miała przypominać pieczarki, były to najprawdziwsze pieczarki i ser, wszystko zapieczone i posypane szczypiorkiem. Pyszności:)!
Dziś na śniadanko zrobiłam szybkie zapiekaneczki na bułkach własnego wypieku, z razowej mąki. Były równie pyszne jak wspomniane:) To też fajne śniadanko na wspólne weekendowe poranki, zwłaszcza jak za oknem mróz.


Podawanie przepisu na te zapiekanki było by śmieszne, bo za pewne każda z Was miała okazje już kiedyś je zrobić...Ja moje zrobiłam z dwoma rodzajami sera, z serem gouda i mozarellą i szczerze powiem, że ser żółty zdecydowanie bardziej  pasuje.


Dziś u nas zaczynają się ferie zimowe, wczoraj spadł długo wyczekiwany śnieg, więc planujemy z wolnego czasu wycisnąć dla siebie jak najwięcej:)
Życzę Wam smacznego piątku i udanych ferii:)
ila

47 komentarzy:

  1. U Ciebie jak zwykle pięknie... yak podane zapiekanki do rozkosz dla podniebienia na pewno ale równiez i dla oka... Ten szczypiorek na zielonym talerzu... Mniam, mniam, chętnie by, sie wprosiła... Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapiekanki... nanana....
    doskonale przypominają smaki z dzieciństwa. Z siostrą biegłyśmy na lakę po pieczarki, potem smażyłyśmy z cebulką i okupowałam żelazny piekarnik elektryczny. Młodszy brat tylko spoglądał kiedy już będą. Matka miała pół dnia spokoju bez dzieci :) wystarczył piekarnik lub patelnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, i grzanki z czosnkiem z patelni...mmm pycha!

      Usuń
  3. Tak, pamietam pyszne zapiekanki - nie mrożone z mikrofali. Czasami robimy sami w domu - pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale pyszności serwujesz z samego rana :) a ja bez śniadania jeszcze...

    Ferie.. a u nas jeszcze tak daleko do nich....

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiałam takie zapiekanki. Nadal robię i moje dzieciaki też uwielbiają.
    Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej pamiętam je z czasów studiów. To było, nie ma co ukrywć szybkie i tanie jedzenie. Wcale mi nie zbrzydło i lubię je do dziś . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ilu, zapiekanki to kolejne wspomnienie z zamierzchłych czasów podstawówki. Było takie jedno pyszne miejsce u nas w Żyrardowie, gdzie były zapiekanki, takie jak opisujesz. Były też kultowe w moim mieście bułki z pieczarkami z Baru Kasia: bułka typu "paluch" z wydrążoną dziurą, wypełniony po brzegi duszonymi pieczarkami. To było coś!
    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam:), a w Gorzowie Wlkp. mają najlepsze bułki z pieczarkami:)

      Usuń
  8. ja jestem z Rybnika :)
    i właśnie takie zapiekanki jemy średnio co sobote. Mój G. je uwielbia
    pozdrawiam
    Agnieszka z otwartaszuflada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pochodzę z Pyskowic ( mój Paweł się śmieje, że nazwa miejscowości pasuje do mojego charakteru:)). W Gliwicach się uczyłam:)

      Usuń
  9. Witaj Iluś:) W Gdańsku też były tak zwane hot-dogi z pieczarkami, najlepsze na świecie:) Sprzedawane były nie w budce metalowej a w takim małym barze, z prześlicznymi czerwonymi plastikowymi mebelkami.. Ale mi narobiłaś smaku, oj:) Wiem co będzie dziś na kolację:)

    OdpowiedzUsuń
  10. pyszności też pamiętammmmmmmmmmm

    OdpowiedzUsuń
  11. To też moje smaki dzieciństwa,hm,właściwie młodości:))))bo dzieciństwa to pieczarki w śmietanie podawane przez moją mamę w niedzielę na śniadanie:)))czy Wy wiecie,że nawet pieczarki kiedyś były rarytasem?:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj były! A teraz jest wszystko dostępne tyko smak juz nie ten

      Usuń
  12. Ilka tą budą dalej t stoi co prawda od lat tam nie jadlam. Do smaków dzieciństwa odrzucam jjeszcze parówki zapiekane z żółtym serem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasach LO jadłam pyszne zapiekanki na Wieczorka koło szkoły muzycznej... Tych z pl. Piastów nie jadłam chyba nigdy...Muszę zwrócić uwagę, o którą budkę chodzi jak będę lada dzień w Gliwicach...

      Usuń
    2. Jak kiedyś będę w Gliwicach to koniecznie tam zajdę:)Parówki do dziś z serem robię:)

      Usuń
    3. To na tym przystanku, gdzie tyłem przechodziło się na dworzec kolejowy:). Chyba dobrze wytłumaczyłam:)))).

