wtorek, 4 października 2011

MOJE KLIMATY...

Opanowałam do perfekcji kupowanie zbędnych rzeczy do domu. J chyba nawet stałam się w tym mistrzynią:) Oto kolejna rzecz, zbędna i niezbędna- młynek do orzechów oczywiście w czerwonym kolorze:). Jest dosyć sporych rozmiarów i niestety nie działa już zbyt płynnie ale to chyba z racji wieku. Jednak warto się troszkę pomęczyć, aby mieć orzeszki zmielone. Jest tylko jeden warunek działania tego urządzenia orzechy muszą być bardzo suche... Paweł jak tak patrzy na moje kolejne przestawiania i przemeblowania to burczy pod nosem, że już niedługo dom zamieni się w skansen. Szczerze mówiąc, to sama się tego obawiam ale na razie jeszcze nie jest tak źle jak się wydaje:)






Pozdrawiam Was słonecznie w te jesienne ciepłe popołudnia ila:)

poniedziałek, 3 października 2011

WEEKEND...

Minął kolejny weekend pod znakiem wycieczek, które razem z Pawłem uwielbiamy i na które nie trzeba nas długo namawiać. Od miesiąca mamy możliwość podróżowania własnym samochodem, wiec każdy wyjazd jest po stokroć przyjemniejszy:). Zwiedzamy, jeździmy, chodzimy i napawamy się wspaniałymi widokami, które nas otaczają.
Z przydrożnego rowu wytargałam kilka kwitnących kwiatów wrotyczu. Dziw bierze, że o tej porze roku jeszcze kwitną:). Od pewnej Pani dostałam też ozdobne dynie i powstała mała kompozycja:)







Jeździliśmy tak do zachodu słońca... tu moi chłopcy na bunkrze z II wojny światowej, który znajduje się w miejscowości Pniewo.
I już po zachodzie słońca nad pięknym Jeziorem Niesłysz w Niesulicach...



W przyszły weekend czeka nas kolejny wyjazd. Tym razem w okolice Wrocławia, do pewnych wspaniałych ludków, których mieliśmy już okazję gościć w naszych skromnych progach:). I o których zapewne napiszę z wielką przyjemnością:).


Pozdrawiam Was słonecznie w te ciepłe jesienne dni i życzę udanego tygodnia:) ila

czwartek, 29 września 2011

BYŁ JUŻ MECH, JARZĘBINA I DZIKA RÓŻA, TERAZ CZAS NA ŻOŁĘDZIE:)

Wiem, ostatnio monotematyczna się zrobiłam, ciągle tylko wianki i wianki, no ale ten to bardzo chciałam Wam pokazać bo wg. mnie to najładniejszy wianek jaki do tej pory zrobiłam:). Widziałam całkiem podobny niedawno na czeskim blogu, ale tamten był bardziej symetryczny. Mój jest rozczapirzony i przez to bardzo mi się podoba:). Spędziłam na jego zrobieniu dwa wieczory ale było warto.
Za żołędziami nie przepadam aż tak, jak za kasztanami, bo wydalało mi się, że nie da się z nich zrobić zbyt dużo rzeczy. Jednak teraz wiem, że był to błąd i naprawiam to w tym roku:).
Koniecznie zajrzyjcie też, kto jeszcze nie był na bloga Anne (Home Sweet Home). Ona to dopiero cuda z żołędzi wyczarowała:)




Wianuszek pełni funkcję dekoracji pod świecę...




Dziękuję Wam bardzo za odwiedziny i miłe słowa u mnie pozostawione. Miłego wieczorku Wam życzę ila!

wtorek, 27 września 2011

WRZOSOWE INSPIRACJE...

Dziś zrobiłam sobie przerwę od szycia, bo ta czynność powoli wychodzi mi bokiem. Z weekendowego wypadu przywiozłam wrzos, próbowałam, zrobić z niego wianki ale był troszkę podwiędnięty więc przeznaczyłam go na co innego. Jednak wianki i tak zrobiłam, z troszkę innej jego odmiany:).

Oto one, są dwa, po jednym na każde okno. Wrzos z kwiatem hortensji.

