Cukier aromatyzowany lawendą - prościzna, jeśli chodzi o wykonanie a smak ma niesamowity.
Polecam do deserów, napojów i ciast:).
Lawenda jest rośliną, którą cenię sobie za wygląd... cudowne z niej są bukiety i dekoracje, nadaje rustykalnego charakteru wnętrzu, w którym się znajduje. Wystarczy jeden bukiecik zawieszony na zwykłym haczyku czy meblowej gałce a wnętrze już inaczej się prezentuje. To samo dotyczy lawendy w potrawach, zyskują wspaniały aromat i oryginalny smak.
Polecam do zrobienia, bo nawet herbata posłodzona w zimowe dni takim cukrem przeniesie nas w ciepłe wspomnienia o lecie:)
Do zrobienia cukru potrzebujemy, od kilku do kilkunastu gałązek lawendy w zależności od intensywności, jaką chcemy uzyskać.
Ja na 300 gr. miałkiego cukru dałam 4 łyżki lawendy, wymieszałam, delikatnie ugniotłam i zostawiłam w szczelnie zamkniętym słoju na 2 tyg. Po tym czasie użyłam go do babki. Zapas cukru można zawsze uzupełnić, nawet suchymi kwiatami, pod warunkiem, że będą zasuszone w tym sezonie:)
Lipiec to czy już październik, pogoda wyjątkowo płata nam figle w tym roku. Tylko lawenda i jagody przypominają mi o tym, że to dopiero środek lata. Tak więc ubieram kubraczek i pędzę do lasu po granatowe skarby:)
Pozdrowionka zasyłam:)
ila
czwartek, 19 lipca 2012
wtorek, 17 lipca 2012
NA WIEJSKIM PODWÓRZU
Wiem, że teraz miałam Wam napisać o cukrze aromatyzowanym lawendą, ale muszę to odłożyć do następnego a pokazać pewne szczególne dla mojego Pawła miejsce... Podwórko jego wuja.
Typowe wiejskie podwórze z kurami i psem i mnóstwem wspaniałych rzeczy do koła. Uwielbiam tu bywać, wszystko jest takie prawdziwe i człowiek niezwykle szczery, z sercem na dłoni.
Celem naszej wizyty były wiśnie, wyjątkowo słodkie. Może to zasługa miejsca?:)
Przysłowie ludowe mówi...Pan Bóg stworzył wieś, a człowiek miasto...
Jest w tym wiele prawdy, za każdym razem gdy tu jesteśmy, czuję się jakoś szczególnie, nie potrafię opisać tego słowami, ale czuję jakiś wewnętrzny spokój i błogość.
Dostaliśmy też pyszne ziemniaczki, a jaka to przyjemność samemu sobie je zbierać:)
I niezwykle przyjacielski Atos.
Typowe wiejskie podwórze z kurami i psem i mnóstwem wspaniałych rzeczy do koła. Uwielbiam tu bywać, wszystko jest takie prawdziwe i człowiek niezwykle szczery, z sercem na dłoni.
Celem naszej wizyty były wiśnie, wyjątkowo słodkie. Może to zasługa miejsca?:)
Przysłowie ludowe mówi...Pan Bóg stworzył wieś, a człowiek miasto...
Jest w tym wiele prawdy, za każdym razem gdy tu jesteśmy, czuję się jakoś szczególnie, nie potrafię opisać tego słowami, ale czuję jakiś wewnętrzny spokój i błogość.
Dostaliśmy też pyszne ziemniaczki, a jaka to przyjemność samemu sobie je zbierać:)
I niezwykle przyjacielski Atos.
niedziela, 15 lipca 2012
LAWENDOWA BABKA Z OWOCAMI LEŚNYMI
Uwielbiam letnie owoce w koktajlach, z płatkami owsianymi, w jogurcie naturalnym i w każdej innej postaci. Postanowiłam też zrobić z nimi babkę, ale nie taką zwykłą, tylko dodatkowo jeszcze z cukrem aromatyzowanym lawendą.
