wtorek, 21 lutego 2017

TROSZKĘ STAROCI...

Po tak długiej przerwie jaką sobie i Wam zafundowałam, trudno mi wrócić na właściwe tory blogowania, czas szalenie mknie do przodu umyka ostatnio mi wiele spraw ale i wiele spraw spowodowało, że moje życie przewróciło się do góry nogami i pewne rzeczy przyszło mi zaakceptować, jednak mam z tym jeszcze duży problem. Mam nadzieję, że kiedyś łatwiej przyjdzie mi o tym pisać i mówić... na tą chwilę to bardzo trudne i nie będę chwilowo drążyć tematu. 
Na poprawę humoru wybrałam się z Pawłem do Boczowa, na małe zakupy i stałam się posiadaczką kilku zbędnych ale także i niezbędnych rzeczy do domu:)
Dokupiłam sobie kolejną szklaną butlę w kolorze miętowym, i razem tworzą zgrany duet, wiosną będą w niej bazie i gałązki...nie mogę się doczekać


Do kolekcji przybyły mi kolejne drewniane świeczniki i w tej chwili mam ich już 20, stary drewniany młynek na korbkę-moja perełka, noże z drewnianymi rączkami (uwielbiam drewniane rączki:))!, kilka a jakże potrzebnych wieszaków i wałek, kupiony ze względu na ozdobne raczki, już mam dwie takie perełki i chyba zacznę powiększać moją wałkową kolekcję:).
Zawsze cieszę się z takich zakupów jak dziecko, które dostało nową zabawkę, i wolę kupować zdecydowanie takie rzeczy nadgryzione zębem czasu aniżeli ciuchy, tak jakoś mam:)


Na facebooku jakiś czas temu zamieściłam zdjęcie chleba, który zrobił furorę i prosiłyście o przepis, no oczywiście jak to ja zrobiłam go "na oko" jak zawsze i będę miała problem z podaniem właściwych proporcji ale bardzo się postaram

PSZENNY CHLEB DROŻDŻOWY WYRABIANY

składniki
0,75 kg mąki pszennej
pół kostki drożdży
dwie płaskie łyżeczki soli
600 m,l wody w temp. pokojowej

wykonanie
z drożdży i wody robimy zaczyn, odstawiamy w ciepłe miejsce aby pojawiły się pęcherzyki powietrza, następnie do zaczynu po trosze dosypujemy mąkę pszenną i dodajemy sól, wyrabiamy delikatnie ciasto, dosypujemy mąkę i wyrabiamy ciasto aż zacznie nam odchodzić od palców, opruszając mąką stolnicę. Ciasto powinno byc gładkie i sprężyste. Formujemy dowolny kształt, jaki chcemy uzyskać,(ja zrobiłam chleb okrągły) i odkładamy ciasto na blachę do wyrośnięcia. Mój chleb wyrastał 1 godzinę.
Pieczemy w temp 180 st 50 min

SMACZNEGO!


Następnym razem postaram się szybciej coś napisać:)
Ps. Dziękuję,że jesteście i zostawiacie po sobie ślad
Cudownego wieczoru Wam życzę
ila:)

czwartek, 26 stycznia 2017

KUCHENNE KADRY

Witajcie już czwarty raz w tym miesiącu:)). Pomyślałam sobie, że dawno nie zamieszczałam kuchennych zdjęć, więc dziś nadrabiam zaległości.
Oczywiście na ich jakość przymknijcie delikatnie oczko:)
Jak już wiecie kuchenkę moją uwielbiam, i spędzam w niej praktycznie całe dnie, jak nie na gotowaniu to na sprzątaniu a później na znajdowaniu nowych miejsc rzeczom, które już mi się opatrzyły. Po prostu lubię sobie czasem poprzestawiać rzeczy w kuchni:).
Kuchnia moja żyje życiem domowników, uwielbiamy w niej piec gotować i pomimo jej niewielkich rozmiarów po prostu w niej przebywać, a najbardziej lubię w niej otwarte półki, lubię wiedzieć czy za chwile nie zabraknie mi nasion słonecznika do chleba czy płatków owsianych stąd przeźroczyste słoje...lubię ją tak po prostu!

Chciałam Was jeszcze poinformować, że założyłam w końcu konto na INSTAGRAMIE, i działam tam już od kilku tygodni, ale niestety nie potrafię skonfigurować konta z komputerem, i jeśli któraś z Was ma pojęcie jak to zrobić, to będę bardzo wdzięczna za wskazówki:)


Od Świąt Bożego Narodzenia jestem też szczęśliwą posiadaczką wymarzonego ekspresu do kawy, poranna kawa nigdy wcześniej nie smakowała mi tak bardzo jak teraz, a dochodzą do tego jeszcze nasze małe poranne rytuały jej parzenia, więc smak podwójnie cudowny.
Uwielbiam gdy rankiem budzi mnie zapach świeżo parzonej kawy.


