poniedziałek, 21 września 2015

JESIENNE WIEŃCE


Uwielbiam robić wianki!...  te powstały specjalnie na jarmark, na który zostałam zaproszona kilka miesięcy temu. Wczoraj jarmark się dobył i było na prawdę wspaniale o samym jarmarku napiszę w następnym poście...
Wianki mają cudowne ciepłe jesienne barwy, są zrobione w 100% z żywych darów jesieni.
Bardzo trudno było mi się z nimi rozstać, niestety taka praca
Pierwszy raz użyłam do kompozycji owoców jeżyny, i cały efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, ten najbardziej mi się spodobał. Wianek "jeżynowy" zdecydowanie ma moje kolory !
Zatem przedstawiam Wam moje trzy wianki, tylko trzy bo na tyle starczyło mi materiałów, ale jesień dopiero przed nami więc na pewno coś jeszcze wymodzę:)

WIANEK RÓŻANO-JARZĘBINOWY




mój ulubiony WIANEK JEŻYNOWY






WIANEK Z OWOCAMI WINOBLUSZCZU





Fajnie wyglądają powieszone na drzwiach ale też pięknie prezentują się na stole z lampionem szklanym we wnętrzu.
A Wy jak tam ubieracie już domek w barwy jesieni czy jeszcze czekacie chwileczkę:)??
Miłego poniedziałku Wam życzę
ila:)

niedziela, 13 września 2015

"BRAK MIEJSCA"

Witam Was niedzielnie:)
Nadrabiam blogowe zaległości i już niedługo będziecie mnie miały dosyć:))))))

Dzisiejszy tytuł mówi wszystko, wyczerpałam miejsce na ścianie w kuchni, już niczego nie wcisnę ani nie zawieszę, ale tą półeczkę jak tylko zobaczyłam musiałam kupić. No, oczywiście przyniosłam ją do domu, robię przymiarkę a tu miejsca na styk. Zaraz w głowie zapaliła mi się zielona lampka...że to przestawię i tamto zdejmę, poprzewieszam coś i upchnę półkę jakoś:))
Udało się ale musiałam zdemontować zielnikowy wieszak w przedpokoju.

Półka została przemalowana, wcześniej pokryta była grubą warstwą błyszczącego lakieru, który sumiennie oczyściłam. O kupnie jej zadecydowały haczyki i deseczka nad nimi, która jest ruchoma i można na niej wieszać ściereczki. Planuję wyszyć sobie makatkę, i zawiesić ją właśnie na tej deseczce.

Na półeczce postawiłam moje najulubieńsze dzbanki i kolekcję zielnikowych kubeczków, które kupiłam na Kaszubach, w zakładzie ceramiki Lubiana. 
Zawsze marzyłam o kubkach z motywem ziół ale ceny dostępnych skorup w internecie niestety nie są dla mnie.  
W kolekcji Lubiany są jeszcze przepiękne talerze obiadowe i deserowe, które też na pewno niedługo będą moje:).

Motyw ziół na porcelanie jest od zawsze bardzo modny, niestety zagraniczni producenci porcelany o tym wiedzą i ceny tychże skorup są bardzo wysokie. A tu nagle nasza Polska Lubiana taki towar wypuściła na rynek i to w bardzo konkurencyjnych cenach...
Kubeczki u samego producenta kosztują 6 zł. sztuka, a komplet 18-to częściowy talerzy kosztuje 140 zł. A w tym wszystkim najfajniejsze jest to, że nazwy ziół napisane są w języku polskim:)

Dziś bardzo dużo zdjęć, bo nie mogłam się zdecydować, które zamieścić i zamieściłam wszystkie:))














Tu na zdjęciu widać jak niestety mało mam miejsca:(




Uwielbiam te kubeczki, mają wygodne szerokie ucho no i ten motyw...




W miejscu poprzedniego wieszaka powiesiłam ryciny z kwiatami, a wieszaczki na kurtki przewiesiłam niżej, jeszcze tylko lustro i koniec z meblowaniem.




Pozdrawiam Was cieplutko
ila:)

piątek, 11 września 2015

WRZOSOWA POLANA

Jak co roku tak i w tym roku byliśmy na Kaszubach w sierpniu. Nie bez powodu wybieram zawsze sierpień - to pora kwitnienia wrzosów. Cudowne kolorowe połacie wrzosów ścielą się w lasach i przy polnych dróżkach. UWIELBIAM! 
Dziś mam tylko dla Was zdjęcia wrzosów:)
Zatem miłego oglądania:)





















Pozdrawiam Was cieplutko,do następnego:))
ila:)

wtorek, 8 września 2015

POKÓJ CZWARTOKLASISTY


Witajcie!!!!!:)

Piszę dzisiejszego posta z pewną nieśmiałością, miałam częściej z Wami bywać a tu taaaaka przerwa. Nawet od taty mi się dostało, kazał mi natychmiast usunąć pajęczynę, która oplotła bloga, stwierdził, że jest tak "wielka, że na pewno ptasznik się u mnie w komputerze zadomowił. Mam nadzieję, że jednak nie.
Wakacje szybko minęły, no i teraz czas wracać do obowiązków, zaczęła się szkoła a z nią zmiany w pokoju Filipa... Zmiany drobne, powiedziałabym nawet, że kosmetyczne ale jednak zauważalne.
Zamieniłam poprzedni stół z koziołkami, na bardziej praktyczny, teraz mogę bez problemu dostawić drugie krzesło, pomocne przy odrabianiu lekcji.
Komody zamieniły się miejscami, a także przybyły dyplomy i nowe medale zdobyte podczas wakacyjnych sportowych zmagań.




