Dziś obudziło mnie cudownie świecące słoneczko... Dzień zaczął się wspaniale!
W ogródku pojawiły się pierwsze przebiśniegi, to znak, że wiosna już blisko. Dziś też wypiliśmy z Pawłem pierwszą wiosenną niespieszną kawę w ogrodzie. W domu zaścieliłam kwiatowy obrus, czegoż chcieć więcej. Jest pięknie!:)))
Żonkile zrobiły mi niespodziankę i kwitną drugi raz...
I jeszcze chciałam Wam pokazać ściereczki, które dostałam od Llooki:)
Pozdrawiam Was słonecznie ila:)
sobota, 3 marca 2012
piątek, 2 marca 2012
MAŁE PRZYJEMNOŚCI...
Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam małe przyjemności... Dla mnie właśnie taką przyjemnością jest upolowany stary ręczny mikser z drewnianą korbką, pordzewiałe krawieckie nożyce i inne rzeczy, które niegdyś doskonale spełniały swoje role a dziś pełnią funkcję ozdoby. Po prostu je uwielbiam!
W domu mam mnóstwo takich rzeczy, Patrząc na nie zastanawiam się komu kiedyś służyły i jak wyglądał dom, w którym przyszło im mieszkać?
Przy okazji chciałam Wam też pokazać worek na mąkę żytnią, który całkiem niedawno uszyłam...Jest całe mnóstwo,worków i woreczków z anglojęzycznymi, francuskimi, lub norweskimi nazwami ale nie widziałam jeszcze w naszym ojczystym języku... więc zrobiłam sobie:). I zupełnie tego nie rozumiem, przecież mieszkamy w Polsce i powinniśmy nie zapominać o tym, nawet o takich błahych rzeczach, jak napis na worku. Niech będzie MĄKA a nie flour. Na pewno nie będzie on ostatnim workiem jaki uszyłam, kolejne czekają już w kolejce.
I jeszcze chciałam polecić Wam pewien internetowy sklep, który w swojej bogatej ofercie ma wiele niesamowitych rzeczy... Wspaniałe wianki i gustowne dodatki do każdego wnętrza... ZAPRASZAM! TU
Ciepłego i spokojnego weekendu Wam życzę ila:)
W domu mam mnóstwo takich rzeczy, Patrząc na nie zastanawiam się komu kiedyś służyły i jak wyglądał dom, w którym przyszło im mieszkać?
Przy okazji chciałam Wam też pokazać worek na mąkę żytnią, który całkiem niedawno uszyłam...Jest całe mnóstwo,worków i woreczków z anglojęzycznymi, francuskimi, lub norweskimi nazwami ale nie widziałam jeszcze w naszym ojczystym języku... więc zrobiłam sobie:). I zupełnie tego nie rozumiem, przecież mieszkamy w Polsce i powinniśmy nie zapominać o tym, nawet o takich błahych rzeczach, jak napis na worku. Niech będzie MĄKA a nie flour. Na pewno nie będzie on ostatnim workiem jaki uszyłam, kolejne czekają już w kolejce.
I jeszcze chciałam polecić Wam pewien internetowy sklep, który w swojej bogatej ofercie ma wiele niesamowitych rzeczy... Wspaniałe wianki i gustowne dodatki do każdego wnętrza... ZAPRASZAM! TU
Ciepłego i spokojnego weekendu Wam życzę ila:)
Etykiety:
kuchnia,
wyszukane,
zabawa w szycie
czwartek, 1 marca 2012
WIELKANOCNE OZDOBY...
Dziś u mnie ozdoby wielkanocne- bardzo kolorowe! Musiałam się naładować energetycznymi kolorami po burej zimie i padło na masę solną:)
Do Świąt jeszcze troszkę czasu zostało, z czego się cieszę bardzo, bo głowa od pomysłów w szwach pęka. Powinnam się wyrobić:). Jeśli macie ochotę to jaja i zajączki będą dostępne ZA ZIELONYMI DRZWIAMI...
Zapraszam!
Miłego i twórczego dnia Wam życzę, uciekam dalej w KOLOROWY ŚWIAT!
Pozdrawiam ila
Do Świąt jeszcze troszkę czasu zostało, z czego się cieszę bardzo, bo głowa od pomysłów w szwach pęka. Powinnam się wyrobić:). Jeśli macie ochotę to jaja i zajączki będą dostępne ZA ZIELONYMI DRZWIAMI...
Zapraszam!
Miłego i twórczego dnia Wam życzę, uciekam dalej w KOLOROWY ŚWIAT!
Pozdrawiam ila
wtorek, 28 lutego 2012
ZAKLINAM WIOSNĘ...
Akcent wiosenny w postaci żonkili zawitał dziś do mojej kuchni. Na przekór temu co za oknem. Wczoraj czuło się wiosnę w powietrzu dziś znów zimowo. Przedwiośnie wyjątkowo kapryśne jest w tym roku. Jednak pocieszam się faktem, że już niedługo wiosna.... W dzbanie na oknie gałązki jabłonki wstawiłam... W tym roku mają być jabłka, może zrobi mi niespodziankę i w domu zakwitnie?:)
Zdjęcia jakieś takie ciemne... kiepskie ulokowanie kuchni mam, i niestety nic nie mogę na to poradzić. O tej porze roku zawsze u mnie ponuro:(
W tym miesiącu dużo postów się nazbierało:) Wytrwałym, którym chce się to wszystko czytać serdecznie dziękuję i cieplutko pozdrawiam:)
ila!
