poniedziałek, 1 września 2014

KASZUBY-KRAINA KONI I KOLORÓW

Chyba zacznę pisać dwa posty dziennie, bo to jedyna możliwość aby nadrobić blogowe zaległości. Teraz dopiero widzę ile czasu potrzeba na napisanie posta, piszę go od wczoraj, z przerwami bo ciągle coś ważniejszego mam do zrobienia...
O Kaszubach musiałam Wam napisać, bo odkąd pojechaliśmy tam pierwszy raz zakochałam się w tej przepięknej krainie i co roku staramy się Kaszuby odwiedzić. Cudowne tereny geograficznie urozmaicone, są "góry" jeziora, lasy, konie, krowy, bociany, mnóstwo wspaniałych kolorów, czego tam jeszcze nie ma?!
W tym roku padło na Kaszubski Park Krajobrazowy a konkretnie Ostrzyce, malowniczą spokojną miejscowość położoną nad pięknym jeziorem. Pogoda niestety nie dopisała, ciągle padał deszcz, tylko z małymi przerwami świeciło słoneczko, już nawet nie pamiętam ile po drodze widzieliśmy tęcz. W większości pokonywaliśmy drogę samochodem, gdyż dłuższe spacery ze względów pogodowych nie wchodziły w grę.

W drodze ku nieznanemu znaleźliśmy Danielową Dolinę- ekologiczne osiedle pełne domków jednorodzinnych nawiązujących do tradycyjnego kaszubskiego budownictwa. Każdy domek na bocznych belkach i nad drzwiami wejściowymi miał namalowane tradycyjne kaszubskie wzory...


Przepiękne niebieskie okna i drzwi nadawały jeszcze większej sielskości już i tak sielskiemu domkowi, Paweł się rozmarzył i stwierdził, że na taki dom to były w stanie nawet zaciągnąć kredyt w banku, kto wie?:)))

Czyż te wzory nie są piękne, to taka wisienka na torcie:)










kolory, kolory, kolory....




 Piękny widok z malowniczej Jastrzębiej Góry




W tym muzeum byłam już dwa razy i mogłabym spędzić w nim cały dzień i nie znudziłoby mi się to
W niedzielę niestety jest zamknięte, ale obejście również jest ciekawe








Konie, wszędzie konie mało kto nie miał konia w tych okolicach, cudowny sielski obrazek
Jeśli się nie mylę to jest to Jezioro Raduńskie, tyle ich było w okolicy, że nie zapamiętałam wszystkich nazw:)




Ależ to piękne zwierzę, uwielbiam konie




i to zdjęcie:)

Jezioro Raduńskie Górne, najpiękniejsze tęcze widzieliśmy właśnie nad nim:)


A to jeziorko niedaleko kręgów w Węsiorach ale niestety nie pamiętam nazwy :(






Mój ukochany kwitnący wrzos...


Wspomniane wcześniej Kręgi


I jezioro Charzykowskie- nad nim robimy obowiązkowy postój


 Restauracja o nazwie "Piec Chlebowy" w Ostrzycach, miejsce pięknie położone nad jeziorem Ostrzyckim, urocze w swej surowości, klimatyczne i pełne skarbów, i na tym koniec jeśli chodzi o jego magię bo po jedzeniu niestety spodziewaliśmy się czegoś zupełnie innego. A może źle trafiliśmy? Nie wiem, ludzi nie było bo to ostatni weekend sierpnia, no ale w takim miejscu jedzenie podawane na papierowych tackach i z plastikowych kubków to małe przegięcie niestety :((( Na stacjach benzynowych jest lepiej podawane, chyba, że ja się już za wiele spodziewałam.









