Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że będę miała na podwórku kota(y) i, że jeszcze go polubię to popukałabym się po głowie i odpowiednio mu powiedziała. Jednak kociaki są tak słodkie, iż sama łapię się na tym, że ciągle je podglądam:) .Tego ze zdjęcia poniżej upodobał sobie Filipek, maluch ma cudny różowiutki pyszczek i jest przesłodki:).
Wczoraj wieczorkiem odwiedził nas Pawła wujek i podarował nam swojską kurę, ucieszyłam się bo pierwszy raz coś takiego dostałam:). No ale nie miałam wcześniej czasu żeby ją dokładnie zobaczyć więc włożyłam do lodówki. Po jakimś czasie otwieram lodówkę aby sprawdzić to cudo, wyciągam z reklamówki i... masakra! Jak ją zobaczyłam to pomyślałam, że padnę, była przeogromna, miała dziwną skórę i nie wiedziałam jak się za nią zabrać. Więc dawaj na talerz i do teściowej, a Ona mówi, że tak kura swojska wygląda. Matko jedyna i jeszcze w środku podroby, no koniec świata! Podrobów nie znoszę ani oglądać ani jeść. Na szczęście teściowa oprawiła mi ją, ale przez cały czas patrzyła na mnie jak na wariatkę:). Dziś kurka została upieczona i zjedzona. Zdecydowanie lepiej smakowała niż wyglądała:)

Pozdrawiam Was cieplutko a Waszym dzieciaczkom życzę wszystkiego najlepszego i góry prezentów z okazji Dnia Dziecka!
ila:)
Słodka gromadka!
OdpowiedzUsuńRównież Twoim dzieciaczkom życzę...góry prezentów z okazji Dnia Dziecka:)
no wierzę że nie da się przejść koło nich obojętnie :) Słodziaki z nich straszne :)
OdpowiedzUsuńA kura taka najsmaczniejsza ale fakt faktem - nie wygląda za apetycznie:)
koteczki super- wiem coś o tym bo też amm maluchy, a na dodatek mama ich gdzieś przepadła, wiec robię za kocią mamę, uważąm ,ze kazdy powinien mieć choć raz małe kotki w pobliżu- sama rozkosz!!
OdpowiedzUsuńWasza kociczka to b. dobra matka, przyprowadzila dzieci w bezpieczne miejsce ,blisko ludzi, ze stolowka. A moja ....no jak to delikatnie napisac...paskuda. dzialkowa kocica UPROWADZILA szostke maluchow gdzies w zyto, bo zaczely jesc z talezyka i najprawdopodobniej byly dla niej konkurencja????? Jade jutro ich szukac, bo nie moge tego przezyc...
OdpowiedzUsuńCo do wiejskiej kury, tak jestem przyzwyczajona do smaku hodowlanej ze sklepu , ze nie moge do ust wlozyc swojskiej...
Kociaki przesłodkie!!!
OdpowiedzUsuńA ze swojskiej kury uwielbiam rosół!!!Niesamowity smak..
Pozdrawiam
mieliśmy kota i mój maż który woli psy - się do naszego przyzwyczaił tak że mógł mu siedzieć na kolanach :) słodkie te wasze kociambry
OdpowiedzUsuńa o kurze to sobie pomyślałam tylko się nie śmiej - że wsadziłaś żywą do lodówki hihihihihi
kuraka to ja lubię jeść ale nic nie robić fuj
pozdrowionka
ależ słodziaki...
OdpowiedzUsuńzwierzaki nie są takie straszne i zanim się obejrzysz maluchy wraz z mamą będą u Ciebie na kanapie, może w towarzystwie psa?
OdpowiedzUsuńKotki słodziutkie:) zostałaś teraz kocią mamą;)
OdpowiedzUsuńMyślałam,że kura prawdziwa ale jak doczytałam do lodówki to dopiero wpadłam na to,że "ubita".
Ale pewnie smaczna była. U mnie kiedyś w domu te podwórkowe kury podawane były tylko od wielkiego święta.
Pozdrawiam serdecznie:)
Jakie słodkie malutkie:))uwielbiam takie kurki:))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
ale słodziaki:)
OdpowiedzUsuńNo nieżle Was podeszła Ilonko!!Cwaniara...najpierw sama obadała teren i zaprzyjazniła się z nowymi właścicielami ,a potem sukcesywnie,pomalutku,żeby nie z grubej rury:):)!...przytargała dorobek:)
OdpowiedzUsuńPisałam Ci ,że to fajne,taka kocia ferajna...na pewno będą straty,ale też wieeeele radości!!
Całuję....wszystkie Wasze dzieciaczki...i kocie i nie kocie!!
MUA!!
Ale slicznosci puchate,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTeż bym nie wiedziała jak oprawić kurę ale swojski rosół mniam! Kocięta przesłodkie!!!
OdpowiedzUsuńOj, aż zamarzył mi się rosołek z takiej kury(podobno najlepszy).
OdpowiedzUsuńKociaki rozkoszne!!!
Jesoooo..... śliczności :)) faktycznie kociaków nie da się nie kochać. Miałam już kilka razy w życiu kocie maluchy i za każdym razem ten sam obłęd.... (trochę podobny miałam przy własnych dzieciach ;-)
OdpowiedzUsuńAle z tą kurą jaja.... myślałam, że dostałaś żywą (chyba zafiksowałam się tą z sąsiedztwa) toteż jak przeczytałam, że Ty ją do lodówy.... struchlałam ;-)
Ściskam i pomiziaj ten puszek na łebkach ode mnie...
Słodziaki-no z kotami tak jest, zawsze sie wałęsa a jak sie juz przywałęsa to serce pęka jak sie na to patrzy.
OdpowiedzUsuń:):):)Raj na ziemi:):):)Pozdrawiam cieplutko i zapraszam!
OdpowiedzUsuńkociaki słodziaki:)A ja choć "miastowa" to poza pozbawieniem życia z wiejska kurą zrobię wszystko:piór pozbawię i wnętrzności+ takie różne zabiegi pielęgnacyjne.A rósł na wiejskiej kurce postawi na nogi nawiększego choruska.
OdpowiedzUsuńKociaki są przecudne :)Co do wiejskich przysmaków to ostatnio znajoma skubała gołębie na zupkę :) dzieciaczkowi swojemu hihi Ja tam nie do końca miastowa jestem, ale jakoś nie wyobrażam sobie bidnego gołąbka wcinać w rosole :)
OdpowiedzUsuńCudowna gromadka:) Kocham koty miłością wielką. Mam nadzieje, że doczytam się jakie były ich dalsze losy???
OdpowiedzUsuń