Wróciły też zioła... lubię ten mój niczym niezmącony kuchenny spokój




Dziękuję, że zaglądacie i czytacie:). Cudownego wieczoru kochani:)
Pozdrawiam cieplutko
ila:)

wtorek, 17 stycznia 2017

SPOKÓJ...

Ostatecznie pożegnałam dziś resztę świątecznych ozdób i zrobiło się tak spokojnie. Po tych kilku tygodniach wszechobecnych błyskotek lubię powrót do naturalności w pokoju i w całym domu, a że pogoda dziś wyjątkowo piękna to mogłam telefonem zrobić kilka zdjęć:))
Po ogarnięciu bałaganu w końcu uporałam się też z medalami Pawła- troszkę też moją zmorą, bo w domu nie mamy zbyt wielu pomieszczeń aby je gdzieś wyeksponować, a zalegały w szufladach lub walały się po domu. Niestety nie są zbyt urodziwe ale mają dla mojego małżonka wielką wartość sentymentalną i nie raz wysłuchiwałam, że swoje pierdółki wieszam i układam wszędzie a dla kilku medali miejsca nie ma i jest w tym dużo racji, bo ciągle sama je gdzieś chowałam wiedząc ile dla Niego znaczą, więc w końcu stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić i tak zawisły na drewnianym wieszaczku. Lepsze to niż poręcz od schodów czy półka w kuchni, a stały się nawet ciekawym akcentem kolorystycznym w tym jakże niekolorowym pokoju:). I w końcu małżonek przestał "suszyć mi głowę" i jest bardzo zadowolony:). I sobie teraz tak myślę, że czasem trzeba się ugiąć i zrobić coś co niekoniecznie nam odpowiada ale jest ważne dla drugiej osoby i wtedy wszyscy będą zadowoleni:)))
I niech to będzie moje postanowienie NOWOROCZNE!


 Pojawiły się też u mnie pierwsze wiosenne kwiaty, i czekam aż zakwitną.
Zimą to chyba kwiatów najbardziej mi brakuje...




No, w ciągu kilku dni już trzeci post, to zaszalałam:))
Pozdrawiam Was cieplutko
ila:)

poniedziałek, 16 stycznia 2017

ORKISZOWE CEBULAKI

Nie wiem czy oryginalne cebulaki tak wyglądają ale moje drożdżowe placki orkiszowe z cebulą tak właśnie nazwałam.
Uwielbiam je, są bardzo proste w wykonaniu a smakują niebiańsko, jeszcze jakby dodać czarnuszkę, której akurat teraz nie miałam to już niebo w gębie:)

Z przepisem zawsze u mnie kulawo bo robię ciasto na oko a później mam problem, żeby podać dokładne proporcje, ale bardzo się postaram:)

Składniki
 pół kostki drożdży
2 szkl mleka
mąka orkiszowa 3 szkl lub mniej ( ciasto powinno być jak na placek drożdżowy:))
szczypta soli
pieprz i sól do przyprawienia cebuli
czarnuszka lub tymianek
3 duże cebule
2 łyżki oleju do wysmarowania blachy

drożdże i mleko podgrzewamy, dodajemy  mąkę orkiszową i sól i delikatnie wszystko mieszamy, odstawiamy do wyrośnięcia
gdy ciasto wyrasta możemy pokroić cebule w pióra i delikatnie zeszklić na patelni, następnie przyprawiamy i dodajemy tymianek lub czarnuszkę.
Gdy ciasto mamy już wyrośnięte urywamy z niego po kawałeczku robiąc cieniutkie małe placuszki, na każdy nakładamy cebulę, dodatkowo możemy jeszcze obsypać je czarnuszką ( ja tak robię, bo ją uwielbiam). Cebulaki układamy na wysmarowanej olejem blaszce i pieczemy 20 min w temp 180 st , lub do zarumienienia ciasta.

SMACZNEGO!!




piątek, 13 stycznia 2017

MAGIA LANCKORONY

Witajcie w Nowym Roku:))), nie zapomniałam o Was, ale aparatu nadal niestety nie mam więc posty  będą jak narazie tylko wspomnieniowe:)