Jedno co dobrego mogę o nim powiedzieć to to, że klimatu mu nie brakuje.
Jeśli dotrwałyście do końca to bardzo Wam za to dziękuję:)))
Pozdrawiam i ciepełka życzę
ila:)

czwartek, 21 sierpnia 2014

ZAPACH RUMIANKU-BLOG

Witajcie:))
Miał być dziś kolejny wianek ale nie zdążyłam niestety zrobić mu zdjęcia, zanim powędrował do nowego właściciela, mam tylko zdjęcia robocze, które postaram się jutro zamieścić a dziś zapraszam na drugiego bloga, który całkowicie jest poświęcony Zapachowi Rumianku, z czasem coraz więcej nowości będzie się pojawiać:)


Pozdrawiam Was cieplutko ila:)

czwartek, 7 sierpnia 2014

KWIATY U SCHYŁKU LATA

Kocham moją pracę, po prostu! Uwielbiam robić to co robię. Pomimo zmęczenia i braku czasu na inne rzeczy, w końcu robię to o czym zawsze marzyłam! O tej godzinie powinnam już spać i dochodzić do siebie po ciężkim dniu, który rozpoczął się dla mnie o godzinie 2. 30 nad ranem, no ale musiałam Wam dziś pokazać te cudowne kwiaty, niepozorne a  dające tyle możliwości... Zatrwian, mieni się chyba wszystkimi kolorami tęczy... Jak zobaczyłam go dziś na giełdzie kwiatowej to stwierdziłam, że muszę upleść z niego wianek. Uplotłam i nieskromnie napiszę, że wyszedł przepiękny, taki jakim go sobie wyobrażałam. Mam nadzieję, że w galerii szybko znajdzie właściciela.
Zatrwian uwielbiam za to, że nadaje się do zasuszania i przy tym nie traci kolorów, tak samo kocanka, z której również uplotłam wianek ale następnym razem pokaże, bo zasypałabym Was zdjęciami:))
Niedługo zamierzam też ruszyć z drugim blogiem, który w 100% będzie poświęcony Zapachowi Rumianku, i na którym będziecie miały możliwość kupienia kilku rzeczy w tym także wianków z kwiatów żywych i sztucznych:)
Z tych drugich mniej lubię robić wianki, ale wiem, że nie każdy preferuje żywe kwiaty. Bo ze sztucznych jest bardziej praktyczny nie kruszy się i nie zmienia koloru. Niemniej jednak ja zdecydowanie bardziej wolę wianki z żywych kwiatów.






Czyż te kolory nie są piękne?:))




















Zatem niebawem do zobaczenia na drugim blogu:)
Ps. Zmieniłam mój adres mailowy ( nowy znajdziecie w miejscu poprzedniego:))
Pozdrawiam  i dobrej nocy  Wam życzę:)
ila

środa, 16 lipca 2014

WYMARZONY BUJAK I MIŁE SPOTKANIE:)

Tak długo mnie nie było, że nawet nie wiem od czego zacząć dzisiejszego posta:). Przede wszystkim dziękuję, że mnie nadal odwiedzacie, i co najważniejsze nie tylko w świecie wirtualnym ale także w realnym:)). Dziewczyny dziękuję Wam za, co prawda bardzo krótkie ale jakże miłe spotkanie:). Aniu i Mysiu mam nadzieję, że następnym razem uda nam się dłużej porozmawiać:). 
A w domu... w domu  mam nowego "lokatora" wymarzonego i wyczekanego:), wspaniale się na nim odpoczywa i najchętniej bym z niego nie schodziła. Po całym dniu w pracy tylko czekam, żeby sobie wygodnie usiąść pobujać się i wyszywać. Jesienią to chyba w ogóle z niego nie zejdę.
Fotel mimo, że używany to nadal jest w doskonałym stanie, nie przemalowywałam go i chyba nie będę go malować podoba mi się jaki jest i pasuje kolorystycznie do kuchennego stołu.
Zawsze chciałam mieć drewniany fotel bujany, szukałam na Allegro długo tego wymarzonego aż w końcu udało się go upolować i w takim kształcie o jaki mi chodziło, czyli maksymalnie prosty i w bardzo przystępnej cenie więc grzechem byłoby go nie kupić:)))


Z okazji lata pojawiły się u mnie też niebieskości, na razie nieśmiało wprowadzam ten kolor w postaci poduszek i obrusa, ale muszę przyznać, że całkiem dobrze funkcjonuje mi się w jego otoczeniu.








A Wam jak mijają letnie dni?
Ja raz jestem zapracowana po uszy, innym razem leniuchuję i szukam sobie zajęcia, ale na szczęście mam możliwość robienia tego co kocham i spełniam się w tym więc nie narzekam:))
Życzę Wam dużo słonka:)
ila