Zdjęcia jakieś takie ciemne... kiepskie ulokowanie kuchni mam, i niestety nic nie mogę na to poradzić. O tej porze roku zawsze u mnie ponuro:(
W tym miesiącu dużo postów się nazbierało:) Wytrwałym, którym chce się to wszystko czytać serdecznie dziękuję i cieplutko pozdrawiam:)
ila!
poniedziałek, 27 lutego 2012
W ŚWIECIE PREHISTORII...
Wczoraj z okazji zakończenia ferii przeniosłam się z Filipem do świata prehistorii... Zabawa była przednia. Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia jak wyglądał świat 60 mln. lat temu, ale serce i fantazja podyktowały mi własnie taki świat:). Filip zachwycony, a ja zadowolona, że mu się podoba:).
Oczywiście gdy maluch mój wyciągał z pudła dinozaury, to w rękę wpadła mu krowa..."Mamuś a jeszcze ferma by się dla zwierząt przydała, nie mają gdzie mieszkać"...
"Mamo a góry z wodospadem musimy umieścić koło wulkanu, żeby dinozaury znów nie wyginęły"...
Dziś już pozdrawiam Was z XXI wieku:)
Udanego tygodnia moje drogie! ila
Oczywiście gdy maluch mój wyciągał z pudła dinozaury, to w rękę wpadła mu krowa..."Mamuś a jeszcze ferma by się dla zwierząt przydała, nie mają gdzie mieszkać"...
"Mamo a góry z wodospadem musimy umieścić koło wulkanu, żeby dinozaury znów nie wyginęły"...
Dziś już pozdrawiam Was z XXI wieku:)
Udanego tygodnia moje drogie! ila
niedziela, 26 lutego 2012
DOPIĘŁAM SWEGO!
Po wielu nieudanych próbach pieczenia chleba żytniego, w końcu się udał. Jestem szczęśliwa! Mało tego, dodatkowo upiekłam żytnie bułeczki na zakwasie z otrębami:). Były pyszne, bo już znaku po nich nie ma. Paweł stwierdził, że to najlepszy chleb jaki do tej pory upiekłam. A upiekłam ich już całkiem sporo. Bardzo mnie to podbudowało, bo średnio co trzy dni piekę chleb, a teraz jeszcze bardziej zmotywowana jestem do działania.
Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się cudowny jabłkowy zapach zakwasu...
Gdy postanowiłam wyprodukować swój zakwas, nie do końca jeszcze wiedziałam jak ten cały mechanizm pieczenia działa. Do teraz nie wiem , ale się uczę... Ciągle szukam nowych przepisów na chleb i zapisuję w kajeciku, i wydaje mi się, że już niedługo ONE wszystkie powstaną:) Wszak do zdeterminowanych świat należy!:)
Dziś nie podam przepisu na bułeczki ani na chleb, spróbuję jeszcze raz upiec i wtedy gdy będę miała już 100% pewność, że się udaje właśnie taki, to Wam go przedstawię:).
A tu On w pełnej krasie... piękne dziury i wilgotny miąższ:)
Dziękuję Wam bardzo za komentarze pod poprzednim postem, i miłego twórczego tygodnia Wam życzę
ila
Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się cudowny jabłkowy zapach zakwasu...
Gdy postanowiłam wyprodukować swój zakwas, nie do końca jeszcze wiedziałam jak ten cały mechanizm pieczenia działa. Do teraz nie wiem , ale się uczę... Ciągle szukam nowych przepisów na chleb i zapisuję w kajeciku, i wydaje mi się, że już niedługo ONE wszystkie powstaną:) Wszak do zdeterminowanych świat należy!:)
Dziś nie podam przepisu na bułeczki ani na chleb, spróbuję jeszcze raz upiec i wtedy gdy będę miała już 100% pewność, że się udaje właśnie taki, to Wam go przedstawię:).
A tu On w pełnej krasie... piękne dziury i wilgotny miąższ:)
Dziękuję Wam bardzo za komentarze pod poprzednim postem, i miłego twórczego tygodnia Wam życzę
ila
piątek, 24 lutego 2012
OD INSPIRACJI DO DEKORACJI...
Jakiś czas temu na jednym z blogów widziałam piękne kuchenne deski w roli dekoracji, Później na chwile o nich zapomniałam aż do momentu, kiedy w ostatnim numerze Werandy Country ukazał się artykuł o naszej Joli z Jolinkowa:). Jola w swojej pięknej kuchni ma deseczkę, o jakiej marzyłam...
Myślałam o niej długo, pokazałam Pawłowi, że też bym chciała ale z Jego obietnic niestety nic nie wyszło :(.
Wzięłam się zatem sama do pracy i zrobiłam, nie było to przyjemne, palce poharatane piłą (brak odpowiednich narzędzi, że nie wspomnę o umiejętnościach:)). Ale mam deseczkę!
Zrobiłam sama! Mogłam poprosić naszą blogową czarodziejkę Al, ale chciałam spróbować, czy dam sama radę zrobić i dałam. Jednak obkupione było to bólem i złością więc będzie to za pewne jeden, jedyny egzemplarz.
Zanim zawisła w docelowym miejscu posłużyła jako tło do dekoracji pięknej litery właśnie od Al...Nie szlifowałam jej bo i nie miałam czym, przetarłam tylko papierem ściernym, aby drzazgi nie wchodziły w dłonie
Wśród kuchennych drobiazgów też jej dobrze...
A tu już na swoim miejscu:)
Udało mi się zdobyć nawet zardzewiały gwóźdź:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










