Wieczorem usiedliśmy z Pawłem  na kanapie i zaczęliśmy wspominać miejsca, w których w zeszłym roku byliśmy, to taki  nasz rytuał - na chandrę i niepogodę. Siadamy sobie pod kocykiem i wspominamy wakacyjne wyjazdy. Bardzo to lubię, bo często wracając do wspomnień, układamy też w głowie plany do kolejnych wojaży. Dziś padło na Lanckoronę, w której oboje z Pawłem się zakochaliśmy i w tym roku pewnie też odwiedzimy to urokliwe miejsce...
Już dwa razy miałam przyjemność być w tym wyjątkowym miejscu, ale dopiero za drugim razem pogoda pozwoliła nam zobaczyć jak położona jest Lanckorona, i to dodało jej jeszcze więcej uroku. Paweł nawet zaczął szukać biegów w okolicy, wiec na pewno jeszcze tam pojadę.
Na ryneczku mogłabym siedzieć i cały dzień, zresztą zdjęcie zrobiłam leżąc na trawie i podziwiając widoki:)


Przepiękny drewniany stary dom przykuł moją uwagę już za pierwszym razem, a okazało się, że i wnętrze skrywa tak samo piękne (do zobaczenia w jednym z numerów Werandy)






Tak widzę i wspominam Lanckoronę, obserwując ludzi, za pewne mają mnóstwo do opowiedzenia o tym miejscu, gdyby ich zapytać.


Starodrzew...lipy, kasztany, same dobrodziejstwa


Panie rozmawiające,  pani zorientowała się, że robię zdjęcie, bo przy kolejnym jedna się zasłoniła a druga patrzyła spod byka:))


Z tej Galerii mam swojego ukochanego anioła, którego dostałam od Pawła, tym razem była zamknięta więc, nie dokupiłam kolejnego, ale mam taki zamiar...


Tym , którzy wytrwali ze mną do końca, dziękuję, że towarzyszyliście mi w tym wspomnieniowym spacerku:)
Cudownego weekendu Wam życzę ila:)

czwartek, 29 grudnia 2016

PODSUMOWANIE 12-tu MIESIĘCY


Żeby tradycji stało się zadość tak i w tym roku przygotowałam Wam kolarz składający  się z 12 miesięcy, trudno się go robiło, bo postów pisałam w tym roku wyjątkowo mało, ale jakoś poskładałam to w całość i jest.
Co jednak najważniejsze to już chciałam złożyć Wam życzenia Noworoczne, gdyż moje plany nie uwzględniają bloga  w tym roku.


Kochani chciałam Wam bardzo podziękować za obecność na blogu za to, że chce Wam się czytać i komentować, że znajdujecie chwilkę aby do mnie zajrzeć za to bardzo dziękuję:) 

 W nadchodzącym Nowym Roku życzę Wam spełnienia wszelkich marzeń, tych maleńkich i tych wielkich, realizacji wszelkich planów, spełniania się w tym co robicie i satysfakcji z tego. Niech każdy nowy dzień przyniesie Wam nowe wyzwania!
Cudownego Sylwestra!

Styczeń


Luty


Marzec


Kwiecień


Maj


Czerwiec


Lipiec


Sierpień


Wrzesień


Październik


 Listopad


Grudzień


poniedziałek, 19 grudnia 2016

JUŻ PRAWIE WSZYSTKO...

 Dom już w odświętnych szatach, ostatnie zamówienia zostały wysłane, pierniczki upieczone i pierogi też ulepione czekają na swoją premierę w ten wyjątkowy wieczór, i choć prawie wszystko już skończone to jakoś tak mi wyjątkowo smutno w tym roku... W sumie nie tylko w tym, chyba zawsze smutek gdzieś głęboko  tkwił na dnie serca i tak już od 12 lat... Niby pięknie i cudownie z moimi chłopcami, w przedświątecznej gonitwie bardzo mi pomagają, mogę liczyć na ich obecność i na ich wsparcie ale w Wigilię szczególnie brakuje mi Jej...cudownej kobiety, pełnej radości i zaangażowania w każdą najmniejszą rzecz, którą robiła. To Ona nauczyła mnie wszystkich wigilijnych potraw, wtedy gdy jeszcze nie byłam niczego świadoma, Ona nauczyła mnie lepić uszka i robić barszcz taki, jaki nie udaje się w żaden inny dzień w roku, i w żaden inny dzień w roku tak strasznie nie brakuje mi jej tak,  jak właśnie w ten dzień. Z Nią wieczorami (bo tylko wtedy miała czas) mieszałyśmy w garach, doprawiałyśmy i smakowałyśmy wszystkie świąteczne potrawy. To Ona pochwaliła mnie, że siekam farsz do uszek lepiej niż niejedna maszyna i, że przy mojej precyzji wcale takowa nie jest potrzebna:). Przez to dziś moim chłopcom mogę zrobić sernik, który kochają tak samo jak ja i który zawsze się udaje, a w Święta jeszcze szczególnie nam wszystkim smakuje.
Mamuś dziękuję Ci za to!

Kochani a Wam życzę dużo spokoju w tej przedświątecznej gonitwie i nie zapominajcie co w życiu jest najważniejsze.
Z życzeniami się jeszcze na pewno pojawię zatem bywajcie:)
ila