wtorek, 28 czerwca 2016

W WIEJSKIM KLIMACIE...

 U mnie żniwa na całego, co kilka dni znoszę do domu wszelkie zboża i powstają wianki, wianuszki i snopeczki, a w planach jest jeszcze girlanda nad drzwi...Uwielbiam tą robotę!:)
Najbardziej lubię pleść takie proste, najzwyklejsze wianki, wtedy widać prawdziwą urodę kłosa.
A w głowie aż huczy od pomysłów niech tylko dojrzeją owoce...:)))
Tak mi się dziś zachciało sesji w wiejskim klimacie a planu do sesji użyczyła Pawła siostra, czyż nie cudownie, w krześle się zakochałam...znalezione w szczerym polu, to się nazywa mieć szczęście:)

Lubię ten mój Łagowski klimat i Łagów kocham za tyle dobrodziejstw...
Pozdrawiam Was 
ila:)













czwartek, 23 czerwca 2016

ŁAPACZE MARZEŃ:)))

A od jutra wakacje, juppi!!! z tej okazji wymodziłam kolejne łapacze snów, uwielbiam je robić a i otaczać się nimi też bardzo lubię... Lubie patrzeć jak poruszają się pod najmniejszym dotykiem wiatru, mają w sobie coś magicznego. Dostępne będą w ZAPACHU RUMIANKU.
Postanowiłam też zrobić im sesję w wyjątkowej oprawie, i modelka bardzo dobrze się spisała:))))

A jak tam Wasze plany wakacyjne, spontanicznie czy raczej coś zaplanowanego? Ja ostatnio byłam w kilku ciekawych miejscach i w następnych postach postaram się Wam je przybliżyć:))
Pytacie mnie też często w mailach o Łagów, wiec pokrótce postaram się Wam o nim napisać...
A wiec Łagów jest piękną i niezwykle malowniczą wioską położoną na przesmyku dwóch czystych jezior Jeziora Łagowskiego i Jeziora Trześniowskiego, po jeziorach można pływać rowerkami wodnymi oraz kajakami. w centrum na każdym kroku można znaleźć wypożyczalnie takiegoż sprzętu. Nad J. Trześniowskim na podzamczu znajduje się też baza nurkowa, gdzie za opłatą z instruktorem można nurkować w pięknych naszych jeziorach.
I co najważniejsze lasy bukowe-przepiękne, czyste, wielkie i moje ulubione:) Będąc w Łagowie koniecznie trzeba obejść oba jeziora, albo chociaż jedno, krótsze Łagowskie na końcu którego znajduje się pole biwakowe i pomost łączący rzekę Łagową z j. Łagowskim, prowadzi nad nie ścieżka edukacyjna z niesamowitymi widokami nad samym jeziorem. KONIECZNIE TRZEBA TO ZOBACZYĆ!:)
Obejście jeziora nie zajmie więcej niż godzinkę, a przejść się warto.
Łagów jest typową miejscowością turystyczną więc w weekendy jest tu mnóstwo ludzi, więc jeśli ktoś chciałby zobaczyć miejscowość z tej spokojnej strony to zapraszam raczej w tygodniu, będzie zdecydowanie mniej ludzi:).  Koniecznie trzeba też wejść na wieżę zamkową, bo w centrum znajduje się Zamek Joannitów, a z jego wierzy roztacza się przepiękny widok na panoramę Łagowa i oba jeziora.
Powiem szczerze, że nie poznałam jeszcze osoby, która nie byłaby zachwycona Łagowem:)))
A od 26.06  do 3.07 odbywa się u nas Lubuskie Lato Filmowe:)TU cały program

Zatem zapraszam serdecznie do "mojego" Łagowa:))

I jeszcze dziś najważniejsze, tatusiowie, którzy czytają mojego bloga i nie tylko, życzę Wam wszystkiego najlepszego i radości z Waszych pociech!!

