piątek, 2 grudnia 2016

PRZEPADŁAM...

Serca zawładnęły moim umysłem, domem i sercem. Przepadłam!
W tym roku zainteresowanie serduszkami przeszło moje najśmielsze oczekiwania, z czego się bardzo cieszę i WAM bardzo za to dziękuję:)
Szyję je dla Was i cieszę się, że tak się podobają, a naprawdę wkładam w te maleństwa kawał własnego serducha:)))
Dostępne oczywiście na blogu ZAPACH RUMIANKU.
Pytacie nadal o czerwone, te też się już w przyszłym tygodniu pojawią:)
Tym czasem pozdrawiam Was cieplutko i uciekam do serduszkowania.

Ps. Przypominam też, że już w najbliższy weekend Jarmark na Nikiszu w Katowicach, tam też będziecie mogły dostać moje serducha:)))
Miłego dnia kochani!!!:)




czwartek, 24 listopada 2016

NOWY NABYTEK

Zmieniłam kanapę, tamta już od dłuższego czasu wołała o pomstę do nieba, niestety. 
Szkoda bo bardzo ją lubiłam ale w zeszłym roku zaczęła się "sypać" tapicerka z ekoskóry. a jak pytałam ile kosztowałoby obicie i  wymiana materacy to okazało się,że lepiej kupić nową.
Po nocach siedziałam i szukałam sofy rozkładanej, bo tylko taka u nas wchodzi w grę i powiem szczerze,że trudno byo coś znaleźć żeby budźetu domowego nie zrujnować, było ładne i rozkładane. Od zawsze podobały mi się Ikeowskie ektorp ale zapoznałam sie z opiniami i nie były one optymistyczne. chciałam coś co pasowałoby do stylu rustykalnego i angielskiego, aż udało mi się znaleźć tą własciwą, i jest bardzo w stylu ektorpa, a co najważniejsze mogłam sobie wybrać kolor tapicerki, wiec padło na beż. Dzwoniłam też do kilku salonów żeby zasiegnąc opini eksperta w sprawie sof rozkładanych i tylko w jednym pani poinformowała mnie,że kanapy rozkładane niestety po 3 latach  ciągłego użytkowania nie wyglądają zbyt dobrze, żeby nie powiedzieć,że nie nadają się do użytku, i to podobno jest niezależne od ceny, bo do budowy każdej używają tych samych materiałów wewnętrznych, czyli sprężyn oklejonych gąbką, bo porządne materace wkładane do sof rozkładanych znajdują się dopiero w tych sofach , których cena jest bardzo wysoka, a podobno to i tak nie daje gwarancji. Jak owa pani stwierdziła, kto ma kanapę starą z lat 90 to ma szczęście:)
No ale cieszę się z tej, którą obecnie mamy, przynajmniej nie muszę ciągle ścielić koca bo dostawałam już z tym szału. 
Zdjęcia zostawiają dużo do życzenia bo telefonem robione, więc jakość jaka jest , każdy widzi;)








 Obiecałam też ,że napiszę Wam miejscowości, w których bedziecie mogły kupić moje wyroby na świątecznych jarmarkach, a tak będą opakowane:). Także jeśli będziecie miały okazję, to szukajcie ich w Katowicach 3 i 4 grudnia- Jarmark na Nikiszu oraz 11 grudnia na Jarmarku Rzeczy Ładnych w Chorzowie:))


Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam do serduszkowania:))

środa, 9 listopada 2016

RUSZYŁAM:)

Witajcie:)), jak obiecałam na blogu ZAPACH RUMIANKU ukazały się nowe posty, aż trzy
bo chciałam jakoś podzielić serducha kolorami.
No jakoś serca najbardziej mi "leżą" próbowałam szyć choineczki i gwiazdki ale rezultat mnie nie zadowalał, a z serduchem poszaleć można, a poza tym to nie chcecie innych ozdób z tego co mi wiadomo więc serca dla Was szyję:))
W tym roku pojawiły się nowe wzory, wieczorami siedziałam i wymyślałam i tak oto możecie zobaczyć moją autorską jemiołę czy choinkę, mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu bo ja jestem zadowolona ( i jaka skromna:)))
I jeszcze z masą solną się przeprosiłam powstały reniferki w świątecznych kubraczkach i mikołaje z długą brodą, te robiłam dla koleżanki na jarmark, przy najbliższej okazji podam dzień i miejsce, w którym jarmark się odbędzie, może któraś z Was zechce " odwiedzić" moje zwierzątka:))
Pozdrawiam Was cieplutko i zasyłam słoneczko, które u mnie właśnie zaświeciło:)
ila:)