Baba wyszła wspaniała, z delikatnym lawendowym aromatem, pełna letniego słoneczka:)
Zdjęcia tylko części babki bo rozeszła się w błyskawicznym tempie i kawałek do sfotografowania musiałam moim mężczyznom po prostu zabrać spod nosa. Idealna z zimnym mlekiem lub małą czarną:)
Idealna babka na letnie weekendy!
LAWENDOWA BABA Z OWOCAMI LEŚNYMI...
składniki:
200 gr owoców leśnych; ja miałam leśne maliny, jeżyny, porzeczki czarne i czerwone oraz agrestoporzeczkę.
3 jaja
pół szklanki oleju
pół szklanki cukru aromatyzowanego lawendą ( w kolejnym poście podam przepis jak go zrobić)
łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki jogurtu grackiego lub naturalnego
tyle mąki, aby ciasto było jak gęsta śmietana
łyżeczka cukru pudru do dekoracji babki
wykonanie;
Owoce oczyszczamy, myjemy i osuszamy. Do miski wbijamy jaja i dodajemy do nich olej, dokładnie łączymy ze sobą składniki za pomocą miksera. Do jaj i oleju dodajemy cukier i jogurt grecki, i jeszcze raz całość dokładnie mieszamy. Po wymieszaniu składników dodajemy proszek do pieczenia i tyle mąki aby ciasto zgęstniało ale nie było zbite, powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. Na sam koniec wsypujemy owoce i delikatnie mieszamy, aby wszystko się nam ładnie połączyło,
Ciasto wlewamy do foremki uprzednio posmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Wkładamy do piekarnika na 40 min do temp 180 st. lub więcej. Najlepiej co jakiś czas sprawdzać je wykałaczką. Ja tak robię bo mój piekarnik jest dosyć specyficzny i muszę po prostu ciasta pilnować:).
Mam nadzieję, że baba Wam będzie smakować:)
Cieszę się, że "suszki" się Wam podobają, i dziękuję za każde słowo jakie u mnie pozostawiacie:)
Pozdrawiam słonecznie
ila
Baba wyszła wspaniała, z delikatnym lawendowym aromatem, pełna letniego słoneczka:)
Zdjęcia tylko części babki bo rozeszła się w błyskawicznym tempie i kawałek do sfotografowania musiałam moim mężczyznom po prostu zabrać spod nosa. Idealna z zimnym mlekiem lub małą czarną:)
Idealna babka na letnie weekendy!
LAWENDOWA BABA Z OWOCAMI LEŚNYMI...
składniki:
200 gr owoców leśnych; ja miałam leśne maliny, jeżyny, porzeczki czarne i czerwone oraz agrestoporzeczkę.
3 jaja
pół szklanki oleju
pół szklanki cukru aromatyzowanego lawendą ( w kolejnym poście podam przepis jak go zrobić)
łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki jogurtu grackiego lub naturalnego
tyle mąki, aby ciasto było jak gęsta śmietana
łyżeczka cukru pudru do dekoracji babki
wykonanie;
Owoce oczyszczamy, myjemy i osuszamy. Do miski wbijamy jaja i dodajemy do nich olej, dokładnie łączymy ze sobą składniki za pomocą miksera. Do jaj i oleju dodajemy cukier i jogurt grecki, i jeszcze raz całość dokładnie mieszamy. Po wymieszaniu składników dodajemy proszek do pieczenia i tyle mąki aby ciasto zgęstniało ale nie było zbite, powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. Na sam koniec wsypujemy owoce i delikatnie mieszamy, aby wszystko się nam ładnie połączyło,
Ciasto wlewamy do foremki uprzednio posmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Wkładamy do piekarnika na 40 min do temp 180 st. lub więcej. Najlepiej co jakiś czas sprawdzać je wykałaczką. Ja tak robię bo mój piekarnik jest dosyć specyficzny i muszę po prostu ciasta pilnować:).
