czwartek, 21 sierpnia 2014

ZAPACH RUMIANKU-BLOG

Witajcie:))
Miał być dziś kolejny wianek ale nie zdążyłam niestety zrobić mu zdjęcia, zanim powędrował do nowego właściciela, mam tylko zdjęcia robocze, które postaram się jutro zamieścić a dziś zapraszam na drugiego bloga, który całkowicie jest poświęcony Zapachowi Rumianku, z czasem coraz więcej nowości będzie się pojawiać:)


Pozdrawiam Was cieplutko ila:)

czwartek, 7 sierpnia 2014

KWIATY U SCHYŁKU LATA

Kocham moją pracę, po prostu! Uwielbiam robić to co robię. Pomimo zmęczenia i braku czasu na inne rzeczy, w końcu robię to o czym zawsze marzyłam! O tej godzinie powinnam już spać i dochodzić do siebie po ciężkim dniu, który rozpoczął się dla mnie o godzinie 2. 30 nad ranem, no ale musiałam Wam dziś pokazać te cudowne kwiaty, niepozorne a  dające tyle możliwości... Zatrwian, mieni się chyba wszystkimi kolorami tęczy... Jak zobaczyłam go dziś na giełdzie kwiatowej to stwierdziłam, że muszę upleść z niego wianek. Uplotłam i nieskromnie napiszę, że wyszedł przepiękny, taki jakim go sobie wyobrażałam. Mam nadzieję, że w galerii szybko znajdzie właściciela.
Zatrwian uwielbiam za to, że nadaje się do zasuszania i przy tym nie traci kolorów, tak samo kocanka, z której również uplotłam wianek ale następnym razem pokaże, bo zasypałabym Was zdjęciami:))
Niedługo zamierzam też ruszyć z drugim blogiem, który w 100% będzie poświęcony Zapachowi Rumianku, i na którym będziecie miały możliwość kupienia kilku rzeczy w tym także wianków z kwiatów żywych i sztucznych:)
Z tych drugich mniej lubię robić wianki, ale wiem, że nie każdy preferuje żywe kwiaty. Bo ze sztucznych jest bardziej praktyczny nie kruszy się i nie zmienia koloru. Niemniej jednak ja zdecydowanie bardziej wolę wianki z żywych kwiatów.






Czyż te kolory nie są piękne?:))




















Zatem niebawem do zobaczenia na drugim blogu:)
Ps. Zmieniłam mój adres mailowy ( nowy znajdziecie w miejscu poprzedniego:))
Pozdrawiam  i dobrej nocy  Wam życzę:)
ila

środa, 16 lipca 2014

WYMARZONY BUJAK I MIŁE SPOTKANIE:)

Tak długo mnie nie było, że nawet nie wiem od czego zacząć dzisiejszego posta:). Przede wszystkim dziękuję, że mnie nadal odwiedzacie, i co najważniejsze nie tylko w świecie wirtualnym ale także w realnym:)). Dziewczyny dziękuję Wam za, co prawda bardzo krótkie ale jakże miłe spotkanie:). Aniu i Mysiu mam nadzieję, że następnym razem uda nam się dłużej porozmawiać:). 
A w domu... w domu  mam nowego "lokatora" wymarzonego i wyczekanego:), wspaniale się na nim odpoczywa i najchętniej bym z niego nie schodziła. Po całym dniu w pracy tylko czekam, żeby sobie wygodnie usiąść pobujać się i wyszywać. Jesienią to chyba w ogóle z niego nie zejdę.
Fotel mimo, że używany to nadal jest w doskonałym stanie, nie przemalowywałam go i chyba nie będę go malować podoba mi się jaki jest i pasuje kolorystycznie do kuchennego stołu.
Zawsze chciałam mieć drewniany fotel bujany, szukałam na Allegro długo tego wymarzonego aż w końcu udało się go upolować i w takim kształcie o jaki mi chodziło, czyli maksymalnie prosty i w bardzo przystępnej cenie więc grzechem byłoby go nie kupić:)))


Z okazji lata pojawiły się u mnie też niebieskości, na razie nieśmiało wprowadzam ten kolor w postaci poduszek i obrusa, ale muszę przyznać, że całkiem dobrze funkcjonuje mi się w jego otoczeniu.








A Wam jak mijają letnie dni?
Ja raz jestem zapracowana po uszy, innym razem leniuchuję i szukam sobie zajęcia, ale na szczęście mam możliwość robienia tego co kocham i spełniam się w tym więc nie narzekam:))
Życzę Wam dużo słonka:)
ila

piątek, 20 czerwca 2014

MAKI...