wtorek, 8 listopada 2016

LISTOPADOWA ODSŁONA KUCHNI

Długo już nie pokazywałam kuchni od strony drzwi wyjściowych, więc dziś to czynię:)) A zaszły dosyć spore zmiany kolorystyczne, bardziej ze względów wizualnych i praktycznych niż z samej chęci zmiany, otóż musiałam przemalować blat kuchenny:(((. Padło na kolor brązowy, a to dlatego,że to jedyny kolor który zakrył niechciane czarno-sine zacieki przy zlewie. Okazało się, że pan który montował nam zlew niestety nie zabezpieczył sylikonem ani lakierem drewna przy wyciętym otworze zlewowym i szybko drewno piękne i jasne zaczęło zmieniać kolor na siny a później na czarny:((((. Doprowadzało mnie to do szału, próbowałam zeszlifować w tym miejscu zacieki ale niestety wżarły się głęboko w drewno i nic to nie dało. Po całkowitym zeszlifowaniu resztek lakieru powierzchnię zabezpieczyłam brązowym drewnochronem. Blat jest teraz bardzo ciemny ale woda "nie stoi" na nim ale skrapla się i nie wsiąka w drewno. W kuchni zrobiło się z tego powodu dosyć ciemno, więc musiałam też zmienić zasłonki na całkowicie białe, dla kontrastu i delikatnego rozjaśnienia, teraz za to pasują do białych cegieł. Przy samej ścianie zamocowałam też dla zabezpieczenia przed wilgocią drewniane listwy. 
Po wymianie drzwi, futrynę i ścianę przy nich obudowaliśmy szeroką drewnianą listwą, teraz wyglądają na bardzo masywne i mają identyczny kolor jak blat kuchenny i stół. Okazało się,że mam w tym kolorze jeszcze kilka kuchennych drobiazgów, więc wszystkie je powyciągałam i kuchnia nieco zmieniła charakter, no ale nadal to moje ulubione miejsce w domu:)

Dziś dosyć sporo zdjęć, bo pożyczyłam aparat aby zrobić świąteczną sesję moim serduszkom, a w międzyczasie popstrykałam też kuchenkę:))
A jutro zapraszam do ZAPACHU RUMIANKU  i na facebooka, abyście mogły zobaczyć co wymodziłam.
Wytrwałym dziękuję za uwagę
Buziaki dla Was ila:)




 Z prawej strony na zdjęciu widoczny fragment nowej futryny i drzwi...










A tu na zdjęciu zalążek tego co już jutro na blogu:)


środa, 26 października 2016

JESIENNE AKCENTY

Już jakiś czas temu w moim domu pojawiły się drobne jesienne akcenty, no ale zepsuł mi się aparat i niestety nie mam możliwości zrobienia zdjęć:(((. To zdjęcia z telefonu, i są kiepskiej jakości, ale chwilowo takie będą, nie mam wyboru, bo albo będę robić je telefonem albo zupełnie przestane pisać, no a że obiecałam Wam, że nie przestanę pisać to musicie wybaczyć mi ich jakość:)

W korytarzu na ścianie zawiesiłam szydełkowe serwetki, bo nie miałam innego pomysłu, a odkąd pozbyłam się  zielnikowego wieszaka, mam ogromny problem z zagospodarowaniem tej ściany. Wisiało już lustro, wisiały grafiki botaniczne i różne wieszaczki ale ciągle mi coś w tym nie odpowiadało, myślałam nawet o zawieszeniu papierowych motyli, no ale w końcu zdecydowałam się na koronki i chyba to była dobra decyzja:)
Jesień kocham za kolory, ale nie szaleję zakupowo i nie kupuję rzeczy "na chwilę", które za miesiąc będę chować do pudeł, wolę coś co tylko zaakcentuje tą porę roku, czyli dynie, z których mogę zrobić pyszną zupkę czy apaszkę musztardową, którą ubieram w chłodne dni, chociaż ten kolor nie należy do twarzowych i osobiście nie lubię jej nosić;) No i koniecznie wrzosy, one muszą być zawsze choć jedna sztuka ale musi być! W tym roku przed domem zrobiłam bardzo prostą kompozycję, jak pogoda pozwoli to zdobię zdjęcia.