Mam nadzieję, że baba Wam będzie smakować:)
Cieszę się, że "suszki" się Wam podobają, i dziękuję za każde słowo jakie u mnie pozostawiacie:)
Pozdrawiam słonecznie
ila
czwartek, 12 lipca 2012
LETNIE BUKIETY
Powiększyłam kolekcję o kolejne łąkowe bukiety- uwielbiam je! Nad murkiem zawisły wszelkie zboża, trawy i zioła. Miejsca jeszcze mnóstwo, więc czekam na wrotycz, którego nie może zabraknąć.
A na stole prosta, ciesząca oko letnia kompozycja z wdzięcznym obiektem do fotografowania:)
chabry bławatki...
dziki czosnek, koper i rumianek...
Wcześniej nad murkiem wisiały bambusowe rolety, jednak wydaje mi się, że tak jest lepiej
Wybaczcie gary na suszarce, ale dom pełen ludzi i naczynia są ciągle w ruchu więc i suszarka zapełniona:)
Uwielbiam takie suszące się kwiaty, kojarzą mi się z rustykalnymi ciepłymi wiejskimi kuchniami, a taką kuchnię chcę mieć u siebie:)
A Wam jak się podobają:)??
Zasyłam Wam duuużo letniego słoneczka
ila
niedziela, 8 lipca 2012
MOJE KOLORY...
To kolory ziemi, wszelkie odcienie brązu i szarości, ciemne zielenie i spłowiałe beże... Uwielbiam je... We wnętrzu tworzą harmonię i niepowtarzalny klimat. Pasują do prawie każdego innego intensywnego koloru. Uparłam się właśnie na nie, bo je najbezpieczniej można połączyć ze sobą, a oprócz tego zawsze dobrze wyglądają z dodatkiem zieleni, niebieskiego czy czerwieni.
Do napisania tego posta zainspirował mnie zwykły ogrodowy koper, czyż nie wygląda pięknie w świetle zachodzącego słońca:)?
Ostatnio nabyłam bawełnianą śmietankową narzutkę za całe 3 zł
Napis drewniany zakupiony dawno temu w Brocante, zmienił swoje miejsce. Teraz wisi na ścianie między oknami i zdecydowanie lepiej mu tam.
Prawdopodobnie jeszcze w te wakacje doczekam się remontu domku i małego liftingu pokoju gościnnego, już zbieram inspiracje kolorystyczne, zdjęcie poniżej przedstawia kolory, jakie chciałabym aby znalazły się w pokoju, zobaczymy czy to wykonalne:)
Pozdrawiam Was cieplutko, i życzę udanego tygodnia
ila:)
Do napisania tego posta zainspirował mnie zwykły ogrodowy koper, czyż nie wygląda pięknie w świetle zachodzącego słońca:)?
Ostatnio nabyłam bawełnianą śmietankową narzutkę za całe 3 zł
Napis drewniany zakupiony dawno temu w Brocante, zmienił swoje miejsce. Teraz wisi na ścianie między oknami i zdecydowanie lepiej mu tam.
Prawdopodobnie jeszcze w te wakacje doczekam się remontu domku i małego liftingu pokoju gościnnego, już zbieram inspiracje kolorystyczne, zdjęcie poniżej przedstawia kolory, jakie chciałabym aby znalazły się w pokoju, zobaczymy czy to wykonalne:)
Pozdrawiam Was cieplutko, i życzę udanego tygodnia
ila:)
środa, 4 lipca 2012
KONIEC...
Z kupowaniem rzeczy do kuchni. Postanowiłam tak po ostatnich zakupach, którym jak zwykle nie potrafiłam się oprzeć a później zastanawiałam się jak to wyeksponować. Mam z tym coraz większy kłopot... mam wrażenie, że powiedzenie" Co za dużo, to niezdrowo", w przypadku mojej kuchni powoli się sprawdza. Z gumy ona niestety nie jest i cudownie powiększyć się nie chce, dlatego zmuszona jestem ograniczyć kuchenne zakupy.