      Usuń
  13. To Ty jesteś z Gliwic?????????????
    A ja po pierwsze zapiekanki jeździłam aż do Krakowa i stałam w kilometrowej kolejce na Siennej, bo w Gliwicach jeszcze wtedy zapiekanek nie było :-D No, ale ja jestem sporo starsza od Ciebie ;-)
    Dla mnie smakiem dzieciństwa jest raczej niezapomniana pizza z baraku na Krupniczej, jedna z pierwszych w okolicy. Z prawdziwą pizzą nie miała nic wspólnego, ale o tym przekonałam się wiele lat później. Tamta była niepowtarzalna i światowa! Ha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkałam w Pyskowicach, w Gliwicach sie uczyłam, uwielbiam do dziś to miasto, z chęcią bym tam jeszcze wróciła:)
      Na Zwycięstwa była taka fajna kawiarenka, nie pamiętam nazwy ale mieli tam pyszne ciasta i desery kolorowe, kręciły się w gablotach... to było życie :)))

      Usuń
  14. Bardzo lubię zapiekanki,ale nigdy nie kupiłam w sklepie więc nie znam takiego smaku.
    Smak dzieciństwa to pierogi z jagodami i ze śmietaną, do dzisiaj lubię i robię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aż, ślinotoku dostałam, chyba sobie zrobię:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzisiaj piatek...chyba wiem, co zrobię na kolację! :)
    Uściski
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  17. Toś mi smaka narobiła!!!
    Ja pamiętam zapiekanki z pieczarkami i serem na długiej bułce ale z sałatką( taką majonezową warzywną zwykłą)
    Były boskie, tylko w moim rodzinnym Lubaniu takie robią i to ten sam " Pan z budki" co przed 15 laty- mniammmmmm nigdzie takich juz nie jadłam.
    Ha! Juz wiem co jutro na śniadanko:))Dziękuję .

    OdpowiedzUsuń
  18. A lody i desery galaretkowe w Delicjiach koło Policji. Moje smaki z dzieciństwa. W każdą niedzielę wiosenno-letnią kolejki po lody....
    No i "prażynki" :)
    pozdrowienia z Gliwic. wierna podglądaczka i podczytywaczka.
    Pozdrawiam gorąco.
    Marta Cieplińska-Tauter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdą niedzielę wiosenno-letnią jeździliśmy tam i tato kupował lodowe kasaty do specjalnego termosu a potem rozpusta w domu była...

      Ehh zmartwień człowiek nie miał, żył sobie beztrosko...

      Usuń
    2. A tak, pamiętam te lody!:), rodzynki w nich były:) W każdą niedziele mama mnie na te lody właśnie zabierała:)

      Usuń
  19. Przypomniałaś , to prawda. Aż slinka pociekła. I Gliwice i Plac Piastów przypomniałaś i ciacha z truskawkową pianką jakich nigdzie indziej nie jadłam. Nie pamiętam jednak co to była za ciastkarnia.Nie byłam tam całe wieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zapraszam kiedyś! Ze starych cukierni została chyba tyko "Wisienka" i "Śnieżka", za to Plac Piastów jak był tak jest :-)
      Póki co, polecam mojego miejskiego bloga, do którego chyba juz trochę straciłam serce...
      http://gliwice-photo.blogspot.com/
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Koniecznie muszę przyjechać, jak będę w okolicy:)

      Usuń
  20. Oczywiście - pamiętam, aż poczułam ich zapach i smak, koniecznie muszę je zrobić.
    W moim mieście można kupić zapiekanki, ale to już nie ten smak.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj dużo smaków przypomina dzieciństwo zostaja tylko w naszej głowie bo dzis już ich niestety nie ma wyparła je obrzydliwa chemia.Ja pamietam samk lodów i figurek marcepanowych u Pana Rymanika w moim rodzinnym mieście i jeszcze smak amerykanów z piekarni która istnieje do dziś a pamieta ja jeszcze moja mama, ale przywołałaś piekne wsponienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najfajniejsze jest to,że można sobie powspominać i się uśmiechnąć:)Mam jeszcze mnóstwo wspomnień związanych z tym miejscem:)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  22. U mnie do dzisiaj można kupić takie dłuuugaśne, ale wolę właśnie takie domowe. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. a jakże, pamiętamy - te na dworcach smakowały najbardziej, próbowałam nie raz odtworzyć w domu ale to nie to...
    uściski,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  24. ...Wpadam na nie...serio!!!!!!!!!mniam!!!

    Wyciskajcie na maxa Ilutek...z siebie ,z zimy!!!!!!!!!!!!

    Puchu dużo i bananów na ryjku!!!!!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam komentarz u Ciebie ale znowu kiszka:( Wpadaj, wpadaj koniecznie!:)

      Usuń
  25. udanych ferii, my jeszcze na nie poczekamy cale 2 tygodnie:) pozdrawiam z opolszczyzny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam cieplutko, dziękuję:)

      Usuń
  26. Wyglądają obłędnie! Ja też pamiętam prawdziwe zapiekanki na które chodziła w latach licealnych. Były najlepsze... :)
    pozdrawiam ciepło
    dominika

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj też pamiętam te długie zapiekanki sprzedawane w budkach z małym okienkiem. Były pyszne. Jeszcze pamiętam parówkę wetkniętą w bułkę sprzedawane na ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj pamiętam i ten smak i zapach:) Zapraszam do mnie po wyróżnienie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Byłam u Ciebie, i zostawiłam komentarz ale się nie zatwierdził:(
      Dziekuję!

      Usuń
  29. Tak zapiekanki :) A ja ciągle pamiętam bułki wypychane kapustą z grzybami na dworcu PKP w Bielsku-Białej... Nigdy nie próbowałam zapiekanek ze szczypiorkiem :) Musze spróbować... Wczoraj jedliśmy grzanki z pastą z makreli - też pyszne było :)

    OdpowiedzUsuń
  30. bardzo fajny blog. miło się czyta a jeszcze milej ogląda. rety! sama zjadłabym taką zapiekankę, ale nie mogę... dzisiaj miałam wyrwaną 8 i nici z chrupiących pyszności

    OdpowiedzUsuń
  31. Oooo, ale pychota, narobiłas mi smaku, idę piec ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz:)