wtorek, 5 czerwca 2012

SPACER PO ŁAGOWSKICH ŁĄKACH...

Dziękuje Wam za komentarze pod wcześniejszym postem, jak dobrze wiedzieć, że nie jestem w tym "bałaganie" sama:).
Po opublikowaniu posta, dostałam telefon, który przewrócił wszystko do góry nogami, ale nie będę Was tym zamęczać. W ramach terapii wybrałam się na spacer...ŁAGOWSKIE  ŁĄKI  o tej porze roku przepięknie kwitną...chabry, maki, ozdobne trawki i zboża. Wszystkiego po trochu zerwałam i ułożyłam w wiejski bukiecik.
Takie spacery naładowują mnie pozytywną energią na kolejne dni.
Czy wiecie może jak nazywają się te kwiaty?

Wiejski bukiet  polnych kwiatów...

I dawno już ukończone oczko wodne...
Kilka dni po wlaniu wody pojawiły się paskudne glony i woda zrobiła się zielona:(.
Nie mam pojęcia o co chodzi, i jak się tego pozbyć
schodki z kamieni...
Przez kilka dni padał u nas deszcz...wyrosły takie grzyby:)
Kwiaty posiane przy oczku, czekamy na nie...
Goździki niedługo zakwitną, ale hortensje chyba jeszcze nie w tym roku...

I tak oto wygląda oczko. Jest troszkę dziko i surowo ale pasuje całością do otoczenia:)
A teraz wybiorę się do Was, może już mogę wstawiać komentarze.
Życzę Wam słonecznego i udanego długiego weekendu!
ila

poniedziałek, 4 czerwca 2012

LETNIA KOMPOZYCJA PRZED DOMEM

 W weekend kupiłam sobie kwiaty... na poprawę humoru. Praca, bark czasu i ciągły bałagan w domu doprowadzają  mnie do szału... Myślałam, że będzie łatwiej, widocznie się myliłam , a może po prostu nie jestem tak dobrze zorganizowana jak wcześniej sądziłam? Muszę obrać sobie nową strategię. Na początek kwiaty...cudnie pachnąca lantana, ulubione cynie i kochane słoneczniki, niedoceniane przeze mnie wcześniej. W tym roku dałam im szansę- wszystkim!
Co roku żelazna kompozycja- pelargonie i lawenda w tym roku inaczej bo i zmiany się duże szykują, ale na razie sza...:)
A jak Wy sobie radzicie z ogarnianiem domowego CHAOSU? Będę wdzięczna za podpowiedzi:)





Pozdrawiam Was słonecznie:) ila

piątek, 25 maja 2012

JAK DOBRZE ZACZĄĆ DZIEŃ...

 Od smacznego śniadania. U mnie to podstawa, pierwszy posiłek dnia najważniejszy!
Wczesnym rankiem jak tylko wstało słoneczko wybrałam się do ogrodu po sałatę i szczypior, ale okazało się, że rzodkiewki zrobiły mi niespodziankę i nadają się już do chrupania. Czekałam na nie bardzo, bo uwielbiam ja właśnie z twarożkiem i szczypiorkiem.
Sezon na nowalijki z mojego ogrodu uważam za otwarty!
Gdy byłam jeszcze dzieckiem, uwielbiałam kiedy mój chrzestny robił  kanapki,  zawsze były bogate w składniki, pięknie ozdobione i miały niezapomniany smak. I koniecznie musiały mieć majonezowy kleks:). Dziś kanapki są już troszkę zapomniane...teraz kanapką zwiemy kawałek chleba z kurczakiem opieczone w sandwiczu, lub bułkę ze zwiędniętą sałatą, owiniętą w folię aluminiową... ale nie u mnie! Moje kanapki są świeże,  i pachną słońcem!
A jak się mają Wasze kanapki:)?



