wtorek, 14 lutego 2012

ŚWIAT DZIECKA...

 W końcu nadszedł czas długo wyczekiwanych ferii, choć Filip rozpoczął je już kilka tyg. wcześniej. Choróbsko do pewnego czasu nie chciało opuścić naszego domu. Na szczęscie już po wszystkim.
Powstał też pewien projekt, który obiecałam mojemu chłopcu specjalnie z okazji ferii i wczoraj po 10 godzinach skończyłam. Oczywiście nie sama, Filip chętnie mi pomagał... Kolorował drzewa, znaki drogowe, krzewy i kamienie. Już nawet nie pamiętam ile razy mi powiedział,że mnie kocha, a mówił to po każdym skończonym domku i drzewku:). Motywy przydrożne wycięliśmy i do każdego Filip doklejał patyk do szaszłyka lub wykałaczkę. Jak Go tak obserwowałam z jakim zaintresowaniem to robił, radości mojej nie było końca. Iskierki w Jego oczach jeszcze długo nie znikały po zakończeniu rysowania:).
Efektu dopełniła droga, którą rysowałam do 1 w nocy. Rankiem, jak tylko wstał usłyszałam głośne ŁAŁ. O śniadaniu przypomniał sobie dopiero o 13, a to już była pora obiadu:)
Oczywiście jak to Filip zapowiedział mi, że jeszcze dla dinozaurów i dzikich zwierząt trzeba zrobić wybieg:)



 Wszystko rysowałam odręcznie, bo nie przepadam za linijką. Widać pewne niedociągniecia i za środkową linie mi się dostało..."mamuś linia ciągła to chyba nie w tym miejscu powinna być?"
" A od kiedy kwiaty większe od drzew rosną"?:)... Przy dinozaurowym świecie bardziej się postaram:)


 Tu oczywiście zostały wprowadzone pewne elementy science fiction...

 Powstało też lądowisko dla helikoptera, ale ten miał wypadek niestety




 Znaki malowałam z głowy, więc na niektóre trzeba przymknąć oko:)


KOSZTORYS:
brystol szt. 2, 5zł
kredki bambino 12 zł
markery 2 szt. 5 zł
Czas wykonania 10 h.
Radość dziecka BEZCENNA!
Plastelina 5zł


Udanych ferii Wam życzę ila:)

niedziela, 12 lutego 2012

ZIMOWO...

 Dziś był taki piękny dzień, więc jak tu siedzieć w domu jak słoneczko zachęcało do spacerowania:).


 Jutro podobno ma spaść świeży śnieg. To dobry znak na feriowe, zimowe szaleństwa...


 Mój kochany zimowy ludek, dzielnie dziś maszerował


Wam życzę udanych feri i wspaniałej ciepłej  zimy ila

piątek, 10 lutego 2012

DROŻDŻÓWKI...

Blog robi sie powoli blogiem kulinarnym:).
Cóż na to poradzić, że ciagle myślę o jedzeniu... Jakoś tak ostatnio mam, wieczorem kolacji nie jadam, przynajmniej bardzo się staram. Narazie mi to wychodzi jednak myśli me krążą  ciągle wokół jedzenia. Zasypiając myslę co będę jeść na śniadanie... najgorsze, że nie mogę przestać a wtedy jeszcze bardziej głodna się robię:). Czy to już obsesja?:))). Wczoraj wieczorem do głowy wpadł mi pomysł na drożdżówki- pyszne, lukrowane, pachnace, cieplutkie dróżdżówki:). Upiekłam, zjadłam i jestem szczęśliwa:)))). Wiem, wariatka ze mnie:)!
Do pewnego czasu nie miałam pojęcia jak zrobić drożdżowe ciasto, bo w domu zawsze robił je Paweł, zazwyczaj do pizzy, ja tylko patrzyłam. Później zaczęłam robić chleb na dróżdżach i powolutku nabrałam wprawy.
Przepis z głowy, wymyśliłam szybko rano, na oko. Byłam już tak głodna, że nie chciało mi się szukać w książkach kucharskich czy  internecie. Najważniejsze że drożdżówki się udały:)
Dla chętnych podaję przepis:)

DROŻDŻÓWKI Z SEREM I RODZYNKAMI
Składniki ciasta:
4 szkl. mąki pszennej
pół kostki drożdży
szkl. mleka
5 łyżek masła
3 łyżki cukru
2 jajka