Miłego dnia
ila









środa, 8 czerwca 2016

PORANEK W OGRODZIE:)

W końcu mam swój wymarzony wyczekany ogród, a raczej ogródeczek:). Ogród żyje dopiero drugi sezon i jeszcze mnóstwo pracy muszę w nim wykonać aby było tak jak sobie wymarzyłam, ale cieszę się, że w końcu mam miejsce tylko moje...
Kwiaty posiane w zeszłym roku cudownie już kwitną, ostróżka moja duma przepięknie się rozrosła i codziennie cieszy moje oczy. 
Od zawsze marzyłam o ogrodach pełnych malw, słoneczników, brodatych goździków i ostróżek... w tym roku wszystkie je mam, na niektóre czekam jeszcze aż zakwitną ale już cieszę się jak dziecko.
Płot bardzo prowizoryczny na razie ale jest, oczywiście zrobiony przesz mojego małżonka:))
Jeszcze czekamy na stół i krzesła i będzie można w pełni biesiadować. Na tą chwilę tylko fotel wiklinowy zaprasza i czasem koc:)
Z drzew to posadziłam dwie brzozy i śliwę wiśniową, resztę musze przemyśleć, bo nie mam zbyt dużo miejsca, a drzewa się rozrastają.
W tym roku kwitną u mnie tylko kwiaty i zioła których używam na bieżąco, w przyszłym roku planuje założyć warzywnik na podwyższonych rabatach, zobaczymy czy się uda.
Zdjęcia przedstawiają ogród przy szopie i garażu, ogólnie jest w miejscu bardzo zacisznym i zarośniętym z każdej strony więc kwiatom powinno być dobrze:)


Za płotem drewno na zimę czeka na pocięcie, lubię ten widok...męczyć z cięciem będzie się Paweł :)


To chyba moje ulubione miejsce:))




W tym miejscu w przyszłym roku palnuję dosiać więcej goździków brodatych, w tej chwili jest mały misz-masz kwiatowy


Tu widoczna szopa na drewno a w tle pole sąsiadów...


Przesmykiem pomiedzy garażem i szopą chwilowo wchodzi sie do ogródka, w przyszłosci planujemy taras:)




I moja duma:), w zeszłym roku ledwo kwitła a teraz musze ją podpierać, ależ uwielbiam te kwiaty...


I moje zioła, przesadzałam je już chyba tysiące razy, ale w końcu są na stałym miejscu, odwdzięczyły się bujnym wzrostem.
Dokładnie nie widać ale mam wszystkie mozliwe zioła...uwielbiam, miętę na bieżąco uzywamy do lemoniady.




Pod domem posadziłam żurawki i lawendę - przepięknie się rozrosły, zdjęcia drugiej strony kiedyś jeszcze pokażę:)


a na "ślepej" ścianie pną się herbaciane róże...


Cudownej środy Wam życzę i dziękuję za odwiedziny :)
Pozdrawiam ila

sobota, 4 czerwca 2016

CZEKAM NA LATO:))))

Maj gdzieś mi niespodziewanie uciekł, a ja tylko jednego posta naskrobałam,. Odzwyczaiłam się troszeczkę od pisania bloga, czasu jak zawsze brakuje, mimo iż jestem w domu to ciągle coś robię, maluję czy jak ostatnio całe dnie od rana spędzam o ogródku...
Trochę się usprawiedliwiam:)), może w tym miesiącu będzie lepiej z czasem w końcu niedługo już wakacje...
Wczoraj będąc na wieczornym spacerku przyniosłam sobie naręcze chabrów i pięknie pachnący łubin, porozstawiałam po kątach i się nimi cieszę, co z tego, że szybko przekwitają, na tą chwilę bardzo mnie cieszą swoją obecnością. Powyciągałam z szafy też stare koronki, lny i ubrałam tymi spranymi kolorami dom. 
Koronki bardzo kojarzą mi się z wiejskimi  domami, skromnie urządzonymi ale pełnymi wdzięku i rodzinnego ciepła i do tego też dążę  u siebie...
Dziś dużo zdjęć wyjątkowo, ale to tak na zapas jakbym znowu miała długo do Was nie wrócić:)).
Obiecuję, że następnym razem będzie post z jakimś ciekawym miejscem, żeby Was nie zanudzić tymi wnętrzami, a może nawet pochwalę się moim małym ogródkiem;).