Maki - cudowne wiejskie kwiaty, czyż nie są piękne!? Kwiaty kocham wszystkie ale mam kilka tych najulubieńszych i maki właśnie do nich należą, kocham je właśnie za ten cudowny czerwony kolor. Zaprosiłam je do kuchni i wpasowały się idealnie:), a że nie mogłam się powstrzymać i rwałam ile zmieściło się w dłoniach, to powstały dwa spore bukiety, uzupełnione o chabry i rumianki, z czego drugi wylądował w Galerii i umila oczy klientom:).   Jak znajdę troszkę czasu to popstrykam kilka zdjęć, bo pojawiło się troszkę rękodzieła:)




Maki choć nietrwałe to moje jeszcze nie straciły płatków, ciągle są w dobrej kondycji..






Ostatnio przybyły mi też do kuchni Ikeowskie dodatki, miałam mały problem z ich rozplanowaniem, bo mam miejsca jak na lekarstwo ale udało się i mam teraz  wszystko pod ręką.


Pozdrawiam Was słonecznie i dziękuję za tyle przemiłych słów wsparcia, cieszę się, że tak  mnie dopingujecie:)
ila

piątek, 13 czerwca 2014

ZAPACH RUMIANKU JUŻ DZIAŁA:))


Dziś minął czwarty dzień mojej przygody z Łagowską Galerią Rękodzieła... przyjęłam pierwszy towar, rozliczyłam faktury i w końcu mam chwilę dla siebie:). W mailach i komentarzach prosiłyście mnie o zdjęcia sklepiku, więc wklejam kilka. Jeszcze dużo pracy przede mną, bardzo dużo pracy ale jestem dobrej myśli:), choć miałam momenty zwątpienia czy dobrze robię i powiem Wam, że mimo iż to dopiero czwarty dzień działalności to miałam okazję się już przekonać, że niektórzy ludzie są paskudni i próbują  ci dokopać tak po prostu... z zazdrości?!...
Ale jak to mówią... Co cię nie zabije to cię wzmocni... i tego się trzymam:)
Sklep a raczej kwiaciarnię z upominkami przejęłam po poprzedniej właścicielce, która dała mi ogromny kredyt zaufania i bardzo mi w tym przedsięwzięciu pomaga ... Rok temu zaproponowała mi przejęcie lokalu, chwilę później zatrudniła abym mogła swobodnie zapoznać się z tematem a dziś we wszystkim pomaga i wierzy, że mi się uda... 
Nie chcę aby Zapach Rumianku był zwykłą kwiaciarnią, dlatego asortyment rozszerzyłam o rękodzieło, które sukcesywnie wprowadzam. Sklepik przerabiam na "moją modłę", bo chcę aby klient po wejściu dobrze się w nim czuł... Dużo jeszcze mam do zrobienia ale mam nadzieję, że to początek fascynującej przygody, która szybko się nie skończy:). Zawsze bowiem marzyłam,żeby robić coś, w czym będę się spełniać:)

Dziewczyny muszę zainwestować w ciekawe metki, bo nie chcę przyklejać tych, które są dostępne na rynku i tu pojawia się moje pytanie do Was:), gdzie mogę kupić ładne kolorowe papiery?
Chwilowo mam prowizorkę zrobioną na szybko aby klient nie musiał o każdą rzecz pytać ale nie odpowiadają mi i muszę je zmienić.


Kilka rzeczy ze "starego"asortymentu mi zostało ale inwestuję też w ciekawe doniczki czy dodatki do domu... Na żeliwnym wieszaczku moje serducha, o dziwo schodzą:)))


Pod sufitem też kilkanaście wisi...


Sklepik jest niewielki i aby zachować w nim pozorny ład i porządek poukładałam wszystko kolorami...
Tu część wspomnianego asortymentu






Szydełkowe motylki...


I kwiaty, tu tylko część bo ciemno już było i zdjęcia kiepsko wychodziły.
Największym wyzwaniem jest dla mnie robienie przy kliencie bukietu z kwiatów ciętych... ale stres niezwykle motywuje:)))
Kwiaty doniczkowe po przywiezieniu z hurtowni od razu wstawiam do drewnianych skrzynek. (Kasiu ogromne dzięki za nie:)). Nie lubię plastikowych "wytłaczanek" na doniczki. Ogólnie to pół domu wyniosłam do Galerii, z czego akurat cieszy się Paweł, bo już się o nic nie potyka. Nawet stół mój ukochany kuchenny musiałam poświęcić dla dobra sprawy, ale tak jest póki człowiek na dorobku:)))


Za jakiś czas zamierzam znów zacząć sprzedawać moje rękodzieło przez internet, będę wystawiać je w Galerii  i jeśli ktoś będzie zainteresowany to zapraszam:))))
Pozdrawiam Was cieplutko i miłego spokojnego weekendu Wam życzę, mój na pewno będzie pracowity.
ila:)

środa, 4 czerwca 2014

UROCZYŚCIE.