Składniki nadzienia:
kostka sera tłustego
żółtko
cukier waniliowy lub ekstrakt wanilii
3 łyżeczki cukru pudru
3 łyżki rodzynek (wcześniej sparzonych wrzątkiem)
Wykonanie:
W ciepłym mleku (nie gorącym) rozpuścić drożdże, dodać cukier i wszystko razem wymieszać. Masło rozpuścić i przestudzić. Wlać do mąki, dodać zaczyn i jajka. Wszystko starannie wymieszać. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Moje ciasto rosło 30 min.
W czasie wyrastania ciasta zacząć robić nadzienie do naszych drożdżówek. Ser przecisnąć przez praskę, zmielić lub rozgnieść widelcem, dodać żółtko cukier puder i ekstrakt wanilii, wszystko razem wymieszać. Na koniec dodać rodzynki i jeszcze raz całość dokładnie wymieszać.
Wyrośnięte ciasto delikatnie wyciagamy z miski i przekładamy na stolnicę, uprzednio podsypaną mąką. Formujemy prostokąt i przesypujemy delikatnie maką, tak aby odeszło od dłoni. Nakładamy nadzienie i zwijamy. "Ślimaczka" kroimy ostrym nożem na 3 centymetrowe plastry. układamy na blachę uprzednio wyściełaną papierem do pieczenia lub folią aluminiową. Odstawiamy znowu do wyrośnięcia na 10 min w ciepłe miejsce. Podrośnięte drożdżówki wkładamy do nagrzanego do 180 st. piekarnika i pieczemy 25 do 30 min. Ja jeszcze kilka razy w trakcie pieczenia zagladałam czy się upiekły.
Dodatkowo moje lukrowałam. Lukier: cukier puder plus kilka łyżek wody, całość mieszamy do uzyskania gęstej masy.
SMACZNEGO!
 Są wspaniałym dodatkiem do kawy z cynamonem:)
Pisania strasznie dużo ale dość szybko się je robi, naprawdę warto!:)
Pozdrawiam Was cieplutko życząc udanego weekendu  ila

środa, 8 lutego 2012

WŁOSKI DESER NA ŚLĄSKU

Tiramisu nie muszę nikomu przedstawiać, ten Włoski deser na bazie serka mascarpone z biszkoptami i kawą, uwielbiam za smak, za szybkość robienia i wspaniały wygląd:).
Będąc kilka dni na ślasku razem z kuzynką zrobiłyśmy go do popołudniowej kawki. Smakował wybornie. Do mojej wersji nigdy nie dodaję likieru amaretto, jest dla mnie zbędny.
 Dla chętnych podaję przepis mój, jednak oryginalny możecie znaleźć na odwrocie pokrywki od serka:)
TIRAMISU:
składniki
2 opakowania serka mascarpone
2 opakowania podłużnych biszkoptów
2 żółtka
2 czubate łyżki kawy rozpuszczalnej
czubata łyżka cukru pudru.
śmietanka 30% 150 ml ( niekoniecznie) robiłam też bez śmietanki i wydawał mi się lepszy, i był zdecydowanie mniej kaloryczny.
WYKONANIE:
żółtka łączymy z cukrem w kąpieli wodnej, mieszamy tak długo aż zrobią się białe, dodajemy do serka i wcześniej ubitej śmietanki. Mieszamy do uzyskania jednolitej aksamitnej masy. Biszkopty moczymy w zaparzonej kawie,  układamy na dno naczynka i przekładamy kremem. Czynność powtarzamy do skończenia się jednego ze składników. Wkładamy na 2 godziny do lodówki. Przed podaniem posypujemy gorzkim kakao. I tyle, prosty i szybki przepis, a ile smaku:)
SMACZNEGO!
Dostałam jeszcze przepis na tort chałwowy. Jadłam w swoim życiu już wiele tortów ale żaden mi tak nie smakował i choć nie przepadam za chałwą, ten zjadłam z przyjemnością i ciaglę o nim myślę:). Przepisem na pewno się podzielę, ale to bliżej moich urodzin:)

Pozdrawiam Was ciepło ila:)

wtorek, 7 lutego 2012

KILKA KUCHENNYCH NOWOŚCI...

Od razu dziękuję Wam za wszystkie przepisy i rady odnośnie chleba żytniego. Wydaje mi się, że już wiem jakie popełniałam błędy, i mam nadzieję, że kolejny chlebuś mi się uda:). W tej chwili robię zakwas ale jeśli jakimś cudem mi nie wyjdzie, to z chęcią zgłoszę się po niego do Was:). I najwazniejsze! Już mogę bez problemów czytać Wasze komentarze:). Bardzo mnie to cieszy, bo lubię wiedzieć co sądzicie o tym, co robię:). Wasze zdanie i rady są dla mnie bardzo cenne. Dziękuję, że komentujecie. I nie przestawajcie!:)
Troszkę podziękwań się dziś zebrało, bo chciałam jeszcze podziekować Petrze bluszcz, że zechciała skopiować dla mnie Wasze komentarze, abym mogła sobie przeczytać co ciekawego piszecie, gdy mój bloger szwankował. To było bardzo miłe:). I Llooko, dziękuję również Tobie, że tak intensywnie poszukiwałaś dla mnie szczoteczki do naczyń:). Na szczęście udało mi się dostać taką na allegro za
grosze, i choć to zwykła drewniana szczoteczka to straszliwie się cieszę , że ją mam:)