W zeszłym roku robiłam z leśnego wrzosu i się osypywały, mam nadzieję, że te jakoś przetrwają. Inspiracją do ich zrobienia była pewna gazeta, w której były podobne wianuszki i którą kiedyś prenumerowałam, a teraz ciężko w moich stronach ją dostać:(. Zawsze można było w niej znaleźć wiele porad odnośnie pielęgnacji roślin i drzewek owocowych





Na zakończenie fioletowy akcent w postaci astrów marcinków:)


Pozdrawiam Was i zasyłam promyczki jesiennego słoneczka ila:)

środa, 21 września 2011

ROZCHODNIK Z DZIKĄ RÓŻĄ

Już za dwa dni zaczyna się jesień, ale ja zaprosiłam ją do siebie zdecydowanie szybciej. Dziś wczesnym rankiem wybrałam się po owoce dzikiej róży, wczoraj zdobyłam czerwony rozchodnik i powstały delikatne jesienne dekoracje. Tym razem przyozdobiłam żyrandol, kilka bukiecików z róży zawisło na belce i przed domem. Rozchodnik panoszy się na stole. Bukiet okazał się tak duży, że musiałam zrobić małe przemeblowanie wśród kuchennych przydasi i kwiaty zajęły miejsce w glinianym dzbanie ze sklepu "i love nature". Bardzo mi się podoba ta kompozycja, jest taka swojska:) tu kilka gałązek róży, to na pewno nie ostatnie dekoracje z tej roślinki. Planuję jeszcze kompozycję na stół:)



Rozchodnik przed domem

Znalazły się też chryzantemy...

Poszalałam troszkę i zrobiłam kompozycję na starym krześle, które przytargałam z szopy. Znając siebie to pewnie jeszcze ją zmienię, przecierz wrzosy muszę przywitać:)




Dziękuje Wam bardzo za odwiedziny i komantarze:). Pozdrawiam Was ciepło ila:)

wtorek, 20 września 2011

DZIŚ INSTRUKCJA WYKONANIA WIANKA:)

Witajcie, tak jak obiecałam dziś przedstawię Wam instrukcje wykonania wianka. Ja każdy wianek, robię właśnie w ten sposób, a czasem jeśli mam podkład z brzozowych witek to nie używam gazety tylko sam drut florystyczny.
Mam nadzieję, że instrukcja jest czytelna:).
Najpierw robię druciane koło, najlepiej wziąć kilka drucików i złączyć razem, wtedy wianek jest stabilniejszy...
Do uformowanego koła dokładam gazety, jedna za drugą i mocno ściskam...

Tak wygląda uformowany podkład z gazety, ciasno obwiązujemy go drutem lub sznurkiem, ja użyłam w tym wypadku sznurka bo drutu miałam końcówkę...


formujemy ostateczny kształt, na który będziemy "kłaść" mech...

Jednak zanim przystąpimy do układania mchu wiążemy w supełek drut, którym mech będziemy mocować...

dodajemy kawałki mchu i obwiązujemy, czynność powtarzamy do samego końca...



tak powinno to wyglądać:)...

i teraz przystępujemy do najprzyjemniejszej części- ozdabiania. To zależy od Was co zechcecie na wianku umieścić. Dokładamy jarzębinę, łodygi chowamy pod kawałkiem mchu i obwiązujemy ciasno drutem...

i tak do samego końca...

A to mój wianek, już skończony:)

Mam nadzieję, że odnalazłyście się w tym:)

A tego motylka dziś "upolowałam" jak wygrzewał się na słoneczku:)


Pozdrawiam Was cieplutko ila:)

piątek, 16 września 2011

JESIENNIE W KUCHNI I ...:)



Witajcie:)!


Od razu chcę Wam bardzo podziękować za komentarze z poprzedniego posta. Nie spodziewałam się, że wianki zrobią taką furorę:). Dostałam dużo maili w sprawie podkładu do wianka, wiec szybciutko odpowiem, że robię podkład z gazety lub brzozowych witek. W następnym poście postaram się pokazać Wam krok po kroku jak zrobić wianek jarzębinowy:)
Co do rozchodnika to pięknie się zasusza i nie traci koloru.


Dziś zaprosiłam jesień w moje skromne progi. Na razie tylko kilka małych akcentów w postaci papryczek i kukurydzy z pobliskich pól i wianek jarzębinowy panoszy się na drzwiach:)

Kilka dni temu znalazłam starą szufladkę, była pomalowana farbą na wysoki połysk, oczywiście już spękaną i nie miała gałki, ale i tak ją wzięłam. Na początku miała być tacą (kolejną do kolekcji) ale znalazłam uchwyt i zdarłam farbę, pozostawiając surowe drewno. Na razie nie będę jej malować bo podoba mi się taka przybrudzona. Pierwotnie miała stać na lodówce i służyć jako przybornik na kuchenne drobiazgi ale okazała się zbyt duża i dostała miejsce na "kredensie":).



Co rusz zmieniam w niej aranżacje, a jutro wybieram się do Boczowa, wiec pewnie znowu kolejny drobiazg dojdzie mi do kolekcji zbędnych rzeczy i znajdzie miejsce w szufladce:)





Jakiś czas temu kupiłam za grosze dwa świeczniki metalowe, bardzo mi się podobają i jak się uda to zacznę podobne zbierać



Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuje za każde słowo tu pozostawione:)

ila:)