niedziela, 5 kwietnia 2015

Wesołych Świąt Wielkanocnych Wam życzę,  miłości w sercu i dużo radości w tym szczególnym czasie...
Smacznego jaja i mokrego dyngusa:)
Buziaki dla Wszystkich!
Ila



sobota, 4 kwietnia 2015

ŚWIĄTECZNIE JUŻ!

Już straciłam nadzieję, że uda mi się wyrobić z przygotowaniami do świąt, ale na szczęście okazało się, że moje dwa domowe krasnoludki  mi w tych przygotowaniach pomogły:).
Jakie to fajne uczucie móc liczyć na bliskich.
Jeszcze tylko ser woła z lodówki..."zrób ze mnie sernik" i świętować zaczniemy:)


Na Waszych blogach już od dawna świątecznie, ja dopiero wczoraj odgruzowałam dom i wyciągnęłam wielkanocne ozdoby, w tym roku bez szaleństw tylko kwiaty i małe akcenty króliczkowe. W kuchni zaszły też dosyć duże zmiany bo ściągnęłam  suche bukiety, a  zastąpiłam je koszami wiklinowymi. Rozwiązanie tylko tymczasowe, zamierzam latem zbiór suszków  znowu uzupełnić.




Miętowo-szare wydmuszki pysznią się na moim ulubionym wieszaczku


Z wianka zrobiłam stroik na stół




Kurki nie mogło zabraknąć




Nie miałam czasu w tym roku na dekorowanie pokoju, więc tylko moje ukochane hortensje wstawiłam do kosza i przystroiłam całość zajączkami




Ciekawe co zajączek mi przyniesie w tym roku:)))


Jeszcze życzeń nie składam, zatem do jutra:))
Pozdrawiam i słoneczko zasyłam
ila

sobota, 28 marca 2015

WIOSENNIE JUŻ

Dziś w pracy uplotłam sobie wianki, tylko dla mnie, na drzwi. A co  mi też się należą:)
Wianki w 100% są z naturalnych surowców...sianko podwędziłam naszemu Rudzikowi, cebulki dymki kupiłam na straganie, rafię zamówiłam a skorupki po jajach dostałam od małżonka :)))). Tylko barwiony eukaliptus przywiozłam z hurtowni. 
W tym roku w ogóle nie miałam pomysłu na wianki, a nie chciałam aby były podobne do tych  sprzed kilku lat, na pomysł wpadłam właśnie w trakcie karmienia Rudzika,a później już samo poszło:)))
Wianki powstały trzy, dwa koniecznie powiesiłam na drzwiach wyjściowych a trzeci w korytarzu i zrobiło się wiosennie:)
Przed domem pojawiły się też moje ulubione bratki,w tym roku koniecznie niebiesko - fioletowe.
A Wy jakie w tym roku macie kolory na wiosnę?:)












Pozdrawiam Was cieplutko i słonecznej niedzieli życzę
ila:)

środa, 18 marca 2015

W.W.W.

Czyli wiosenno-wielkanocne wianki!
Dziś powstały z potrzeby chwili i przez słoneczko, bo tak pięknie świeciło i ogrzewało Łagów swoimi cieplutkmi promykami.
Starałam się jak mogłam aby wyszły ładne i niebanalne, ale jakoś nie umiem ze sztucznymi kwiatami pracować, nie przepadam za nimi, ale kto wie może znajdą się chętni, aby  je przygarnąć:)?
W Galerii stacjonarnej ale i tej internetowej po weekendzie będą również dostępne solniaczkowe zajączki
Wianuszki dostępne oczywiście w Galerii Klik
Dostępnych będzie też wiele innych rzeczy, zatem zapraszam serdecznie:))





Tu ten sam wianuszek ale na innym tle i kolory zdecydowanie inne się wydają








niedziela, 15 marca 2015

DO KOMPLETU:)


No i przemalowałam drugą komodę, ale kolor jest niesamowity zmienia się wraz ze światłem.W słońcu jest miętowy, w cieniu szaro-niebieski. Po pomalowaniu musiałam przystawiać do komody krzesło i porównywać czy aby kolory są identyczne bo krzesła pod stołem mają zupełnie inny odcień niż komoda.
Kolor jak dla mnie jest bardzo odważny, aż się zastanawiałam, czy na pewno tego chcę, no ale stało się.
 Zawsze przecież mogę wrócić do szarego albo białego jak mi się znudzi:))) 
Jest wiosenny, świeży, i narazie tak pozostanie:))
A co Wy sądzicie, może być?:)

Dziś z ogródka przyniosłam sobie śnieżyczki, stoją sobie na wiosennej komodzie i dobrze im w tym otoczeniu:)