Kilka dni temu przyjechał do mnie tata i spytał, gdzie chowam zakupy skoro mam tak małą kuchnię a tyle w niej rzeczy, na to ja bez zastanowienia, że mam tajne schowki:)... Czasem sama jestem przerażona, że na tak małej przestrzenie mieści się aż tyle.
Dlatego też jak już kiedyś pisałam muszę patrzeć nie tylko na funkcjonalność danej rzeczy ale też i na estetykę. A skoro estetyczne i funkcjonalne to i troszkę więcej kosztują... portfel już woła żeby dać mu spokój:). Zanim jednak to nastąpiło to kupiłam sobie formę do baby- długo poszukiwaną z zapięciem- dla mnie idealna. Doszedł też do kolekcji kolejny druciany koszyczek- gdy jest pusty, można go złożyć i wsadzić do szuflady:). Całe mnóstwo foremeczek do babeczek, nie wiem czy kiedyś wykorzystam je wszystkie ale na razie spisują się dobrze w roli prostej dekoracji:) I zawsze znajdę jakieś usprawiedliwienie, aby coś kupić, bo przecież wszystko mi potrzebne:)
Papierowe rurki, to hit w moim domu, Filip przy każdej okazji z nich korzysta. Dobrze, że nie są jednorazowego użytku.
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam:)
Pozdrawiam cieplutko
ila
Kilka dni temu przyjechał do mnie tata i spytał, gdzie chowam zakupy skoro mam tak małą kuchnię a tyle w niej rzeczy, na to ja bez zastanowienia, że mam tajne schowki:)... Czasem sama jestem przerażona, że na tak małej przestrzenie mieści się aż tyle.
Dlatego też jak już kiedyś pisałam muszę patrzeć nie tylko na funkcjonalność danej rzeczy ale też i na estetykę. A skoro estetyczne i funkcjonalne to i troszkę więcej kosztują... portfel już woła żeby dać mu spokój:). Zanim jednak to nastąpiło to kupiłam sobie formę do baby- długo poszukiwaną z zapięciem- dla mnie idealna. Doszedł też do kolekcji kolejny druciany koszyczek- gdy jest pusty, można go złożyć i wsadzić do szuflady:). Całe mnóstwo foremeczek do babeczek, nie wiem czy kiedyś wykorzystam je wszystkie ale na razie spisują się dobrze w roli prostej dekoracji:) I zawsze znajdę jakieś usprawiedliwienie, aby coś kupić, bo przecież wszystko mi potrzebne:)
Papierowe rurki, to hit w moim domu, Filip przy każdej okazji z nich korzysta. Dobrze, że nie są jednorazowego użytku.
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam:)
Pozdrawiam cieplutko
ila
poniedziałek, 2 lipca 2012
DZIŚ POST 2 w 1
Witajcie:)
Ja dziś tylko na chwileczkę... ostatnio mam bardzo napięty grafik, jednak znalazłam troszkę czasu aby podać Wam długo oczekiwany przepis na dżem truskawkowo-rabarbarowy. Upiekłam też chleb pszenno- żytni na zakwasie z żurawiną, składany- bardzo smaczny, lekko słono-słodki.
Na chleb podam przepis innym razem bo dużo pisania, a jestem troszkę zajęta. Dziś tylko dżem bo truskawki się już kończą, a chcę abyście sobie zrobiły, tak nawet na spróbowanie:)
DŻEM TRUSKWAKOWO - RABARBAROWY
SKŁADNIKI:
0, 5 kg. truskawek
0,5 kg. rabarbaru
sok z połowy cytryny
0,5 kg białego cukru lub opakowanie żelfiksu.Ja z barku czasu dodałam żelfiks i też jest dobry:)
PRZYGOTOWANIE:
Owoce myjemy i obieramy, rabarbar kroimy na drobne kawałki, truskawki wystarczy przekroić na pół.
