piątek, 21 października 2011

MROŹNY PORANEK I OSTATNIE KURKI W TYM ROKU

Dziś przywitał nas mroźny poranek, który przypomina o nieuchronnie zbliżającej się zimie. Nie obyło się też bez odszraniania samochodu. Jak tylko chłopcy moi wybyli z domu, rozpaliłam ogień w kominku i grzałam się w jego cieple. Na takie mroźne poranki nie ma nic lepszego:).Aromatyczne kurki przyniesione z lasu posłużyły za bazę wspaniałego rozgrzewającego sosu...


to już chyba ostatnie kureczki w tym roku. A szkoda!




Chciałam Wam bardzo podziękować za zainteresowanie moim drugim blogiem. Jest mi bardzo miło, że dopingujecie mnie w tym co robię. Dziękuje bardzo:)!


Pozdrawiam Was cieplutko życząc ciepłego i słonecznego weekendu:)

środa, 19 października 2011

POSTANOWIŁAM!

Witajcie!
Dziś taki nietypowy post, gdyż chciałam Was zaprosić na mojego drugiego bloga, już kilka miesięcy temu miałam w planach go założyć ale ciągle coś stawało mi na drodze. No ale wczoraj udało się i serdecznie Was zapraszam http://wmalymdomku-ila.blogspot.com/. To blog o moim rękodziele:)
Szaraczka i wszystkie rzeczy z dzisiejszego posta już jakiś czas temu wysłałam do Szczecina.
Niedługo kolejny szaraczek będzie dostępny...za zielonymi drzwiami...:)



saszetki i serduszka z lawendą...





ocieplacz na dzbanek


Pozdrawiam Was jesiennie i dziękuję bardzo za komentarze z poprzedniego posta! ila:)

środa, 12 października 2011

WIELKIE SZYCHY...

Jak nie na dworze, to w domu zmieniam dekoracje jesienne, co chwilę coś dokładam, przestawiam:) . W zeszłym roku już po sezonie udało mi się kupić przecenione gigantyczne szyszki. Jedna waży tyle co 20 małych:). Są obłędne! Dla zwieńczenia efektu dodałam "poduszkę"mchu, którą podarował mi Filip przy okazji ostatniego grzybobrania.






Orzeszki laskowe włożyłam do szklanki po musztardzie i dodałam świeczkę:)



Na zewnątrz nowa kompozycja chryzantemowo-bluszczowa. Nigdy za takim łączeniem kwiatów nie przepadałam. Zawsze wolałam jak kwiaty stały osobno, jednak do tej się przekonałam:)
Wrzos z bluszczem w donicy na oknie kuchennym...

i chciałam Was spytać, czy bluszcz może stać na mrozie. Wiem, że wrzosy są odporne na niskie temperatury jednak co do bluszczu nie mam takiej pewności. Jak się u Was miewają takie bluszczyki??




Dziękuję Wam za odwiedziny i witam serdecznie nowych podczytywaczy:). Pozdrawiam cieplutko ila

wtorek, 11 października 2011

CUDOWNE SWOJSKIE KLIMATY I SKALNE MIASTO:)

Miniony weekend upłynął nam pod znakiem samych przyjemności. Wszystko to za sprawą pewnych wspaniałych ludków, o których dziś chciałam Wam napisać i pokazać kilka zdjęć ich cudnego gniazdka:). Kasia (made in kasia) i Jej małżonek Piotr zaprosili nas w swoje progi. Są to ludzie o ogromnym serduchu. Zadbali o to abyśmy czuli się jak u siebie i też tak czuliśmy się:). Zabrali nas w pewne przepiękne miejsce, z którego zdjecia dziś chciałam Wam pokazać:)
Te osoby które znają bloga Kasi, wiedzą jakie niesamowite wyczucie smaku ma ta dziewczyna, tu kawałek tarasu w jesiennej szacie... Identyczną skrzyneczkę Kasia podarowała mi na naszym pierwszym spotkaniu:)






W domku cudne dekoracje i drobiazgi...


Piotr zabrał nas na wycieczkę do Skalnego miasta w Czechach...

pamiątkowe zdjęcia....

Mój małżonek nie byłby sobą gdyby się nie wykapał w jeziorku. Niestraszny był mu zakaz kapieli:). Na szczęscie obyło się bez (blok na pokutu) czyli mandatu:)

malownicze zakątki...



chłopcy mali...

i duzi, bardzo przypadli sobie do gustu:)

Mateuszek znalazł ślicznego muchomorka:)



Całe Skalne miasto usłane było potoczkami i malowniczymi strumyczkami



To były bardzo intensywne i cudowne dwa dni. Po powrocie długo jeszcze dochodziłam do siebie, jednak ulubiona kawka z cynamonem i nową lekturą, szybko postawiły mnie na nogi.





Tak więc do nastepnego!:)

wtorek, 4 października 2011

MOJE KLIMATY...

Opanowałam do perfekcji kupowanie zbędnych rzeczy do domu. J chyba nawet stałam się w tym mistrzynią:) Oto kolejna rzecz, zbędna i niezbędna- młynek do orzechów oczywiście w czerwonym kolorze:). Jest dosyć sporych rozmiarów i niestety nie działa już zbyt płynnie ale to chyba z racji wieku. Jednak warto się troszkę pomęczyć, aby mieć orzeszki zmielone. Jest tylko jeden warunek działania tego urządzenia orzechy muszą być bardzo suche... Paweł jak tak patrzy na moje kolejne przestawiania i przemeblowania to burczy pod nosem, że już niedługo dom zamieni się w skansen. Szczerze mówiąc, to sama się tego obawiam ale na razie jeszcze nie jest tak źle jak się wydaje:)






Pozdrawiam Was słonecznie w te jesienne ciepłe popołudnia ila:)

poniedziałek, 3 października 2011

WEEKEND...

Minął kolejny weekend pod znakiem wycieczek, które razem z Pawłem uwielbiamy i na które nie trzeba nas długo namawiać. Od miesiąca mamy możliwość podróżowania własnym samochodem, wiec każdy wyjazd jest po stokroć przyjemniejszy:). Zwiedzamy, jeździmy, chodzimy i napawamy się wspaniałymi widokami, które nas otaczają.
Z przydrożnego rowu wytargałam kilka kwitnących kwiatów wrotyczu. Dziw bierze, że o tej porze roku jeszcze kwitną:). Od pewnej Pani dostałam też ozdobne dynie i powstała mała kompozycja:)







Jeździliśmy tak do zachodu słońca... tu moi chłopcy na bunkrze z II wojny światowej, który znajduje się w miejscowości Pniewo.
I już po zachodzie słońca nad pięknym Jeziorem Niesłysz w Niesulicach...



W przyszły weekend czeka nas kolejny wyjazd. Tym razem w okolice Wrocławia, do pewnych wspaniałych ludków, których mieliśmy już okazję gościć w naszych skromnych progach:). I o których zapewne napiszę z wielką przyjemnością:).


Pozdrawiam Was słonecznie w te ciepłe jesienne dni i życzę udanego tygodnia:) ila