Dziewczyny dziękuję Wam za dowiedziny i komentarze, ja niestety nie zostawiam u Was śladu po sobie bo nie zawsze mam czas, zazwyczaj na chwilkę zaglądam do Was w pracy, a z telefonu nie mam możliwości wysłania komantarza. Ale obiecuję poprawę w niedalekiej przyszłości:))
Pozdrawiam Was cieplutko,życząc miłego wieczoru
ila

wtorek, 10 marca 2015

MONOCHROMATYCZNA KUCHNIA

Drobne kolorystyczne zmiany w kuchni chodziły za mną już od dłuższego czasu... Na remont jeszcze przyjdzie pora, na tą chwilę zmieniłam tylko dodatki na półkach na bardziej stonowane. Totalnie zniknęła czerwień, mimo że nadal ją bardzo lubię chciałam wprowadzić do kuchni odrobinę spokoju. I co najważniejsze zamierzony efakt uzyskałam a nie straciłam przy tym ani grosza, nie kupiłam żadnej nowej rzeczy. Mąki przesypałam do ogromnych słojów, w których w sezonie kisiłam ogórki, nalepiłam tylko etykietki, teraz przynajmniej będę widzieć ile mąki jeszcze zostało:)
Cały dzień dzisiaj przestawiałam, układałam i sprzątałam, korzystając akurat z tego, że jestem przeziębiona i zrobiłam sobie wolne. Zamiast leżeć w łóżku nadrabiam zaległości porządkowe a troszkę się ich nazbierało. Nie mam czasu chorować, zawsze bowiem znajdzie się coś, co mnie z łóżka wypędzi.






Moje ulubione szarości opanowały całą kuchnię, zasłonki mają identyczny kolor jak drzwi, chciałam aby były ciemne bo przynajmniej nie widać na nich plam, a chłopaki bardzo dbają o to abym się w domu nie nudziła i miała co robić:)


W sumie zmiany kolorystyczne zaczęły się od dwóch niepozornych garnuszków emaliowanych, w kolorze kremowym, które już jakiś czas temu kupiłam.




Są rzeczy w mojej kuchni, które nie zmieniają swojego stałego miejsca - sól,wykałaczki, zielona herbata i kubki do kawy. ZAWSZE są na swoim miejscu. Muszą być, bo inaczej bardzo bym się naraziła:)))


Dlatego kubeczki zostawiłam na swoim miejscu:))) chociaż zrobiłam wcześniejsze przymiarki :)


No a to efekt końcowy, tak pozostanie do momentu aż znów mi się  nie znudzi:))))


Uściski ślę
ila

poniedziałek, 2 marca 2015

MARCOWE ZMIANY...

W moim domu, ze względu na metraż nawet te najmniejsze zmiany, takie jak przemalowanie komody wpływają na całe wnętrze i moje samopoczucie. Jeśli z czegoś nie jestem zadowolona to nie mogę tego przenieść  do drugiego pokoju, czy innego pomieszczenia bo go po prostu nie mam, dlatego nauczyłam się, że każdą podjętą decyzję muszę kilka razy przemyśleć zanim postanowię coś zmienić... No ale zmiany są i jak dla mnie to całkiem spore, gdyż zmieniłam kolor krzeseł i komody:).
Komoda wróciła jednak do mojego najulubieńszego koloru, czyli czystej bieli a krzesła...odważyłam się je przemalować na niebiesko! Choć ten niebieski to nie całkiem niebieski, to bardziej taki... no właśnie jaki? Taki mój! Dlatego zdecydowałam się na ten kolor bo najbardziej mi odpowiada odcieniem, ni to błękitny ni to miętowy. Farbę z Flugera w kolorze miętowo - seledynowym "zbrudziłam" kilkoma kroplami czarnego pigmentu. Efekt bardzo mi się podoba, w planach mam jeszcze przemalowanie na ten kolor drugiej szarej komody, no ale z czasem to kiepsko ostatnio u mnie ;). 
Zauważyłam, że w tym roku we wnętrzu modny jest kolor żółty, a że ja nigdy nie idę w zgodzie z trendami, przewrotnie maluję wszystko na niebiesko i wprowadzam niebieskie dodatki:)))
Z szopy wytargałam drewniany (chyba drewniany, nie wiem nie znam się aż tak:)) kosz z kwadratowym spodem, służy jako pojemnik na pledy i koce, bardzo go lubię i njaważniejsze, że idealnie wpasował się w miejsce poprzednika, który z kolei wylądował w Galerii.

Teraz w pokoju panuje większy spokój, a go akurat ostatnio bardzo potrzebuję!








Tu wyżej wspomniane krzesło i wieszak w tym samym kolorze.




U Was jaka dziś pogoda, u mnie właśnie spadł śnieg:(
Pozdrawiam Was już marcowo, do nastepnego:))
ila