I jeszcze chciałam Wam podziękować, za trzymanie kciuków:). Jestem już po pierwszej nocce i nie było źle... Nie taki diabeł zły, jak go malują.
Z czasem wszystko sobie poukładam i co najważniejsze będę mogła Was nadal odwiedzać!:)
Pozdrawiam  cieplutko, miłego weekendu Wam życzę i dużo słoneczka
ila:)

wtorek, 22 maja 2012

MARGARETKI I WIANEK NA POŻEGNANIE

 Witajcie:)
Ja dziś szybciutko, chciałam się z Wami  na jakiś czas pożegnać... Udało mi się znaleźć pracę...nie jest to praca  moich marzeń, ale praca, to praca. Jakiś czas, nie wiem dokładnie ile, nie będzie mnie tu. W miarę możliwości będę zaglądać do Was, bo tak do końca nie zamierzam zrezygnować z blogowania, i mam nadzieję, że uda mi się wszystko pogodzić:)
Zatem wirtualny bukiecik margaretek dla Was  przesyłam:)



Do zobaczenia:)
ila

poniedziałek, 21 maja 2012

SKRZYNKA NA ZIOŁA

 Po poprzednich traumatycznych przeżyciach przy wycinaniu deseczki pod kalendarz obiecałam sobie, że już nie dotknę piły i innych narzędzi tnących... ale kiedy to było:)
Co prawda najwięcej pracy miał  Paweł, bo docinał dechy i zbijał je w całość, ja zajęłam się kosmetyką:). Chociaż nie wiem czy można w przypadku tak starych desek mówić o kosmetyce.
Od jakiegoś czasu szukałam starych małych skrzyń na zioła, bardzo podobają mi się spatynowane z napisami, jednak te gdy już znalazłam to i cena była bardzo wysoooka!

 Skrzynka nie jest idealna, nawet nie może się równać z innymi skrzyniami i jak to Paweł powiedział..."Jest stara, krzywa i się kiwa", to i tak mi się podoba. Szukam do niej starych spatynowanych uchwytów muszelkowych, chyba też ją  przemaluję...


 I jeszcze kolejne rzeczy, które doszły mi do kuchni. Puchy emaliowane, bardzo przydatne na mąkę i słodkości... Pierwszy raz takie, tylko w innych kolorach widziałam u Elle i zapragnęłam je mieć, jednak jak to bywa, nie zawsze można mieć to co się chce. Pewnego razu napisała do mnie Ewelina z bloga Bez meldunku, że  może dla mnie te pojemniki kupić... Jak dobrze, że na naszej drodze stają ludzie, którzy z czystego serducha chcą nam w czymś pomóc i sprawić przyjemność. Ewelinko dziękuję Ci za puszeczki, pasują idealnie:)
 I jeszcze z tych mniej przyjemnych rzeczy... bloger mi znowu szwankuje i nie mogę wstawiać u Was komentarzy:(. Podobno mam nieaktywne konto, mam jednak nadzieję, że to przejściowe. W każdym razie wiedzcie, że  mimo, że nie pozostawiam po sobie śladu, to z ogromną przyjemnością do Was zaglądam:)
Udanego poniedziałku!

wtorek, 15 maja 2012

PROSTE KOMPOZYCJE W BUTELKACH...

 Ostatnio na topie jest  robienie kompozycji w butelkach, więc zrobiłam sobie i ja:)
Jakiś czas temu turkusowe buteleczki zakupiłam na straganie w Łagowie, za grosze. Miałam mnóstwo pomysłów jak je wykorzystać ale ostatecznie stały się wazonami. Anemony wyjątkowo pięknie się w nich prezentują, butelki nie odbierają kwiatom ich naturalnego piękna a jeszcze bardziej je podkreślają


 Anemony dziabnęłam z ogródka teściowej, bez pytania:). Mam nadzieję, że głowy mi nie ukręci. Dwie gałązki polnych jaskrów też skubnęłam, podobno kradzione lepiej rosną:).Zobaczymy:)!


A teraz spokojnie idę w odwiedziny do Was nadrobić blogowe zaległości, bo oczko już skończone i chwilowo odpoczywam:)
Udanego popołudnia!
ila

poniedziałek, 14 maja 2012

I ZIEMIA WYDAŁA PLON...


Zerwałam pierwszy szczypior, posadziłam ogórki (pod folią) i czekam cierpliwie aż roślinki podrosną.
Prawdę mówiąc miałam trochę stracha bo nie byłam pewna czy coś urośnie ale jest dobrze, roślinki pięknie rosną nic ich nie zjada. Mam nadzieję, że tak już zostanie:).
llooko, ten post jest dedykowany Tobie:). A jak tam Twoje poczynania?? Czekam na fotorelację:)


 Pod starą szopą posadziłam miętę od szwagierki, dana od serca bo pięknie się przyjęła:)
W planach mam jeszcze pod domem posadzić i posiać kwiaty...
A jak tam Wasze ogródki?
Słoneczko zasyłam, miłego dnia ila:)