A Wy czekacie już na lato i wakacje? Bo my bardzo:)
Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego
ila:))














czwartek, 12 maja 2016

W MAJU JAK W RAJU:))

Witam Was w maju!
Ależ ten czas przeleciał, już mamy maj, pięknie świeci słoneczko i cudnie pachną kwiaty...
Wiosna w tym roku to dla mnie bardzo pracowity czas, w końcu mam swój wymarzony ogródek z kwiatami ale też i ziołowy, całe dnie w nim spędzam zapominając o tym co do koła się dzieje. Pogoda wyjątkowo nas rozpieszcza. 
Dziś przyniosłam sobie do domu pierwsze bzy...cudownie wypełniły dom swoim zapachem, ale i kolor do wnętrz wprowadziłam, oczywiście moje kolory ulubione- bezpieczne:))

Cudownych majowych słonecznych popołudni Wam życzę:))
ila:)



piątek, 8 kwietnia 2016

WEEKEND


Kochani wspaniałego weekendu Wam życzę...
 i dużo słoneczka, bo jak jest słońce to jest też Moc!!!!
Buziaki
ila:)


środa, 6 kwietnia 2016

SZYBKIE ŚNIADANIE Z GRANOLĄ W TLE:)

Ależ mamy piękną wiosnę! Od kilku dni intensywnie działam w ogrodzie więc pierwsze śniadanie musi być pożywne i pełne energii, i też takie sobie wymodziłam:)))
Jeśli również macie chęć smacznie zacząć dzień to zapraszam po przepis:)...
Od jakiegoś czasu sama robię granolę, jest to świetna alternatywa dla płatków kukurydzianych czy owsianych, które same w sobie już mi się trochę przejadły.
do mojej granoli używam oprócz płatków dodatkowo jeszcze nasion i cynamonu, co powoduje,że ma niesamowity smak, w połączeniu z musem jabłkowym (niesłodzonym) i jogurtem naturalnym daje niesamowitego kopa.
Odzwyczaiłam się do owocowych jogurtów, zrobiły się dla mnie zbyt słodkie, teraz czerpie radość z naturalnego smaku owocu, on ma wystarczającą ilość cukru w sobie

CYNAMONOWA GRANOLA
Podaję proporcje na 7 dni dla 3 osobowej rodziny (czyli ilość jaka ja robię:))))

2 paczki płatków owsianych górskich
szklanka nasion dyni
szklanka nasion słonecznika
2/3 szklanki orzechów włoskich
2 płaskie łyżki cynamonu
pół szklanki rodzynek lub żurawiny 
podane składniki (z wyjątkiem rodzynków i żurawiny) mieszamy z miodem aby masa się połączyła, wkładamy do piekarnika i zapiekamy 20 min w 180 st, na końcu dodajemy żurawinę lub rodzynki, czekamy aż wystygnie i przekładamy do słoika.
Smacznego:)!

Ostatnio też pokusiłam się o zakup nasion chia (mała fanaberia), co prawda w jogurtach i deserach wyglądają pięknie, nie mają smaku  a i cena też nie jest niska, z kolei ich skład, jest bardzo podobny do składu siemienia lnianego- naszego rodzimego, wiec czy warto przepłacać:)?

A w skład mojego energetycznego słoiczka wchodzi: granola, pół banana, mus jabłkowy niesłodzony 2 łyżki, jogurt naturalny z nasionami chia 4 łyżki




A tu w innej wersji - granola, mus ananasowy i jogurt naturalny:)


Cudownego słonecznego dnia Wam życzę i dziękuje bardzo za komentarze pod ostatnim postem:)))
ila:)