1 Komunia Święta to szczególne wydarzenie w życiu  każdego dziecka, jedni wiedzą  po co idą do 1 Komunii inni czekają  na prezenty... Dziecko jest tylko dzieckiem i to od nas zależy jak wytłumaczymy dziecku co to tak naprawdę jest Komunia Święta . Nam na szczęście udało się Filipowi to wytłumaczyć...no ale na prezenty też czekał:)
Z kolei ja czekałam aby było już po wszystkim. Komunia w domu to nie lada wydarzenie także logistyczne...jak poustawiać stoły aby wszyscy się zmieścili, co przyrządzić do jedzenia itd, itd. Na szczęście pomogły mi w organizacji siostry i mama mojego Pawła, kolejny raz niezastąpione przy większych imprezach:))
Zależało mi by stół był skromnie udekorowany, ograniczyłam się tylko do dwóch stroików, które sama zrobiłam, resztą zajęły się dziewczyny. Zanim zaczęłam całe te przygotowania to sądziłam, że łatwiej mi to pójdzie jednak myliłam się i dziś już wiem, że gdybym miała urządzać drugą tak dużą uroczystość to zdecydowanie już nie w domu:)

Już na początku problemem był brak jednakowych talerzy, ale i na to znalazło się rozwiązanie, z pomocą przyszła mi sąsiadka... pożyczyła swoją "panieńską" porcelanę. Dziewczyny użyczyły szklanki i półmiski, bo moje czerwone nijak by pasowały:)). Krzesła też były sztukowane, a na sztućce każdy już przymknął oko ;).




Filip zażyczył sobie aby Jego krzesełko było również ubrane więc postarałam się jak mogłam:)








Galeria Rumianku istnieje już na papierku:), od jutra ruszam z małym remontem i wyposażaniem, trzymajcie proszę za mnie kciuki:)))
Pozdrawiam cieplutko
ila

sobota, 17 maja 2014

OGRÓDKOWA HISTORIA I... POWÓD MOJEJ NIEOBECNOŚCI:))))

Prawie cały czas wolny spędzam ostatnio w ogrodzie, który jak co roku porządkuję i jak co roku nie widzę efektów mojej pracy :(. Zeszłoroczne oczko wodne obrosło szlamem i musiałam je zlikwidować, a w jego miejscu powstaje skalniak. Na razie bardzo biedny, z czasem jak roślinki się rozrosną będzie wyglądać lepiej. Zapomniałam przyciąć czerwoną porzeczkę więc w tym roku owoców będzie mało, za to truskawki i poziomki kwitną jak szalone więc czekam na obfite zbiory.


W ogródku ziołowym szaleje oregano, lubczyk i melisa, w tym roku pierwszy raz posiałam rukole i już pięknie wschodzi. Nie mam wiele w ogrodzie, bo i czasu niestety będę miała mało, posiałam tylko tyle ile zdołam sama oporządzić, bo chwilowo małżonka boję się wprowadzać do ogródka...Kosą przez przypadek skosił mi pnącą różę, na szczęście już odbija .






Skalniaczki pięknie płożą się na kamieniach, dobrze im w słoneczku nie mogę doczekać się kiedy zakwitną-lubię ich maleńkie żółte kwiatuszki


Na drewnianej ścianie szopy przybyło mi kilka starych narzędzi, zawiesiłam też surfinie w wiklinowych koszach, fajnie dopełniają całości:)


maszynki do zbierania jagód, teraz w roli dekoracji bo zbieranie jagód tym urządzeniem już dawno jest zabronione.




Widok z okna mojego salonu,  pod płotem już jakoś wygląda ale przede mną jeszcze ogrom pracy, to miejsce składowania drewna na zimę, więc tak naprawdę nigdy nie będzie tu porządku no ale chwilowo niech jest chociaż tak.
Za tydzień Filip idzie do I Komunii Świętej, więc sprzątam wszędzie i wszystko co tylko się da, zobaczymy na jak długo:). W przyszłym roku planujemy też zrobić okno tarasowe z wyjściem do ogródka, nie mogę się już doczekać, w końcu będę miała swój maleńki przydomowy ogródek pełen kwiatów i ziół, oczywiście jak wszystko wypali:)))




surfinie...









No i w końcu POWÓD MOJEJ CZĘSTEJ NIEOBECNOŚCI NA BLOGU:)))))
Zdjęcie chyba mówi wszystko za siebie:). W czerwcu zaczynam, trzymajcie więc kciuki  bo mam małego pietra:).
Na bieżąco (oczywiście jak czas pozwoli) będę Was informować co i jak:)))

Wymarzony drewniany szyld wykonał zaprzyjaźniony artysta, cudowny skromny człowiek, którego prace na pewno w mojej galerii się pojawią:).
Dziś już czas mi nie pozwala, żeby coś więcej na ten temat napisać, ale następnym razem się postaram:)


Pozdrawiam Was cieplutko i uśmiech ciepły zasyłam:)
ila