Komoda mieści najpotrzebniejsze przybory szkolne, schowane w pojemniku czekają na swój czas...








Fajnie tak razem siedzieć przy biurku:))))
Ps. Teraźniejsze biurko to mój poprzedni stół kuchenny, nie lubię pozbywać się rzeczy.




Od jutro zamierzam wrócić do blogowego świata na dobre:))))
Pozdrawiam życząc Wam dobrej nocy!
ila

sobota, 25 lipca 2015

PASTELOWA PRACOWNIA:)

 Nareszcie uporałam się z bałaganem po Galerii na tyle, że mogę pokazać Wam moją nową pracownię.
Jeszcze ciepła:)!
Udało mi się wygospodarować miejsce na maleńką pracownię w pokoju Filipa, mieszkaniec pokoju nie miał nic przeciwko i stwierdził, że śmiało mogę sobie tu działać:))
Szafa z Zapachu Rumianku przywędrowała na poddasze, niestety musiałam pozbyć się metalowego szaraka:(. Bardzo doskwiera mi brak miejsca w moim domku...no ale do tworzenia  rękodzieła udało mi się wszystko pomieścić w jednym miejscu i mam wszystko pod ręką, jeszcze tylko maszyna czeka na przedłużacz i mogę działać z pełną mocą. W tej chwili dużo wyszywam bo mogę  to robić wszędzie i bez maszyny, także całymi dniami haftuję sobie w ogrodzie i słucham śpiewu ptaszków, mam spokojną głowę i mogę poświęcić się temu co kocham najbardziej. I co z tego, że w domu nie zawsze mam porządek, zawsze przecież w ramach gimnastyki dłoni mogę pościerać kurz:)))

Najpotrzebniejsze rzeczy trzymam pod ręką czyli muliny, wełnę do filcowania i tasiemki, reszta mieści się w niebieskiej szafie, materiałów ciągle mi przybywa, więc jest w sam raz aby pomieścić w swoim wnętrzu wszystkie te cuda.


Tablica korkowa czeka na zamówienia, które mam nadzieję niebawem realizować:)))


pod półką zainstalowałam wieszaczek na muliny, zrobiony ze starej listewki i haczyków, z czasem haki będę uzupełniać...


Haczyki zawiesiłam też po wewnętrznej stronie drzwi od szafy służą do zawieszania tasiemek,  zawsze wygodniej odciąć mi potrzebny kawałek wiszący niż odcinać z rolki


kosz wiklinowy służy mi na skrawki materiałów, aby nie walały się po podłodze, troszkę mi tych koszy zostało, więc muszę je praktycznie wykorzystać:)


Mój skarbiec:))


Czerwona tablica wskazuje kierunek ucieczki, miałam jej nie przewieszać:)))


Tak prezentuje się całość:)




Ostatnio przez upały kiepsko sypiam więc w nocy szyję albo maluję, kilka dni temu wpadły mi w ręce dawno już zakupione litery i pomalowałam je na pastelowo.
Filip stwierdził, że muszę bardzo źle sypiać skoro je tak krzywo powiesiłam:))


Mam w planie częściej u Was bywać, i postaram się to nadrobić:)
Pozdrawiam upalnie
ila:)

sobota, 11 lipca 2015

TRAFIŁA SIĘ...

Trafiła mi się piękna stara dębowa ławeczka... Cudowna taka o jakiej dawno już marzyłam, ze schowkiem i niezbyt duża, tak aby się zmieściła w moim kąciku jadalnianym. Pewnego deszczowego popołudnia stała sobie i mokła na podwórku pewnej cudownej osoby...No właśnie, świat byłby lepszy gdyby otaczało nas więcej takich ludzi jak Ona-(mama przyjaciela mojego Pawła). Kobieta z sercem na dłoni, która pod swoje skrzydła przyjmie każdego i z każdym od razu znajdzie wspólny język. Poczęstuje najlepszym rosołkiem jaki w życiu jadłam i do tego ze swojskim makaronem:))!
No ale oczywiście nie było tak całkiem kolorowo,bo Paweł nazwał mnie ŻULEM jak tylko zapytałam o ławkę, i do tego stwierdził, że wstyd ze mną gdziekolwiek jechać...ale koniec końców pojechał grzecznie po ławeczkę i mi ją przywiózł:)). Ci nasi cudowni mężczyźni,  pomarudzą ale i tak zrobią to o co ich poprosimy;)
Ławeczka przeszła mały lifting, niestety zdjęć sprzed brak, wcześniej brakowało jej siedziska, zawiozłam ją więc z moim kochanym mężusiem do stolarza. Pan stolarz siedzisko naprawił, ja przemalowałam i ławeczka znalazła się na swoim miejscu, muszę jeszcze tylko poduchę uszyć na siedzisko. Zmieniłam zupełnie układ, poprzestawiałam krzesła, zmieniłam stół i muszę się do tego na nowo przyzwyczaić.
A co Wy sądzicie, lepiej z ławeczką czy jak stały krzesła? Będę wdzięczna  za Waszą opinię:)