W pokoju też tylko dynie, skusiłam się na pomarańczowe w tym roku.
A na półeczce wisi girlanda z filcowych żołędzi, już jakiś czas temu ją zrobiłam


Filcowe żołędzie mają tylko cztery kolory starałam się odcienie dopasować do rzeczy, które mam już w domu. Bardzo je lubię:)




Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję, że zaglądacie.
Cudownego popołudnia
ila:)

wtorek, 11 października 2016

KUCHENNI POMOCNICY

 W końcu ogarnęłam kuchenne szuflady i wszelkie zakamarki, szpargały używane na co dzień trzymam pod ręką w glinianym pojemniku. Uwielbiam wszelkiego rodzaju drewniane i emaliowane utensylia. Wszystkie, które mam w domu kupuję na starociach, nawet łyżki i widelce obiadowe mam ze staroci, bo jak ich nie kupować jak tak pięknie wyglądają:)
Kolekcję wciąż uzupełniam, bo ciągle mi mało.
Chwilowo poluję na okrągłą deskę do krojenia z rączką i wałek do ciasta - kolejny! z fantazyjnymi uchwytami.






Deski do krojenia tu tylko część zbiorów, w szale gotowania używam wszystkich:))




Ukochana świnka od Al, lekko już zdewastowana


Siekacz do ziół, latem codziennie używany chwilowo odpoczywa...


I sosnowe deseczki - dzieła Pawła, uwielbiam je, nadają się świetnie do serwowania potraw jak i do krojenia.


 A jeśli Wy zechciałybyście podzielić się zdjęciami swoich kolekcji ze mną, to z ogromną przyjemnością opublikowałabym je na blogu:)) adres do przesyłania zdjęć: ilka82@op.pl

Pozdrawiam Was cieplutko
ila:)

poniedziałek, 26 września 2016

SAŁATKA Z ZIELONYCH POMIDORÓW

Witajcie:))
Dziś mam dla Was przepis na przepyszną sałatkę z zielonych pomidorów, tak mi się jakoś zachciało napisać tego posta:)

Pierwszy raz sałatkę z zielonych pomidorów jadłam u mojej najukochańszej cioci Ewy, a miałam wtedy zaledwie kilkanaście lat, od tamtej pory szukałam przepisu aby ją odtworzyć i w końcu znalazłam. Bazą i głównym składnikiem sałatki są niedojrzałe, jeszcze zielone pomidory...
Kto jeszcze sałatki tej nie jadł, to koniecznie musi spróbować!
Pomidory dobrze, żeby były z własnego ogródka a jeśli nie mamy takowych to idziemy na bazarek, szukamy pani, która sprzedaje własne pomidory i zamawiamy sobie zielonych, tyle ile nam potrzeba:). Ja tak właśnie zrobiłam i zimą będę się zajadać moją pyszną sałatką:)

Podaję podstawowy przepis na zalewę, bo pomidory kroimy w plastry a następnie tą zalewą zalewamy.

SAŁATKA Z ZIELONYCH POMIDORÓW
3 kg zielonych pomidorów, pokrojonych w cienkie krążki
3 małe cebule pokrojone w plasterki

składniki zalewy:
3 dag. soli
pieprz
ziele angielskie po kilka ziarenek do każdego słoika
liść laurowy- 1 na słoik
10 dag. cukru
pół litra wody
1/10 l octu 10%

Pokrojone warzywa wymieszać z solą, zalać zalewą i pozostawić na 24 h. Potem zalewę zlać dodać cukier, kilka ziaren pieprzu, ziela angielskiego, i liść laurowy i zagotować pod przykryciem. Pomidory i cebulę ciasno ułożyć w słojach, zalać przygotowanym płynem, zamknąć słoje i pasteryzować ok 25 min.

SMACZNEGO!!!














Pozdrawiam Was ciepło
ila:)