Miniony  tydzień był dla mnie bardzo intensywny, musiałam pilnie pojechać na śląsk... Nie będę o tym pisać bo to prywatna sfera mojego życia, a troszkę prywatności muszę zachować dla siebie:). Z wyjazdu oczywiście nie wróciłam z pustymi rękoma...

 Podstawek pod łyżki i dzban na wodę, to moje nowe śląskie nabytki. Drewniany wieszak też do nich się zalicza. Chwilowo jest jeszcze w surowym stanie ale planuję go pomalować, może na czerwono lub kobalt?

 Kawiarkę zakupiłam jeszcze przed wyjazdem. Znowu kawa zaczęła mi smakować:)

Pozdrowionka zostawiam:) ila

sobota, 28 stycznia 2012

O CHLEBIE SŁÓW KILKA...

W mojej domowej piekarni powstają kolejne chrupiące bochenki, ale są też rozczarowania-ogromne! Chleb żytni, jeszcze nigdy mi się nie udał:(. Zmieniam proporcje, zakupiłam dwa rodzaje mąk żytnich i nic, klapa, zakalec:(. Dziś weekend, więc postanowiłam upiec chlebuś żytni. Znalazłam przepis prosty, zastosowałam się na 100%. Po wystudzeniu przekrajam bochen, zaglądam a tam pusto, na samym dnie tylko centymetrowa warstwa zakalca. Myślałam, że padnę, płakać mi się zachciało, ale zaczęłam się śmiać, tak histerycznie, że Filip aż zapytał" Mamuś, coś się stało?". Chlebek powędrował dla kaczek, nie zrobiłam nawet zdjęcia- nie pomyślałam, a mogłam. Pewnie też byście nie uwierzyły:). Znalazłam na blogu Pracownia wypieków, zakwas na chleb żytni, planuję zrobić ale aż się boję. A jakie Wy macie doświadczenia w pieczeniu chleba żytniego? Czy tylko mi tak nie wychodzi?
 Tu pięknie wyrośnięty chlebek z mąki pszennej, z ulubionym słonecznikiem, sezamem i płatkami owsianymi. Mam nadzieję, że to nie będzie jedyny, jaki przyjdzie mi piec, bo zrezygnować nie zamierzam!


Pozdrawiam Was ciepło, mam nadzieję, że tym razem  będzie mi dane czytanie Waszych komentarzy. Miłej niedzieli Wam życzę ila:)

środa, 25 stycznia 2012

SZYJĘ...

Od kilku dni chodziła za mną poduszka, nic skomplikowanego, zwykła prosta poducha z falbankami.  Jakiś czas temu uszyłam całkiem podobne dwie lniane, ta jest dodatkiem. Potrzebuję zmian kolorystycznych w pokoju ale nie mam kompletnie pojęcia jaki kolor dodać, w ogóle tak jakoś kolorów mi się zachciało, może to przez  pogodę? Bóg raczy wiedzieć...
Piszę o kolorach a poducha w beżu:), tak jakoś wyszło, ten kolor jest dla mnie najbezpieczniejszy.
Mam w planie jeszcze okrąglaczka marszczonego z szydełkowoą wstawką. Zobaczymy.


 Królika do sesji Filip dołączył bo stwierdził, że będzie pusto a królik kolor ma podobny i ładnie będzie wyglądać:). Tak więc jest i królik:)
 A goły dlatego, że królisia bedzie chłopcem:). Filip chce mieć chłopca, stwierdził, że chłopaki bawią się męskimi zabwakami:)
 A tu królisie, które powstały przed Świętami, nie pokazywałam ich wtedy bo mają reczej wiosenne ubrakna. Mam nadzieję, że do właścicielki dotarły bezpiecznie:)
Moje drogie, wiedzę, że komentarze piszecie za co z całego serducha Wam dziękuję jednak nadal nie moge ich czytać. Próbowałam już wszytskiego i nadal nic:( . Może samo się poukłada, czekam na to z niecierpliwością, bo bardzo ciekawa jestem co piszecie.
Pozdrawiam Was cieplo i zasyłam promyczki Łagowskiego słoneczka ila