W pierwszej kolejności smażymy na małym ogniu rabarbar, dodajemy cukier lub żelfiks i sok z cytryny. Smażymy tak długo aż owoce delikatnie zmiękną, dodajemy wtedy truskawki i mieszamy energicznie, aby puściły sok. Smażymy do momentu aż truskawki delikatnie się rozpadną, ale nadal będą widoczne w dżemie. Jeśli dodajemy cukier, należy zlać sok, bo mimo, że rabarbar ma tendencje do szybkiego zastygania, z truskawkami będzie lejący. Jeśli dodamy żelfiks, to możemy dżem przełożyć od razu do wypażonych słoiczków, szczelnie zamknąć i postawić do góry dnem. Jeśli dżem będzie z cukrem to należy postąpić z nim j/w ale dodatkowo zagotować słoiczki.
Wydaje się pracochłonne ale nie jest, natomiast smak jest wspaniały.
POLECAM GORĄCO!
Mam dla Was jeszcze kilka postów, które powstały dużo wcześniej, jednak nie miałam kiedy ich zamieścić. Mam nadzieję, że znajdziecie dla siebie coś miłego:)
Pozdrawiam i zasyłam Wam dużo słoneczka:)
ila
Ja dziś tylko na chwileczkę... ostatnio mam bardzo napięty grafik, jednak znalazłam troszkę czasu aby podać Wam długo oczekiwany przepis na dżem truskawkowo-rabarbarowy. Upiekłam też chleb pszenno- żytni na zakwasie z żurawiną, składany- bardzo smaczny, lekko słono-słodki.
Na chleb podam przepis innym razem bo dużo pisania, a jestem troszkę zajęta. Dziś tylko dżem bo truskawki się już kończą, a chcę abyście sobie zrobiły, tak nawet na spróbowanie:)
DŻEM TRUSKWAKOWO - RABARBAROWY
SKŁADNIKI:
0, 5 kg. truskawek
0,5 kg. rabarbaru
sok z połowy cytryny
0,5 kg białego cukru lub opakowanie żelfiksu.Ja z barku czasu dodałam żelfiks i też jest dobry:)
PRZYGOTOWANIE:
Owoce myjemy i obieramy, rabarbar kroimy na drobne kawałki, truskawki wystarczy przekroić na pół.
W pierwszej kolejności smażymy na małym ogniu rabarbar, dodajemy cukier lub żelfiks i sok z cytryny. Smażymy tak długo aż owoce delikatnie zmiękną, dodajemy wtedy truskawki i mieszamy energicznie, aby puściły sok. Smażymy do momentu aż truskawki delikatnie się rozpadną, ale nadal będą widoczne w dżemie. Jeśli dodajemy cukier, należy zlać sok, bo mimo, że rabarbar ma tendencje do szybkiego zastygania, z truskawkami będzie lejący. Jeśli dodamy żelfiks, to możemy dżem przełożyć od razu do wypażonych słoiczków, szczelnie zamknąć i postawić do góry dnem. Jeśli dżem będzie z cukrem to należy postąpić z nim j/w ale dodatkowo zagotować słoiczki.
Wydaje się pracochłonne ale nie jest, natomiast smak jest wspaniały.
POLECAM GORĄCO!
Mam dla Was jeszcze kilka postów, które powstały dużo wcześniej, jednak nie miałam kiedy ich zamieścić. Mam nadzieję, że znajdziecie dla siebie coś miłego:)
Pozdrawiam i zasyłam Wam dużo słoneczka:)
ila
Etykiety:
domowa piekarnia,
PRZETWORY,
SPIŻARNIA
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



























