środa, 1 czerwca 2011

CUDOWNE ROZMNOŻENIE I KURA:)

Dom wariatów! Z jednego kociego malucha zrobiły się trzy:). Dzieciaki z radości oszalały bo teraz każdy ma "swojego" kotka. Codziennie przed przedszkolem odbywa się doglądanie i liczenie czy aby wszystkie są. Przytulaska nie sprawia żadnych problemów, a wydaje się nawet być szczęśliwa, że chwilkę może odetchnąć.

Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że będę miała na podwórku kota(y) i, że jeszcze go polubię to popukałabym się po głowie i odpowiednio mu powiedziała. Jednak kociaki tak słodkie, sama łapię się na tym, że ciągle je podglądam:) .Tego ze zdjęcia poniżej upodobał sobie Filipek, maluch ma cudny różowiutki pyszczek i jest przesłodki:).

Wczoraj wieczorkiem odwiedził nas Pawła wujek i podarował nam swojską kurę, ucieszyłam się bo pierwszy raz coś takiego dostałam:). No ale nie miałam wcześniej czasu żeby ją dokładnie zobaczyć więc włożyłam do lodówki. Po jakimś czasie otwieram lodówkę aby sprawdzić to cudo, wyciągam z reklamówki i... masakra! Jak ją zobaczyłam to pomyślałam, że padnę, była przeogromna, miała dziwną skórę i nie wiedziałam jak się za nią zabrać. Więc dawaj na talerz i do teściowej, a Ona mówi, że tak kura swojska wygląda. Matko jedyna i jeszcze w środku podroby, no koniec świata! Podrobów nie znoszę ani oglądać ani jeść. Na szczęście teściowa oprawiła mi ją, ale przez cały czas patrzyła na mnie jak na wariatkę:). Dziś kurka została upieczona i zjedzona. Zdecydowanie lepiej smakowała niż wyglądała:)

Czyż nie jest słodki:)

A tu cała gromada





Pozdrawiam Was cieplutko a Waszym dzieciaczkom życzę wszystkiego najlepszego i góry prezentów z okazji Dnia Dziecka!




ila:)

20 komentarzy:

  1. Słodka gromadka!
    Również Twoim dzieciaczkom życzę...góry prezentów z okazji Dnia Dziecka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. no wierzę że nie da się przejść koło nich obojętnie :) Słodziaki z nich straszne :)
    A kura taka najsmaczniejsza ale fakt faktem - nie wygląda za apetycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. koteczki super- wiem coś o tym bo też amm maluchy, a na dodatek mama ich gdzieś przepadła, wiec robię za kocią mamę, uważąm ,ze kazdy powinien mieć choć raz małe kotki w pobliżu- sama rozkosz!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wasza kociczka to b. dobra matka, przyprowadzila dzieci w bezpieczne miejsce ,blisko ludzi, ze stolowka. A moja ....no jak to delikatnie napisac...paskuda. dzialkowa kocica UPROWADZILA szostke maluchow gdzies w zyto, bo zaczely jesc z talezyka i najprawdopodobniej byly dla niej konkurencja????? Jade jutro ich szukac, bo nie moge tego przezyc...
    Co do wiejskiej kury, tak jestem przyzwyczajona do smaku hodowlanej ze sklepu , ze nie moge do ust wlozyc swojskiej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Kociaki przesłodkie!!!
    A ze swojskiej kury uwielbiam rosół!!!Niesamowity smak..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. mieliśmy kota i mój maż który woli psy - się do naszego przyzwyczaił tak że mógł mu siedzieć na kolanach :) słodkie te wasze kociambry
    a o kurze to sobie pomyślałam tylko się nie śmiej - że wsadziłaś żywą do lodówki hihihihihi
    kuraka to ja lubię jeść ale nic nie robić fuj
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  7. zwierzaki nie są takie straszne i zanim się obejrzysz maluchy wraz z mamą będą u Ciebie na kanapie, może w towarzystwie psa?

    OdpowiedzUsuń
  8. Kotki słodziutkie:) zostałaś teraz kocią mamą;)
    Myślałam,że kura prawdziwa ale jak doczytałam do lodówki to dopiero wpadłam na to,że "ubita".
    Ale pewnie smaczna była. U mnie kiedyś w domu te podwórkowe kury podawane były tylko od wielkiego święta.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie słodkie malutkie:))uwielbiam takie kurki:))

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. No nieżle Was podeszła Ilonko!!Cwaniara...najpierw sama obadała teren i zaprzyjazniła się z nowymi właścicielami ,a potem sukcesywnie,pomalutku,żeby nie z grubej rury:):)!...przytargała dorobek:)

    Pisałam Ci ,że to fajne,taka kocia ferajna...na pewno będą straty,ale też wieeeele radości!!

    Całuję....wszystkie Wasze dzieciaczki...i kocie i nie kocie!!

    MUA!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale slicznosci puchate,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Też bym nie wiedziała jak oprawić kurę ale swojski rosół mniam! Kocięta przesłodkie!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, aż zamarzył mi się rosołek z takiej kury(podobno najlepszy).

    Kociaki rozkoszne!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesoooo..... śliczności :)) faktycznie kociaków nie da się nie kochać. Miałam już kilka razy w życiu kocie maluchy i za każdym razem ten sam obłęd.... (trochę podobny miałam przy własnych dzieciach ;-)
    Ale z tą kurą jaja.... myślałam, że dostałaś żywą (chyba zafiksowałam się tą z sąsiedztwa) toteż jak przeczytałam, że Ty ją do lodówy.... struchlałam ;-)

    Ściskam i pomiziaj ten puszek na łebkach ode mnie...

    OdpowiedzUsuń
  15. Słodziaki-no z kotami tak jest, zawsze sie wałęsa a jak sie juz przywałęsa to serce pęka jak sie na to patrzy.

    OdpowiedzUsuń
  16. :):):)Raj na ziemi:):):)Pozdrawiam cieplutko i zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  17. kociaki słodziaki:)A ja choć "miastowa" to poza pozbawieniem życia z wiejska kurą zrobię wszystko:piór pozbawię i wnętrzności+ takie różne zabiegi pielęgnacyjne.A rósł na wiejskiej kurce postawi na nogi nawiększego choruska.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kociaki są przecudne :)Co do wiejskich przysmaków to ostatnio znajoma skubała gołębie na zupkę :) dzieciaczkowi swojemu hihi Ja tam nie do końca miastowa jestem, ale jakoś nie wyobrażam sobie bidnego gołąbka wcinać w rosole :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz:)